Batalion „Śmierć”: Czeczen nigdy się nie podda

Od Redakcji: Prezentujemy tłumaczenie wywiadu przeprowadzonego przez rosyjską dziennikarkę Marinę Achmedową z żołnierzami batalionu „Śmierć” – złożonego z czeczeńskich ochotników oddziału zbrojnego Donieckiej Republiki Ludowej.

Generał nie chce usiąść. Stoi w drzwiach. Mówi głównie Stinger. Generał słuch uważnie, od czasu do czasu zerkając na Aptiego. Prawie nie patrzy na Wachę. Wacha rzadko się odzywa.

Przybiliśmy tu uwolnić ludzi! – mówi Stinger. Od kogo? Od wojsk ukraińskich! Odpowiada jakby chciał powiedzieć „Dobrze wiesz od kogo.”

Do nas wojna przyszła w dziewięćdziesiątym piątym – mówi już spokojnie.

Odzywa się przyczepiony do ramienia Stingera radiotelefon. Wyciąga go, naciska guzik, odbiera połączenie. Wstaje z taboretu i wychodzi. Gerenał przenosi wzrok na Aptiego – teraz on mówi.

Jesteśmy częścią Federacji Rosyjskiej. Naszym prezydentem jest Władymir Władymirowicz Putin. Przywódcą naszej republiki – Ramzan Achmatowicz Kadyrow… – Apti milknie. Jego twarz i ton głosu bardzo przypominają wspomnianego przywódcę republiki, z której przybyli do Donbasu. Długa pauza brzmi głośniej niż słowa.

Rosja i Iczkeria

Ludzie w Czeczenii wybrali Rosję – mówi Wacha. Pochylający się nad stołem i nalewający herbatę Generał patrzy teraz na niego. Wacha na rękawie munduru ma naszytą flagę czeczeńską. To masywny mężczyzna z ciemną brodą, zrośniętymi brwiami i ciemnymi oczyma, z których nie sposób wyczytać emocji.

– Dwadzieścia lat temu Rosja wprowadziła wojska do Czeczenii — zaczynam.
– Tak było – odpowiada Stinger.
W czasie wojny zginęło wielu cywili…
Owszem
Naród czeczeński był na krawędzi zniszczenia…

O co chcesz zapytać? – przerywa znowu Stinger. Dlaczego, po tym wszystkim jesteśmy za Rosją? Powiem Ci. Na początku pierwszej kampanii wszyscy w Czeczenii, także kobiety dzieci i starcy występowali przeciwko żołnierzom, którzy najechali nasz dom i zabijali nasz naród. A już w roku dwutysięcznym my osobiście – rozgląda się – walczyliśmy ramię w ramię z Rosjanami, przeciwko tym, których do niedawna nazywaliśmy braćmi. Rosja to wielka siła, a my – punkcik, którego nawet nie widać na mapie… Ale zmusiliśmy Rosję do wycofania wojsk. Po pierwszej kampanii Czeczenia stała się Iczkerią, została zupełnie wolna. Podczas wojny pokazaliśmy Rosji – nasi żołnierze zyskali uznanie i szacunek. Dziś dziesięciu Czeczenów może iść na dwustu Ukropów. Jesteśmy wojownikami. Od czternastu lat walczymy. Nie potrafimy nic innego. Rosja po wojnie zachowała się jak należy. Nie upokorzyła nas, nie pokazywała, że była krajem zwycięskim. Nie zwalczała języka czeczeńskiego. Rosjanie powiedzieli: „Chcemy tylko jednego – mówcie do nas po rosyjsku, bo my też chcielibyśmy was rozumieć.” Dziś Grozny to najpiękniejsze miasto. Rosja zrobiła wszystko by ustabilizować naszą gospodarkę.
Ale są Czeczeni którzy popierają Kijów – mówi Apti. Tylko my nie uważamy ich za Czeczenów. Ludzie tacy Isa Munajew (w 1999 r. wyznaczony na dowódcę obrony Groznego – Red.), którzy uciekli z Czeczenii podczas drugiej wojny.
Sukinsyn – dodaje Stinger. Słysząc to Generał uśmiecha się.

