Problem określenia kto jest cywilizowany i kto jest zmodernizowany najlepiej rozpatrywać w świetle doktryny islamu, szczególnie jako sprawę dotyczącą wykształconych klas i jednostek w obrębie społeczeństw islamskich, na których spoczywa odpowiedzialność za przewodzenie wspólnocie wiernych. Jeszcze ważniejsza jest kwestia stosunku między nowoczesnością a prawdziwą cywilizacją. Niestety, modernizację narzucono nam, narodom pozaeuropejskim, w formie wprowadzania cywilizacji.
Zanim przejdę do sedna, pragnę zdefiniować pewne terminy:
1. Intelektualista. Intelektualista to osoba świadoma swojego “statusu humanisty” w kontekście społeczeństwa, czasu i miejsca. Jego samoświadomość nakłada na niego brzemię odpowiedzialności. W sposób odpowiedzialny i świadomy musi przewodzić swojemu ludowi w działaniach naukowych, społecznych i rewolucyjnych.
2. Asymilacja. Dotyczy postępowania jednostki która intencjonalnie lub nie zaczyna naśladować zachowanie innej osoby. Osoba przejawiająca tą słabość zapomina o własnym pochodzeniu, charakterze narodowym i kulturze lub, jeśli o nich pamięta, wspomina je z pogardą. Obsesyjnie i bez zastrzeżeń odrzuca je by przekształcić swoją tożsamość. W nadziei na osiągnięcie sukcesów i wielkości które widzi w innych, asymilujący się podejmuje próbę wyzbycia się związków ze swoim społeczeństwem i jego kulturą gdyż postrzega je jako powód do wstydu.
3. Alienacja. Proces zapominania, oddalania się lub narastania obojętności wobec siebie samego. Prowadzi do utraty siebie i przyjęcia poglądów innych osób.
Czym jet „kulturowa alienacja”? Jak wiemy, alienacja jest zjawiskiem postrzegania siebie w sposób niezgodny z faktami, polegającym na postrzeganiu czegoś innego w miejscu siebie. Czym jest kultura? Jakkolwiek zdefiniowana, kultura jest zbiorem intelektualnych, artystycznych, historycznych, literackich, religijnych i emocjonalnych wyrazów tożsamości narodu ukształtowanych w jego dziejach i przybierających unikalną formę.
Kiedy przez pryzmat własnej kultury postrzegam moją religię, literaturę, uczucia, potrzeby i bolączki, czuję swoje prawdziwe „ja”, „ja” historyczne i prawdziwe, źródło z którego pochodzi kultura. Lecz społeczeństwo infiltrowane jest przez pewne czynniki zewnętrzne wątpliwej natury które niosą obcego ducha i są produktem innej przeszłości, i innego – zarówno pod względem społecznym i gospodarczym – społeczeństwa. Te czynniki zewnętrzne eliminują prawdziwą kulturę i zastępują ją kulturą fałszywą, odpowiadającą innym etapom rozwoju historycznego, innej gospodarce i innym stosunkom społecznym i politycznym. Jeśli zatem pragnę poczuć swoje prawdziwe „ja”, a w miejscu własnej kultury trafiam na kulturę innego społeczeństwa, zajmuję się problemami które nie należą do mnie. Prowadzi mnie to do aspiracji, ideałów i zmartwień które zależą od społecznych, gospodarczych i politycznych warunków społeczeńsw innych niż moje.
Nie postrzegam siebie takim jakim jestem w rzeczywistości, lecz takim jak “oni”, jestem zatem wyalienowany. Absurdalne byłoby w naszym społeczeństwie posiadanie odczuć, pragnień i zachowań przypominających te we współczesnej Ameryce, Francji, czy Wielkiej Brytanii. W taki sposób dochodzi do alienacji społeczeństw pozaeuropejskich: ich intelektualiści nie czują się już ludźmi Wschodu i nie dążą do bycia nimi. Intelektualista nie zajmuje się problemami swojego społeczeństwa, lecz myśli o potrzebach i bolączkach Europejczyka żyjącego w ostatnich stadium kapitalistycznego społeczeństwa sukcesu i przyjemności. Dlatego w krajach pozaeuropejskich mamy dziś do czynienia z wybitnie szkodliwym zaburzeniem, wypieraniem się przez ich mieszkańców własnego unikalnego charakteru. Ich umysły opanowało coś obcego. Myślą jak ktoś inny i ślepo go naśladują.
