Parlament Europejski przyjął 12 września rezolucję, w której zaapelował, aby Rosja powstrzymała się od nacisków na państwa będące przedmiotem „Partnerstwa Wschodniego”, podejmowanych w celu zniechęcenia tych państw do podpisania umów stowarzyszeniowych lub rozpoczęcia negocjacji z UE podczas listopadowego szczytu „Partnerstwa Wschodniego” w Wilnie. Jako przykłady takich działań wymieniono ostatnie kroki Rosji względem Ukrainy (zablokowanie importu słodyczy), Mołdawii (zakaz importu alkoholu) i Armenii (zdaniem brukselskich parlamentarzystów niedawna decyzja Erywania o przyłączeniu się do Unii Celnej została spowodowana naciskami ze strony Rosji). Parlament Europejski wezwał Rosję do respektowania suwerenności niezależnych państw i nie interweniowania w ich sprawy wewnętrzne, podkreślając, że państwa będące przedmiotem „Partnerstwa Wschodniego” mają prawo do budowania relacji, z kim chcą. Zaapelował także do tych państw o kontynuowanie przygotowań do szczytu w Wilnie i nieuleganie presji ze strony Rosji.
Źródło: osw.waw.pl
Komentarz Redakcji: Ale oczywiście państwom trzęsącym tym żałosnym tworem o nazwie „Unia Europejska” wolno używać wszelkich zabiegów i metod wpływu, aby wciągnąć do niej inne państwa, w tym korumpować i agenturyzować elity polityczne tych ostatnich, i oczywiście to już nie jest brak respektu dla suwerenności tych państw ani ingerencja w ich sprawy wewnętrzne. Rezolucja brukselskiego „paplamentu” stanowi oczywiście tylko zabieg propagandowy, bo gdyby traktować ją poważnie, byłaby szczytem bezczelności. Oby same państwa, na które zastawiono „Partnerstwo Wschodnie”, zignorowały apele unijnych (p)osłów. No chyba – czemu trudno byłoby dać wiarę – że ich obywatele naprawdę życzą sobie zwinięcia rodzimego przemysłu i rolnictwa oraz zamiany własnych krajów w rynki zbytu dla zachodnich towarów i poletka eksploatacyjne dla zachodnich koncernów. Suwerennością takiej Białorusi unijne organy jakoś się nie przejmują, za to żywo interesują się jej sprawami wewnętrznymi. (A.D.)