Przybył pomagać Ukrainie – ciągnie Apti. Dlaczego nie przyszedł pomóc, kiedy jego naród był w potrzebie? Dlaczego nie pomógł Czeczenom? W czasie Iczkerii uważał się za generała brygady. Dla nas jest nikim. Kiedy u nas była wojna, on  siedział w Europie. Teraz twierdzi, że od dwudziestu trzech lat walczy z Rosjanami. Gdzie niby walczył? Podczas pierwszej wojny wszyscy trzej byliśmy dziećmi. Kiedy mieliśmy czternaście lat, walczyliśmy z bronią w ręku. Cały naród walczył z rosyjską armią. Potem skorzystaliśmy z amnestii. Ale nie było przymusu. Ludzie po prostu zrozumieli, że z Rosją będzie nam lepiej. A jak było w Iczkerii?

– Tak samo, jak tutaj. – mówi Wacha. Różne grupy i klany zwalczały się nawzajem.

A Isa siedział w kawiarniach w Europie konkluduje Apti. My go nie widzieliśmy w Czeczenii.

I nie zobaczymy. – groźnie dodaje Stinger.

Czyli wybaczyliście Rosjanom naloty dywanowe, w których zginęło wielu czeczeńskich cywili? – pytam
Nienajlepiej mówię po rosyjsku – zaczyna Apti – ale spróbuję Ci wyjaśnić… Po wycofaniu wojsk rosyjskich mieliśmy Iczkerię, w której brakowało silnego przywódcy. W siłę rosły gangi. Tak jak tutaj. Ludzie byli biedni, żyło im się źle. A drugiej wojny nie wywołali Rosjanie. To nasi zaatakowali Dagestan.
– Pytasz, czy wybaczyliśmy – wtrąca się Stinger. Pół na pół. To złożone pytanie. Po pierwszej wojnie ludzie zrozumieli – bez Rosji się nie da. Potrzebowaliśmy Rosji, żeby przeżyć. Nasz naród przeżywał totalny upadek… Znów odzywa się się radiotelefon. Widzisz co się dzieje? – pyta. Tysiąc razy dziennie dzwonią na gorącą linię z Doniecka i mówią, że miasto jest ostrzeliwane. Tak jak teraz. Pytają „dlaczego nas zabijają?” A my jesteśmy, żołnierzami, mamy rozkazy i przełożonych. Mamy swój sektor. Nie odpowiadamy za Donieck. Takie są zasady w wojsku.

Zatem wybaczyliście Rosji, czy nie? pytam, a w pokoju zapada cisza. Generał patrzy po wszystkich. Siedzący przy stole spoglądają na siebie.

Ja osobiście wybaczyłem – w końcu odpowiada Stinger. Wiem, że on też – wskazuje na Aptiego. I on – wskazuje na Wachę. Jestem obywatelem rosyjskim. Nie żywimy urazy wobec Rosji. Kochamy ją.

DRL

Rosja przynajmniej nigdy nie toczyła wojny z islamem – mówi Wacha. Europa tak. A teraz wysyła do Kijowa ludzi takich jak Isa Munajew.

I płaci mu za puste przemówienia – podchwytuje Stinger. Mówił, że ma pod sobą pięciuset Czeczenów, ale to bzdury. Jest ich nie więcej niż dwudziestu.
Skąd wiecie? pytam
Jesteśmy z wywiadu wojskowego – odpowiada Stinger. Czemu jesteś taka zdziwiona? Nie dziwi Cię obecność Polaków, Białorusinów i Estończyków wśród najemników Kijowa. DRL czekała na Czeczenów, wzywała ich na pomoc. A Czeczeni to naród, który wie, jak walczyć.
– Jesteście tu z rozkazu Ramzana Achmatowicza?
Nie. odpiera Apti. Oczywiście wszyscy mu służyliśmy, jesteśmy weteranami, ale w tej chwili nie pełnimy służby. Nasz batalion jest ochotniczy. Nikt nam nie płaci. Gdyby Ramzan dał rozkaz byłaby tutaj cała Czeczenia. Ale rozkazu nie było.

Twoje pierwsze wspomnienie z tamtej wojny? Pytam Stingera.