Te kraje pozaeuropejskie jeszcze 200 lat temu były obce cywilizacji Zachodu, lecz każdy z nich posiadał własną, solidną i autentyczną cywilizację. Gdybym odwiedził Indie czy któryś z krajów Afryki,zobaczyłbym ich własną architekturę. Poznałbym komponowaną przez nie poezję, zakorzenioną w ich kulturze i odnoszącą się do ich życia. Posiadały własne religie i zachowania społeczne. Wszystko co mieli było ich. Nie byli chorzy, byli ubodzy, ale ubóstwo i choroba to zupełnie odmienne rzeczy.
Dziś jednak społeczeństwa zachodnie zdołały narzucić swoją filozofię, sposób myślenia, pragnienia, idee, gusta i maniery krajom pozaeuropejskim tak samo jak narzuciły im swoje symbole cywilizacji (innowacje technologiczne) krajom które konsumują nowe towary i gadżety. Narzucili je krajom które nigdy nie zdołają w pełni dostosować się do europejskich dążeń, zachowań i sposobów myślenia.
Zaczęliśmy łączyć różne części i pierwiastki by zbudować nowoczesną lecz bezkształtne społeczeństwo pozbawione celów. Użyliśmy do tego różnorodnych komponentów, własnych i europejskich, starych i nowoczesnych tworząc bezkształtne i bezcelowe zamieszanie i w rezultacie bezkształtne i bezcelowe społeczeństwo. Takimi są społeczeństwa pozaeuropejskie które w ostatnim stuleciu w imię cywilizacji dostarczono konstrukty zachodnie.
Skąd wzięły się te “mozaikowe” cywilizacje pozaeuropejskiej pozbawione celu i kształtu? Produkcja mechaniczna pojawił się i rozwinął w Europie między XVIII a XIX wiekiem znajdującej się w rękach bogaczy i kapitalistów. Maszyna wprawiona w ruch wymaga stałego zwiększania produkcji. Aby uniknąć nagromadzenia produktów, konieczne jest jednoczesne stałe zwiększanie konsumpcji. Jednak konsumpcja nie rośnie tak szybko jak produkcja. Co zatem robić z nadwyżkami? Należy znaleźć nowe rynki zbytu. Populacja krajów europejskich nie przekracza 40 do 60 milionów mieszkańców. Wciąż rosnący poziom produkcji przekracza lokalne możliwości konsumpcji. Ponieważ maszyny wytwarzały zbyt wiele towarów, musiały one przekroczyć granice państwewe. Wobec tego, nadwyżka towarów musiała trafić do Azji i Afryki.
Czy produkty te naprawdę można zabrać na Wschód, gdzie nie będą potrzebne i wymusić ich konsumpcję? To niemożliwe. Będąc pośród społeczeństwa azjatyckiego można zauważyć, że ubranie Azjaty wykonała jego żona lub lokalny warsztat. Nosi on tradycyjny strój. Nie potrzebuje zatem produktów z fabryk gdzie maszyny tworzą „modne” ubrania, ani „nowoczesnych” europejskich tkanin.
Azjatka czy Afrykanka nie potrzebuje europejskich kosmetyków i błyskotek żeby podkreślić swoją urodę. Ma własne kosmetyki, materiały i zodoby. Może ich użyć i wzbudzić podziw. Nie będzie odczuwać żadnej potrzeby by to zmienić.
