Od Redakcji: Poniżej przedrukowujemy fragment artykułu, który ukazał się 16 marca w internetowym wydaniu lewicowego niemieckiego dziennika „Tageszeitung”, a poświęcony jest poparciu europejskich ruchów rewolucyjnej prawicy dla prezydenta Baszara al-Asada i Syryjczyków walczących ze sterowaną z zagranicy, terrorystyczną rebelią. Jak widać, w niemieckiej prasie lewicowej obowiązują te same standardy rzetelności, co w jej polskich odpowiednikach. (A.D.)
Poparcie organizacji faszystowskich dla reżimu Asada ma po części uzasadnienie w historii. W 1954 r. bezpieczne schronienie znalazł w Damaszku między innymi Alois Brunner (dowódca specjalnych komand SS przeznaczonych do „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” oraz najbliższy współpracownik Eichmanna). Ojciec obecnego dyktatora, Hafiz al-Asad, powierzył mu reorganizację syryjskich tajnych służb według wzorów Gestapo i SS.
Od początku syryjskiego powstania przed trzema laty, 15 marca 2011 r., znów da się zaobserwować zauważalną aktywizację grup skrajnej prawicy. Sympatycy Baszara al-Asada pojawiają się głównie we Włoszech, Francji i Grecji, ale również w Niemczech, Hiszpanii, Belgii, Wielkiej Brytanii, Polsce, Serbii, Czechach i Rumunii.
Tworzą oni przy tym dość zróżnicowane spektrum: od Marine Le Pen i Frontu Narodowego; poprzez katolickich konserwatystów z polskiej Falangi, która w styczniu bieżącego roku wysunęła postulat pozbawienia polskich Żydów obywatelstwa państwowego; aż po „projekt eurazjatycki” Rosjanina Aleksandra Dugina i greckie ugrupowanie narodowo-socjalistyczne Mavros Krinos, „Czarna Lilia”. Ci ostatni utrzymują, że wysłali [do Syrii] oddział, oddając go do dyspozycji Asada.









2 komentarze