Dyplomata zwraca uwagę, że „nawet takie ogromne kraje jak Indie i Chiny, stanowiące 2/5 ludzkości, nie są rozpatrywane jako część „społeczności międzynarodowej”, kiedy Zachód postanawia wystąpić w jej imieniu i jeśli, oczywiście, nie popierają one zachodniej polityki”.
„Potępiając działania Rosji na Ukrainie, Zachód znowu pretenduje do tego, by występować w imieniu „społeczności międzynarodowej”, ignorując przy tym stanowiska Indii i Chin” – pisze Sibal.
Tymczasem, jak przekonuje były wiceszef MSZ Indii, „z powodu Ukrainy Rosja zderzyła się z Zachodem, a nie ze „społecznością międzynarodową” w całości”.
Jego zdaniem, przekonanie, że Zachód jest centrum świata jest przestarzałe, szczególnie kiedy siła gospodarcza” przemieszcza się na Wschód”.
„USA pozostają najsilniejszym mocarstwem, jednak ich problemy finansowe razem z porażkami wojennymi w Iraku i Afganistanie, politycznymi klęskami w Libii, Egipcie i Syrii, demonstrują ich rosnącą niezdolność do określania kierunku dla świata w skali globalnej według swoich recept” – zauważa dyplomata.
„Dopóki klasa polityczna Zachodu, szczególnie Amerykanie, nie uświadomią sobie tej rzeczywistości, będzie trudno stworzyć ład międzynarodowy, zbudowany na większym współdziałaniu i zrozumieniu” – pisze na łamach „The Tribune” Sibal.
Dyplomata sugeruje, że wskutek braku tej świadomości, „Zachód będzie wywoływał kryzysy w rożnych regionach, aby utrzymać swoją globalną przewagę”.
Polityk uważa, że powinien powstać nowy, „bardziej sprawiedliwy” system bezpieczeństwa międzynarodowego, „zapewniający realne powstrzymywanie tendencji Zachodu do: samowolnego stosowania siły; prowadzenia interwencji zbrojnych; głoszenia koncepcji, które usprawiedliwiają ingerencję w wewnętrzne sprawy innych krajów i usuwania reżimów, które Zachodowi się nie podobają”.
Obecny system – pisze Sibal – został stworzony po 1945 roku i Zachód chciałby go zachować na zawsze, „rozprawiając się z potencjalnymi buntownikami za pomocą globalizacji, nie tylko gospodarczej, ale także z pomocą zachodnich wartości”.
Tymczasem, uważa indyjski dyplomata, „fikcją są twierdzenia, jakoby Zachód zawsze odpowiedzialnie działał w interesie pokoju i stabilizacji, w odróżnieniu od niedemokratycznych, autorytarnych reżimów, jak i to, że jego dążenie do rozprzestrzeniania demokracji i praw człowieka jest ukierunkowane na to, aby świat uczynić lepszym i bezpieczniejszym”.
Sibal zaznacza w kontekście Ukrainy, że to „Zachód stwarza przesłanki dla nowej „zimnej wojny” w Europie, dążąc do strategicznego osłabienia i tak już osłabionej postsowieckiej Rosji”.
„Rozpad ZSRR i krach komunizmu radykalnie zmieniły równowagę sił między Rosją i Zachodem. Zamiast tworzyć z Rosją, jako realnym partnerem, struktury współpracy w Europie, prowadzona jest polityka nastawiona na dominację na rosyjskich peryferiach i eskalowanie zagrożeń dla bezpieczeństwa Rosji za pomocą zbliżania NATO i UE do rosyjskiego rdzenia byłego ZSRR” – przekonuje polityk.
Podkreśla, że do destabilizacji stosunków Rosji z takimi krajami jak Ukraina, USA i UE wykorzystywały instrumenty praw człowieka i demokracji.
Sibal wskazuje na rosnące zagrożenie bezpieczeństwa dla regionu kaukaskiego w Rosji. Przypomina rozpad Jugosławii, referendum w Kosowie, „sprowokowany przez Zachód kryzys w stosunkach Gruzji i Rosji”, obalenie reżimów w Iraku, Libii i próby uczynienia tego samego w Syrii, wskazując, że doprowadziły one do wzmocnienia sił islamistów.
(tsz)









Jeden komentarz