Turecki premier Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że Turcja oczekuje zagranicznej interwencji w Syrii, której efektem byłoby „osłabienie rządu syryjskiego aż do momentu, gdy się podda”. Premier Turcji podczas piątkowej konferencji podkreślił, że ograniczone ataki zapowiadane przez USA w jego ocenie nie wystarczą: To nie może być 24-godzinne uderzenie i ucieczka. (…) Jeśli to będzie coś w rodzaju Kosowa, reżim syryjski nie będzie mógł dłużej istnieć.Na podst. PressTV oprac. MP
Komentarz Redakcji: Turcja jako jedyna spośród sąsiadów Syrii nie złagodziła w ostatnich dniach swej wojennej retoryki: zarówno na Izrael jak i Jordanię szybka kalkulacja zasięgu syryjskich rakiet podziałała najwyraźniej orzeźwiająco. Dla znienawidzonego przez turecką ulicę premiera Erdogana interwencja w Syrii może być jedynym ratunkiem, ostatnią szansą kontynuowania neosmańskiej polityki pod parasolem USA. Nie ma jednak wątpliwości, że ponad dwa lata szkolenia, uzbrajania i przerzucania do Syrii watah wahabickich morderców uderzą w końcu rykoszetem w Turcję.









Jeden komentarz