Interpretacja wydarzeń historycznych z dziejów Polski coraz częściej staje się przedmiotem uchwał sejmowych. To efekt bezideowości i bezprogramowości partii parlamentarnych, które nie mając wyrazistej tożsamości politycznej, pomysłów na rządzenie Polską ani własnej wizji państwa, próbują w jakiś sposób zainteresować sobą wyborców.
– To element polityki tożsamościowej, którą partie muszą prowadzić, bo niewiele różnią się od siebie programowo. – przyznaje dr Norbert Maliszewski, specjalista od „marketingu politycznego”.
W bieżącej kadencji Sejmu posłowie zgłosili już 162 projekty uchwał, w większości o tematyce historycznej. Robienie z historii zastępczego tematu bieżącej polityki było od lat specjalnością PiS. Dziś doszlusowują do niego inne partie. SLD i PSL ogłosiły na przykład, że będą zabiegać o rehabilitację socjalistów i ludowców skazanych w 1932 r. w tzw. procesie brzeskim za uprawianie „demokratycznej opozycji” przeciwko rządom sanacji. SLD-owski wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich stanął z kolei na czele komitetu budowy w Warszawie pomnika Ignacego Daszyńskiego.
Interpretacja historii Polski eksploatowana w bieżącej polityce jest przy tym bardzo płytka i sztampowa, oparta na powtarzaniu szkodliwych schematów utrwalanych od lat w szkolnych podręcznikach oraz – co nie może zaskakiwać – na kanonach ideologicznych III (i IV) RP.
– W przyszłym roku obchodzimy setną rocznicę rozpoczęcia I wojny światowej i siedemdziesiątą wybuchu Powstania Warszawskiego. O ile pierwszy temat może przejść bez kontrowersji, może się znaleźć ktoś, kto będzie chciał podważyć rolę powstania. – mówi poseł PiS prof. Krzysztof Szczerski.
Źródło: „Rzeczpospolita”
Komentarz Redakcji: W tym roku, inaczej, niż bywało wcześniej, rocznica wybuchu powstania warszawskiego przeszła bez echa, co wywołało tu i ówdzie oburzone komentarze, że obecna ekipa rządząca nie darzy powstania należytą czcią. Tymczasem wypada zapytać: a co tu niby czcić? Powstanie warszawskie było najdotkliwszą polską klęską militarną w XX wieku. A także najgłupszą, ponieważ Komenda Główna Armii Krajowej podjęła decyzję o jego rozpoczęciu, nie mając żadnych danych poświadczających możliwość powodzenia. Spowodowała w ten sposób bezsensowną rzeź dziesiątek tysięcy swoich podkomendnych i setek tysięcy bezbronnych cywili oraz bezprecedensowe straty w polskich dobrach kultury. Zawiedli również całkowicie wojskowi i politycy przeciwni wywoływaniu powstania i trafnie przewidujący jego niechybną klęskę (np. ówczesny Naczelny Wódz), którzy nie zrobili nic, by je powstrzymać. Nadchodząca siedemdziesiąta rocznica powstania warszawskiego będzie dobrym momentem, by rzeczywiście „podważyć rolę powstania”, to znaczy wpisać prawdę o jego beztroskiej głupocie na trwałe do polskiej pamięci narodowej, złamać skandaliczny kult powstania i rozpocząć walkę z haniebnym polskim zwyczajem świętowania klęsk zamiast zwycięstw. Dobrym pomysłem byłoby stworzenie w tym celu przez zainteresowane środowiska społecznego komitetu przeciw obchodom rocznicy powstania warszawskiego i opracowanie programu jego działań. Na marginesie, należałoby również pomyśleć o rehabilitacji akcji brzeskiej, niesłusznie opluwanej przez partie Republiki Okrągłego Stołu. W dziejach Polski wyznacza ona bowiem pewien wzór tego, jak należy postępować z demoliberałami. (A.D.)









2 komentarze