Spokojna, słoneczna Czeczenia – odpowiada po namyśle. W biały dzień nadleciał samolot i zrzucił sześć bomb na mieszkańców Argun. Byłem dzieckiem. Samolot zrzucił bomby i odleciał. Widziałem na własne oczy. Od tej chwili wiedziałem – Rosja zaatakowała. To było w dziewięćdziesiątym czwartym.
Przeszliśmy przez całą wojnę – wtrąca ponuro Wacha.
Byliśmy dziećmi – mówi Stinger – Ja, Wacha i Apti. Ale mieliśmy broń. Rzucaliśmy koktajle Mołotowa w czołgi i wrzucaliśmy je do luków.

To było podczas pierwszej wojny – wyjaśnia Wacha. Generał nie patrzy na nikogo, wbił wzrok w podłogę, chyba jest w złym nastroju. Ale nie czuliśmy się jak dzieci – mówi Wacha wstrzymując oddech. Poszliśmy w bój – ja, Apti, Stinger. Wierzyliśmy, że bronimy ojczyzny. Wygraliśmy tamtą wojnę, zmusiliśmy Rosję do wycofania wojsk. Wywalczyliśmy niepodległość, Maschadow został prezydentem. Ale Czeczeni nie potrafili obronić wolności. Nie mieli silnego przywódcy. Tak jak dziś tutaj. Każda grupa miała swojego dowódcę.
– Mówili: „Ja w czasie wojny broniłem tego miasta i teraz go nie oddam – Stinger wchodzi mu w słowo – a potem Basajew i Chattab poszli do innego kraju – do Dagestanu, zaprowadzać „konstytucyjny porządek.” Ale Czeczeni mieli już dość wojny. Ludzie chcieli żyć, a nie walczyć. Marzyli o końcu wojny. I my ją skończyliśmy… To bardzo proste. Jesteśmy narodem Federacji Rosyjskiej, który na własnej skórze doświadczył niepodległości… Czemu tu jesteśmy? Bo Ukraina ostrzeliwuje spokojnych ludzi w Donbasie z Gradów. Dlatego tu przybyliśmy. I jesteśmy pewni, że możemy pomóc w zaprowadzaniu porządku tutaj. Nie robimy tego dla pieniędzy czy dla medali. Przysięgam na Pana Światów – szybko wstaje z krzesła. Nikt nam nie płaci. Może, kiedy wrócimy do domu, poprosimy o coś przywódcę. Ale najpierw musimy być pewni, że Noworosja będzie miała swój hymn a ludzie będą mogli dalej mówić po rosyjsku. Może gdyby nie wojna w Czeczenii, mógłbym dziś splunąć na Donbas. Ale jesteśmy dziś tutaj. Jako żołnierze. I nie obchodzi mnie kogo zabiję. Jeśli dowódca każe, zabiję każdego. Tylko płaczę, kiedy ci bandyci bombardują szkoły, domy i szpitale.

Kobietę też byś zabił? – pytam.
Tak. Nawet Ciebie. Spokojnie popatrzę Ci w oczy i wyeliminuję jako wroga.
Z zimną krwią?
Tak. Robię to od piętnastu lat.
Ale ja też patrzyłabym Ci w oczy…
– A mnie by to nie poruszyło. Powtarzam, na rozkaz dowódcy, zlikwidowałbym Cię.
– Tylko, że od piętnastu lat nikt nigdy nie wydał mu takiego rozkazu – ucina Apti.
Żaden dowódca nie przyprowadziłby kobiety i powiedział „zastrzelić” – mówi Wacha. Patrzysz na nas jak… – zacina się – Tylko dlatego, że od dzieciństwa poznaliśmy czym jest wojna i zabijanie? Może się okazać, że ja jestem bardziej litościwy od Ciebie.
Wiesz, po co założyliśmy gorącą linię? – pyta Stinger. Żeby mieć informacje na bieżąco. A wiesz, co mówi dziewięćdziesiąt procent dzwoniących? „Dajcie chleba, ludzie są głodni”. My wiemy, co to głód. Doświadczyliśmy go. Wyruszamy i rozdajemy sto – sto pięćdziesiąt tac chleba w okolicznych wioskach.

Skąd macie na to pieniądze?

– Z domu oczywiście – śmieje się Stinger – z Czeczenii.

Nie myśl, że hadżi Ahmad Kadyrow poszedł za Rosją. – mówi Wacha. On poszedł za ludem. A lud zrozumiał, że Rosja to jedyne wsparcie dla świata muzułmańskiego.