W wyniku jej postawy, towary kapitalistów w dalszym ciągu nie zostały sprzedane. Ludzie o własnych gustach, potrzebach, wytwarzający to czego potrzebują i posiadający własny styl życia nie byli ludźmi którzy potrzebowaliby produktów osiemnastowiecznych kapitalistów. Co zatem zrobić? Problemem było uczynienie z mieszkańców Azji i Afryki konsumentów europejskich towarów. Ich społeczeństwa należało nakłonić do ich konsumpcji. Oznaczało to dosłowną przemianę naródów. Musieli zmienić narody i przekształcić człowieka aby zmienić jego ubiór, przyzwyczajenia, dom i miasto. Co zmienić najpierw? Jego moralność i sposób myślenia. Oświeceniowi intelektualiści Europy wypracowali metodę zatruwania umysłów, gustów i sposobu życia mieszkańca krajów pozaeuropejskich. Ludzie całego świata mieli stać się jednakowi. Muszą żyć podobnie. Muszą myśleć podobnie.
Jakie elementy tworzą strukturę ducha i osobowości człowieka i narodu? Religia, historia, kultura, przeszłość, edukacja i tradycja. Wszystkie stanowią elementy struktury osobowości człowieka i narodu w ogóle. Różnią się one w zależności od społeczeństwa. Owocują inną formą w Europie, inną w Azji i Afryce. Wszystkie muszą stać się takie same. Gdziekolwiek są, muszą dostosować się do jednego wzoru. Jaki jest ten wzór? Dostarcza go Europa pokazująca ludziom Wschodu, Afrykanom i Azjatom jak myśleć, jak się ubierać, jak pragnąć, jak się smucić, jak budować nowe domy, jak kształtować relacje społeczne, jak konsumować, jak wyrażać poglądy i wreszcie jak żyć i co lubić. Wkrótce nowa kultura „nowoczesności” rozprzestrzeniła się na cały świat.
Europejczycy zrozumieli, że skuszeni upragnioną nowoczesnością mieszkańcy Wschodu podejmą współpracę by wyprzeć się własnej przeszłości, własnymi rękami sprofanować i zniszczyć to, co tworzy ich własną niepowtarzalną kulturę, religię i charakter. Tęsknota i kuszenie przez nowoczesność zwyciężyły na całym Bliskim Wschodzie, Dalekim Wschodzie, w krajach islamu i Czarnej Afryki, a bycie zmodernizowanym było uznawane za synonim upodobniania się do Europejczyków.
Ściślej mówiąc, modernizacja dotyczyła konsumpcji. Osoba zmodernizowana to taka, która potrzebuje nowoczesnych przedmiotów do zaspokojenia swoich otrzeb. Innymi słowy importuje z Europy nowe sposoby życia i nowoczesne towary i zastępuje nimi nowe typy towarów i sposoby życia oparte na rozwijaniu osobistej i narodowej przeszłości. Modernizacja krajów pozaeuropejskich przebiega jedynie w imię konsumpcji. Ludzie Zachodu nie mówią jednak, że chcą przekształcić intelekt, umysł i charakter, gdyż boją się przebudzenia i stawiania oporu. Europejczycy zrównali więc modernizację z cywilizacją by narzucić nowe zwyczaje konsumpcyjne, każdy bowiem pragnie cywilizacji. Modernizację zdefiniowano jako cywilizację i dlatego podjęto współpracę z Europejczykami. Skoro kraje pozaeuropejskie nie wytwarzały nowych produktów, stały się natychmiast zależne od posiadaczy technologii umożliwiającej ich wytworzenie i oczekujących nabycia wszystkiego co sprzedają.
