Jak poinformował premier Donald Tusk, „Polska nie przewiduje uczestnictwa w żadnym typie interwencji w Syrii”. Według premiera, polski rząd nie podziela przekonania, że „(zachodni) atak zbrojny w Syrii może przynieść pożądane skutki, czyli przede wszystkim zatrzymać zbrodnie na terenie Syrii”. Polska monitoruje sytuację w ogarniętych konfliktami państwach Bliskiego Wschodu jak Syria, Liban, Egipt i Jemen, przede wszystkim pod kątem wpływu rozwoju tamtejszych wydarzeń na ceny ropy naftowej, ale zdaje też sobie sprawę że nie ma na te wydarzenia możliwości wywarcia wpływu. Tusk tłumaczył też i usprawiedliwiał działania Amerykanów i innych państw zachodnich przygotowujących się do agresji, powtórzył jednak że ocena szans powodzenia ewentualnej interwencji jest w przypadku polskiego rządu odmienna.
Przeciwko interwencji w Syrii wypowiedział się także lider PSL, wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński. Jego zdaniem, jeśli dojdzie do interwencji w Syrii, Polska nie powinna brać w niej udziału, gdyż interwencje w tym regionie świata „w miejsce niestabilności wewnętrznej tworzą dramatyczną niestabilność zewnętrzną”. Przykłady Iraku i Libii dowodzą, że interwencja może zagrozić sąsiadom, a także światowym rynkom i giełdom. Piechociński przedstawił się jako zwolennik dotychczasowych dyplomatycznych wysiłków na rzecz wypracowania porozumienia pokojowego. Na pytanie co społeczność międzynarodowa powinna zrobić w sprawie Syrii odpowiedział „Porozumieć się. Choć porozumienie polega na tym, że wielkie mocarstwa mają tam swoje zadawnione interesy, poparte choćby wielkimi dostawami broni albo ich polityka uzależniona jest od kredytów, których udzieliły dotychczasowym władzom w Syrii.” Według wicepremiera na stronach konfliktu należy wymusić negocjacje przypominające formułą polskie obrady Okrągłego Stołu.
Stanowisko rządu Tuska jest ewenementem na tle dotychczasowej polskiej polityki wobec tego rodzaju konfliktów. Jest to pierwszy przypadek, gdy Warszawa nie zadeklarowała swojego bezwarunkowego poparcia dla Waszyngtonu i gotowości przyłączenia się do agresji. Po raz pierwszy również opinia polskiego MSZ na temat ogarniętego konfliktem kraju różni się od opinii Departamentu Stanu USA.
(na podst. „Rzeczpospolita” opr. R.L.)









Pingback: Wojna w Syrii oczami obserwatorów