Od Redakcji: Od kilku miesięcy informujemy o planach reform w Japonii, które przewidują między innymi formalne przywrócenie armii, wzmocnienie państwa i symboliczne nawiązania do mocarstwowej przeszłości. Prezentujemy krytyczny komentarz do tych dążeń, wychodzący od przedstawiciela nacjonalistycznej prawicy japońskiej. Jest on dodatkowo ważny również dlatego, że także w Polsce obecne są siły polityczne, które dążą do zdobycia poparcia pod hasłami prawicowości, patriotyzmu czy nacjonalizmu, lecz traktują je jedynie jako puste slogany przykrywające ich rzeczywiste intencje polityczne, sprzeczne z interesami państwa i narodu.
Jak głosi stare powiedzenie, harmonia jest czymś zaszczytnym. Istotnie, jest to element japońskiej tradycji i przedmiot dążeń nas – ludzi prawicy. Starożytna nazwa Japonii – Yamato – oznacza „wielką harmonię”. W naszej kulturze leży szacunek dla innych, niezależnie od miejsca pochodzenia, przynależności etnicznej czy kulturowej. Ale spójrzmy na dzisiejszą Japonię.
Poprzez pobudzanie nastrojów antychińskich i antykoreańskich próbuje się zagłuszyć duchowy rozkład kraju i osiągnąć powierzchowną pewność siebie. To działanie nierozsądne i niemożliwe do obronienia.
Japonia podobno przechyla się w prawo, ale jako nacjonalista i człowiek prawicy z rozpaczą patrzę na obecny stan społeczeństwa. Wielu prawicowców wydaje się zadowolonych z upadku Związku Radzieckiego i następującego po nim osłabieniu grup lewicowych. Lewica wydawała się kiedyś zagrożeniem na tyle poważnym, że my, prawicowcy, byliśmy zmuszeni studiować dzieła Marksa i Engelsa, aby móc się jej przeciwstawić. W rezultacie, poprzez liczne debaty z lewicowcami, byliśmy w stanie pogłębić naszą własną ideologię. Zaimportowana do Japonii myśl lewicowa była jednak zbudowana na kruchych podstawach i zatraciła w końcu swoją efektywność. Sprawiło to, że pozbawiona przeciwnika prawica przestała rozmawiać o własnych ideałach. Pustkę ideową wypełniliśmy arogancką i krótkowzroczną odmianą nacjonalizmu, poprzez którą pogardzamy innymi i poprawiamy sobie samopoczucie.
Ślepe posłuszeństwo USA
Partia Liberalno-Demokratyczna powstała po wojnie jako formacja „antykomunistyczna”, nie jako grupa ufundowana na ideach. Być może nie ma sensu podważać jej słuszności w tamtych czasach z racji tego, że jej funkcje były dyktowane potrzebą epoki i wynikały z rozporządzeń Stanów Zjednoczonych. Ale po zimnej wojnie Japonia powinna byłą porzucić podejście antagonistyczne i pomyśleć nad wizją kraju i jego rolą w społeczności międzynarodowej. Japonia jednak utrzymywała się w stanie bezwładu i przekonaniu, że najbezpieczniej będzie podążać za Stanami Zjednoczonymi. Dziś jest więc krajem pozbawionym przewodniej idei, zdolnym do myślenia tylko w krótkiej perspektywie logiki zysku i straty. Nikt nie podważa powtarzanego przez polityków i biurokratów sloganu o bliskiej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi jako najlepszej gwarancji interesu narodowego. Interes narodowy powinien jednak być rozpatrywany na poziomie zupełnie innym od tej krótkowzrocznej perspektywy. Kraj, który cały czas przemawia z cienia wielkiego mocarstwa nie jest w stanie zyskać szacunku innych państw.
Kluczowym wydarzeniem było zaangażowanie Japonii w wojnę przeciwko Irakowi. Tokio wsparło wojnę jako jedno z pierwszych i współpracowało z USA bez podjęcia próby samodzielnej oceny sytuacji. Nikt nie próbował też podważyć słuszności samej decyzji. Jeśli Japonia dokona rewizji konstytucji, staniemy się pionkami do realizacji globalnej strategii Stanów Zjednoczonych. Będziemy ciągnięci wszędzie, gdzie podniesiony zostanie sztandar prawa USA do samoobrony. Dlatego w tej chwili nie mogę w żaden sposób poprzeć planów rewizji konstytucji.
Odzyskać Japonię
Jako ugrupowanie nacjonalistyczne, Issukai sprzeciwia się udziałowi Japonii w Partnerstwie Trans-Pacyficznym, gdyż może to skutkować podporządkowaniem gospodarczym wobec Stanów Zjednoczonych. Jednak premier Abe skrytykował demonstrujących przeciwników partnerstwa jako „lewaków” i „reprezentujących haniebne idee”. Przechodząc do ataku, nazwał ich „lewakami”, chociaż protestowali pod flagami narodowymi. Oto przykład bezmyślnego stylu prowadzenia polityki wpisującego się w nasze bezmyślne czasy. Jest nie do przyjęcia, że pobudzaniu nacjonalizmu towarzyszy podległość rządu wobec Stanów Zjednoczonych. Charakterystycznym przykładem było wyznaczenie 28 kwietnia [data zakończenia formalnej okupacji Japonii – Red.] jako dnia przywrócenia suwerenności państwowej. Wystarczy spojrzeć na Okinawę [gdzie znajduje się najwięcej amerykańskich baz w Japonii – Red.], by zobaczyć, że Japonia do dziś nie jest suwerenna.
Rządząca Partia Liberalno-Demokratyczna podejmuje wiele działań na rzecz realizacji swojego hasła „odzyskania Japonii.” Ale co i od kogo chce odzyskać? Manipulowanie społeczeństwem nie przyniesie niczego dobrego. Należy dokładnie przyjrzeć się sloganom o „odzyskiwaniu”. Być może dobrze się stało, że zniknęły ruchy opozycyjne kierujące masowymi protestami, a ludzie mogą żyć w spokoju. Jednak przez to osłabła siła myśli i ludzie interesują się tylko zapewnieniem sobie środków do życia. Kiedy stajemy w obliczu problemów, nie potrafimy nawet zapytać, czym jest sprawiedliwość.
Pewnego dnia przyjdzie nam zapłacić wysoką cenę za beztroskie życie.
Źródło: The Asahi Shimbun
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl
Mitsuhiro Kimura (ur. 1956) – publicysta i działacz nacjonalistyczny, czołowy przedstawiciel japońskiej Nowej Prawicy, założyciel Zjednoczonego Frontu Ochotników. Od roku 2000 stoi na czele organizacji Issuikai.

Jeden komentarz