Modernizacja zmienia tradycje, sposoby konsumpcji i życia. Aby zmodernizować społeczeństwa pozaeuropejskie najpierw trzeba było przezwyciężyć wpływ religii, ponieważ w każdym społeczeństwie religia jest czynnikiem nadającym mu indywidualny charakter. Religia poprzez swój wpływ intelektualny łączy wszystkich członków społeczeństwa. Jeśli zostanie zmiażdżona i upokorzona, razem z nią upokorzony i pokonany zostanie każdy kto się z nią identyfikuje. Dlatego rozpocząto działąnia na rzecz walki z „fanatyzmem”. Jak pisał Franz Fanon „Europa chciała poprzez maszynę podporządkować sobie innych. Czy człowiek lub społeczeństwo może być zniewolony przez maszynę czy produkt jeśli wcześniej nie pozbawi się go osobowości?” Nie, nie może. Najpierw trzeba uderzyć w osobowość.
By tak się stało, człowiekowi należy odebrać wszystko z czym identyfikuje swoje „ja”. Musi zostać zmuszony do przekonania, że należy do niższej cywilizacji, do gorszego społeczeństwa i uznać, że cywilizacja europejska, zachodnia i należący do niej ludzie są od niego lepsi. Afrykańczyk musi uwierzyć, że jest dzikusem aby można go było skusić pragnieniem cywilizacji, by oddał się w ręce Europejczyków którzy pokierują jego losem. Nieszczęśnik nie zdaje sobie sprawy, że jest modernizowany, nie cywilizowany. Dlatego nagle w XVIII i XIX w. Afrykańczyków zaczęto opisywać jako kanibali. Afrykańczycy od tysięcy lat pozostający w kontakcie z cywilizacją islamu nigdy nie byli opisywani w ten sposób. Nagle Czarny Afrykańczyk został ludożercą, okazało się, że ma własny zapach, należy do innej rasy. Jego mózg nie działa tak jak powinien i podobnie jak mózg Azjaty, jest mniejszy od mózgu Europejczyka.
Widzimy zatem, że nową kulturę budowano na fundamencie “wyższości Zachodu” i “wyższości jego ludów i jego cywilizacji”. Sprawili, że my i cały świat uwierzyliśmy, że Europejczyk jest ponadprzeciętnie uzdolniony, człowiek Wschodu posiada dziwne talenty emocjonalne i poznawcze, a Murzyn nadaje się tylko do tańczenia, śpiewania i pozowania do rzeźb i obrazów.
Takiego myślenia użyto do usprawiedliwienia potrzeby modernizowania narodów pozaeuropejskich. Stało się ono podstawowym przekonaniem elit tych narodów. Co tak naprawdę modernizowano? Nie umysłowość lecz sposoby konsumpcji. W imię cywilizacji kampanię modernizacji prowadzono ponad sto lat. Społeczeństwa krajów pozaeuropejskich i przewodzący im intelektualiści ochoczo dążyli o modernizacji.
Rozważmy pochodzenie i skład tej klasy intelektualistów. Jean Paul Sartre we wstępie do „Wyklętego ludu ziemi” Fanona „Jeśli grupę azjatyckiej czy afrykańskiej młodzieży umieścimy w Amsterdamie, Paryżu lub Londynie na parę miesięcy, zmienimy ich ubrania, nauczymy etykiety i języka, innymi słowy usuniemy z nich ich własne wartości kulturowe i odeślemy z powrotem do ich krajów. Nie będą już wyrażali swojego zdania lecz nasze. Kiedy wzniesiemy hasła humanizmu i równości, będą echem powtarzającym nasze słowa w Afryce i Azji.”
Tak przekonywano ludzi, by porzucili swoją religię, pozbyli się własnej kultury (gdyż utrzymywała ich ona w pozycji niższości względem nowoczesnych społeczeństw Europy) i stali się od stóp do głów ludźmi Zachodu.
Jak można zostać Europejczykiem poprzez eksport i wymianę? Czy cywilizacja jest towarem który daje się eksportować i importować z miejsca na miejsce? Oczywiście nie, ale nowoczesność to zbiór nowoczesnych towarów które społeczeństwo w ciągu dwóch czy pięciu lat zacznie importować. Społeczeństwo może zostać zmodernizowane w ciągu kilku lat. Podobnie jednostka może zostać zmodernizowana i stać się bardziej nowoczesna od Europejczyka. Wystarczy zmienić sposoby konsumpcji. Na to właśnie liczyli Europejczycy.
