Wizyta ministra spraw zagranicznych Polski, Radosława Sikorskiego, w Iranie nie mogła obyć się bez gafy. Po budującej części wizyty, podczas której minister złożył kwiaty na zadbanych grobach Polaków którym Iran udzielił schronienia w trakcie II Wojny Światowej (losy których opisano w broszurze opracowanej przez irańskiego ambasadora w Warszawie) przyszedł czas na konferencję prasową w trakcie której szef polskiego MSZ stracił kontakt z rzeczywistością. Przytaczając anegdotkę o tym, jak w hotelu nie mógł połączyć się ze stroną internetową „jednej z głównych polskich gazet” [czyżby GazWyb? – Red.] określił tę niemożność jako „cenzurę” i „szok dla osób z kraju, który walczył o wolność słowa”. Zaraz potem Sikorski stwierdził, że „potrzebny jest dialog dotyczący praw człowieka i wzrostu wykonywanych w Iranie wyroków śmierci”.
Zapewne chcąc oszczędzić polskiemu ministrowi wstydu, irańskie media nie wyemitowały tego fragmentu jego wypowiedzi, co Sikorski (na „Twitterze”) po raz kolejny nazwał cenzurą, zaraz potem chwaląc się także, że podczas wspólnego posiłku z irańskim ministrem podzielił się z nim swoim „zszokowaniem” na tle irańskiego „negacjonizmu holokaustu”.
Na podst. natemat.pl
Komentarz Redakcji: Po raz kolejny zamiast budowania dwustronnych relacji między Polską a innymi państwami Radosław Sikorski za cel pierwszorzędny stawia sobie eksport ideologii liberalizmu i „praw człowieka” a także występuje w roli adwokata mitu założycielskiego Izraela.









5 komentarzy