Wszyscy wiedzą, że Czeczenia jest tylko formalnie częścią Rosji – mówię. Jesteście praktycznie niepodlegli, Rosja nie wtrąca się w wasze sprawy. Oddała Czeczenię Ramzanowi Achmatowiczowi i nie interesuje jej co się dzieje. Uważacie, że to uczciwe?
Uważamy, że prawdą jest, że Rosja szanuje naszą kulturę i nie zabrania używania języka czeczeńskiego. Nie zakazuje nam naszych tradycji odpowiada Stinger. My ze swojej strony szanujemy waszą kulturę.

Kim chciałeś zostać w dzieciństwie? Pytam Aptiego.
W liceum chciałem być milicjantem.
Ja spadochroniarzem – odpowiada Wacha.
Ja artystą – mówi Stinger – Był u nas teatr dramatyczny. Sama widzisz, jak wyszło…
Wojna złamała nam życie mówi Wacha
Złamała –zgadza się Apti. – Ale nie zawsze będziemy walczyć. Pokazaliśmy już całemu światu, że potrafimy się bić. Ale moim zdaniem, potrafimy też żyć w pokoju. Stinger recytuje:

Ja – Czeczen! Dziecko przyrody,
Tutejszy kaukaskich gór,
A te małe narody
Mówią – złodziej i zbój!
Lecz stare góry są z nas dumne,
A nasza siwa matka nie wybacza tchórzostwa i podłości.

Kiedy kończy Generał śmieje się i kręci głową. Idzie do kuchni i szybko wraca z czajnikiem gorącej wody. Napełnia filiżanki.
Więc gdyby nie wojna nie mielibyście pracy? pytam.
Niby czemu? – wykrzykuje Stinger. Gdyby nie wojna… – bierze głęboki oddech. Gdyby nie wojna – powtarza – nasi bracia i siostry dalej by żyli.

Straty

Gdy tylko wymówił te słowa, Apti i Wacha spuszczają wzrok i patrzą w filiżanki. Tylko generał patrzy w oczy Stingerowi. Stinger chce coś powiedzieć, długo się do tego zbiera.

Tęsknimy za nimi – mówi w końcu – Wiesz o kim mówię? O naszych braciach i siostrach.
– Kiedy zaczęła się druga wojna mówi Apti  Isa Munajew i jemu podobni uciekli do Europy. Zaczęli wojnę i uciekli. Przez nich zginęły nasze rodziny i przyjaciele. Mogli walczyć do końca albo nie zaczynać drugiej wojny. W czasach Iczkerii mieli tak wielką władzę. I co zrobili z Czeczenią? Co? A my straciliśmy wielu…
Każdy z nas stracił bardzo wiele – mówi Stinger On  wkazuje na Wachę – On – na Aptiego, On – na Generała. I ja też.
Nie znajdziesz w Czeczenii nikogo mówi Wacha – kto nie straciłby braci, sióstr, kuzynów. Wspominamy ich każdego dnia.
Wszystkich?
Wszystkich. I każdego dnia jest to tak samo bolesne. Nie zapomnieliśmy i nie zapomnimy. Stinger wyciąga telefon. Przegląda zdjęcia. Codzienne oglądam ich zdjęcia – mówi. Kiedy podnosi wzrok, jego oczy są suche i pozbawione wyrazu.
Ale nie mamy nic do Rosji – mówi Wacha.
 Pytałaś, czy wybaczyliśmy – wtrąca się Apti i robi długą pauzę. Nie. Nie wybaczyliśmy i nigdy nie wybaczymy. Wiesz komu? Tym, którzy zaczęli drugą wojnę. Ta wojna nie była winą Rosjan. Tylko Basajewa, Chattaba i Munajewa. Nigdy im tego nie wybaczymy.
Przedwczoraj w ostrzale Doniecka zginęło dwoje dzieci – mówi Wacha. Minie dziesięć lat, a za tymi chłopcami ktoś będzie tęsknił tak jak my za braćmi i siostrami których już nie ma.
Jak za nimi tęsknicie. Możecie to opisać?
Gdyby byli z nami – mówi Singer – wielki ciężar spadłby nam z ramion. Ale nie ma ich i płaczemy. Wacha płacze, Apti płacze, Generał płacze.
Ale łzy nie lecą nam z oczu