Lecz cywilizowanie narodów i społeczeństw nie jest proste. Cywilizacja i kultura Europy to nie towary których posiadanie czyni kogokolwiek człowiekiem cywilizowanym. Ale sprawiono, że cały nonsens modernizacji jest przejawem cywilizacji. A my gorliwie odrzuciliśmy wszystko co posiadaliśmy, nawet naszą dumę, moralność i intelekt, by połykać w całości wszystko co Europa podsuwała nam do ust. Oto prawdziwe znaczenie nowoczesności.
Efektem jest powstanie istot wyalienowanych od własnej historii i religii, obcych wobec wszystkiego co stworzył ich lud, ich historia I ich przodkowie. Wyalienowanych od własnych ludzkich cech, posiadających osobowość nabytą z drugiej ręki, takich które zmieniły swój sposób konsumpcji i umysłowość, które zatraciły swoje cenne stare myśli, chwalebną przeszłość i osiągnięcia intelektualne i stały się puste w środku. Jak ujął to Sartre, „W społeczeństwach tych człowiek zasymilowany to pseudo-myśliciel, osoba quasi wykształcona – stworzona sztucznie imitacja myśliciela czy intelektualisty.”
Prawdziwy intelektualista zna swoje społeczeństwo, jest świadomy jego problemów, potrafi określić jego los, zna przeszłość społeczeństwa i potrafi samemu podejmować decyzje. A jednak, ci pseudo-intelektualiści często skutecznie wpływają na ludzi.
W Europie i Ameryce jeśli ktoś nie lubi jazzu, mówi o tym głośno I otwarcie. Ale w krajach Wschodu nie ma nikogo, kto miałby odwagę powiedzieć „Jazz jest zły i mi się nie podoba.” Czemu? Bo nie ma w nim na tyle charakteru i wartości by samodzielnie wybrać kolor ubrania czy smak jedzenia. Jak pisze Fanon „Aby kraje Wschodu mogły podążać za Europą i naśladować ją jak małpa, trzeba udowodnić ich mieszkańcom, ze jako ludzie nie są tak wartościowi jak Europejczycy. Trzeba pomniejszyć znaczenia ich historii, literatury, religii, sztuki i wyalienować ich od tego. Dokładnie to zrobili Europejczycy.”
Stworzyli ludy nie znające swej własnej kultury, ale gotowe by nią gardzić. Nie wiedzą nic o islamie, ale go oczerniają. Nie rozumieją swojej historii ale gotowe są ja potępić. Z drugiej strony bez zastrzeżeń podziwiają wszystko co przychodzi z Europy. Powstali zatem ludzie którzy najpierw zostali wyalienowani od swojej religii, kultury, historii i pochodzenia, a potem zaczęli nimi gardzić. Przekonania, że stoją niżej od Europejczyków. Kiedy zakorzeniło się w nich to przekonanie, chcieli się odciąć od wszystkiego co należało do nich i przekształcić w Europejczyków, których nie darzono pogardą i nie pomniejszano, aby moc powiedzieć „dzięki Bogu, że nie jestem człowiekiem Wschodu bo zmodernizowałem się i osiągnąłem poziom Europejczyka.”
Człowiek spoza Europy cieszy się na myśl, że się unowocześnił, a europejski kapitalista i burżuj śmieją się ze swego sukcesu – zmienienia go w konsumenta nadwyżek ich towarów.
(Tłumaczenie -Redakcja Xportal.pl)
Ali Szariati (1933-77) socjolog irański, uznawany za jednego z głównych myślicieli którzy mieli wkład w rewolucję 1979 r. Wzywał do odrodzenia kulturalnego i religijnego w Iranie, krytykował przemiany kulturowe na wzór zachodni. Wychodząc ze stanowiska szyickiego podkreślał znaczenie sprawiedliwości społecznej. Więziony za działalność opozycyjną i zmuszony do emigracji.
