Polska: Szczyt (dno) lizusostwa

   1 października władze warszawskiej Akademii Obrony Narodowej podczas uroczystej inauguracji roku akademickiego ogłosiły Donalda Tuska „Człowiekiem Wielkiej Wiedzy, Honoru i Wspaniałego Serca”. Premier, obecny na inauguracji, odebrał tytuł wraz z pamiątkowym ryngrafem. Dziennikarze „Rzeczpospolitej” relacjonują: „W wygłoszonym przemówieniu premier Tusk przypomniał m.in. studentom trzy filary bezpieczeństwa Polski, czyli Sojusz Północno-Atlantycki, sojusz ze Stanami Zjednoczonymi oraz współpracę z państwami Unii Europejskiej.”

Źródło: rp.pl

Komentarz Redakcji: Słabą stroną wielu nie pozbawionych skądinąd zalet rządów dyktatorskich był natrętnie i bez potrzeby lansowany kult przywódcy, który rozmaite niezręczne jego przejawy zmieniały wręcz w autoparodię. Urzędujący premier nie jest dyktatorem, jednak „spontaniczne” nadanie mu groteskowego tytułu przez władze państwowej uczelni nie może nie budzić skojarzeń ze znanymi z historii podobnie groteskowymi tytułami w rodzaju „Wielkiego Językoznawcy”. Poziom refleksji na temat „filarów bezpieczeństwa Polski”, jaki przy okazji zaprezentował, można pozostawić bez komentarza. Donald Tusk nie zasługuje nawet na miano przywódcy – propaganda nie stworzy mu ani charyzmy, ani intelektu, ani zasług, ani koncepcji politycznej, skoro sam ich nie posiada. Do serca zajrzeć mu nie sposób, ale w swoich publicznych działaniach i wypowiedziach nie dał się poznać ani jako człowiek honoru, ani jako człowiek wielkiej wiedzy. Jest typową demoliberalną miernotą, od jakich roi się w szeregach rodzimej klasy politycznej. Trzeba jednak uczciwie stwierdzić, że wbrew mniemaniu zwolenników opozycji urzędujący premier zupełnie nie różni się pod tym względem od swoich poprzedników. (A.D.)   

akademia_obrony_narodowej_640x0_rozmiar-niestandardowy

Leave a Reply