Od Redakcji: Nie od dziś budzi zastanowienie fakt, że kraj tak niewielki i tak mało ludny jak Izrael posiada nieproporcjonalnie mocną pozycję na arenie międzynarodowej. Drży przed nim niejedno, wydawałoby się, znacznie potężniejsze państwo. Jakie mogą być przyczyny tego stanu rzeczy? W odpowiedzi przypominamy Czytelnikom artykuł opublikowany w 1932 r. w „Pro Christo” – czasopiśmie katolickim wydawanym w Warszawie przez OO. Marianów. W pierwszym fragmencie artykułu autor wskazuje na szczególne geograficzne położenie i właściwości Palestyny, przekonując, że nie można się zgodzić na zlokalizowanie państwa żydowskiego w tej krainie, gdyż z uwagi na jej geopolityczne znaczenie Żydzi zyskaliby nadmierny wpływ na politykę międzynarodową. Kolejne fragmenty artykułu przytaczamy przez wzgląd na powtarzany do dzisiaj, podstawowy argument mający legitymizować utworzenie i istnienie państwa Izrael na Bliskim Wschodzie: Żydzi przeszli w historii taki bezmiar cierpień, że po tym wszystkim powinni mieć własne państwo w Palestynie jako swoistą moralną rekompensatę ze strony świata. Tymczasem, jak pokazuje autor artykułu, jeżeli popatrzeć na historię przez pryzmat poczucia sprawiedliwości, Palestyna „należy się” nie Żydom, lecz chrześcijanom. Na marginesie dodajmy: wypada z zazdrością wspominać czasy, kiedy w katolickiej prasie, nawet popularnej, pojawiała się prawdziwa refleksja geopolityczna i kiedy prasa ta nie przejmowała się poprawnością polityczną. (A.D.)
Potrzeba znalezienia ośrodka koncentracyjnego dla żydów, stworzenia państwa żydowskiego, jest niewątpliwą w interesie zarówno samych żydów, jak i reszty świata, a w szczególności chrześcijaństwa. Taka koncentracja i takie państwo niezawodnie przyśpieszy uzdrowienie społeczne, narodowe i moralne żydów, a nade wszystko ich nawrócenie, a więc ostateczne rozwiązanie tej bolesnej sprawy narodu odtrąconego i zbłąkanego, będącego zaczynem najgorszej, najniebezpieczniejszej fermentacji w świecie, utrudniającej moralne odrodzenie i podniesienie ludzkości, i religijne zjednoczenie w jednej prawdziwej religii Chrystusowej Kościoła Rzymsko-Katolickiego.
Trzeba wziąć pod uwagę, że w przeciwieństwie do innych narodów, które się łatwiej asymilują w rozproszeniu, żydzi zatwardzieli w swej nienawiści do reszty świata, a do chrześcijaństwa w szczególności, właśnie w diasporze zbrojni tą nienawiścią, jak najbardziej się oddalają od możliwości masowego, a szczerego nawrócenia.
Taka koncentracja i państwo żydowskie na własnym gruncie – to rzecz konieczna.
Czy to ma się stać na gruncie Palestyny?
Spójrzmy, jak na tę rzecz patrzy Syjonizm, jedyny oficjalny ruch żydowsko-palestyński:
„Syjonizm dąży do stworzenia w Palestynie dla narodu żydowskiego ojczyzny zagwarantowanej przez prawo publiczne (międzynarodowe)”.
Tak sformułował oficjalne swoje dążenia Syjonizm na pierwszym swoim kongresie w Bazylei w r. 1897 (…). Formuła ta ujawnia nam właściwe, publicznie ogłoszone zadania Syjonizmu – stworzenia państwa żydowskiego w Palestynie, z czego wynika dalsze hasło:
Palestyna dla żydów.
Jak zaznaczyliśmy, dążenie do stworzenia własnego państwa przez żydów jest rzeczą istotnie uprawnioną, dla całego świata korzystną, dla samych żydów zbawienną. Koncentracja żywiołu żydowskiego, i to całkowita koncentracja na własnym terytorium państwowym – oto właściwe zadanie. Postawienie żydów na równej stopie z innymi narodami i postawienie państwa żydowskiego na równej stopie z innymi państwami – jedyna droga radykalnego uzdrowienia narodu żydowskiego i uwolnienia innych narodów od ich zakażającego i gniotącego ciężaru.
Lecz czy istotnie tym ośrodkiem koncentracyjnym, tym terenem żydowskim, tym państwem żydowskim ma być Palestyna? Czy nawet może być?
Zarówno ci nieliczni żydzi, którzy reprezentują szczery i zdrowy nacjonalizm żydowski, jak i ci fanatyczni szowiniści, którzy dążą do ośrodka państwowego jako do podstawy dla swego władztwa wszechświatowego, a którzy reprezentują ogrom siły i finansowej, i organizacyjnej, za bezspornie własny teren uważali i uważają Palestynę.
Działalność tych ostatnich Syjonistów, plutokratycznych i politycznych mocarzy judaistycznych osiągnęła swoje cele. Konferencja w San Remo 24 kwietnia 1920 r. narzuciła Turcji w traktacie pokojowym klauzulę, na mocy której stworzone zostało ognisko narodowe żydowskie w Palestynie poddane pod opiekę mandatową Wielkie Brytanii. Tak został stworzony zawiązek państwa żydowskiego w Palestynie.
Zawiązek ten jednak nie ziścił dalszych nadziei jego twórców – i po dziesięciu latach doszło wreszcie do tego, że opiekunka Palestyny Anglia (1) tamuje imigrację żydowską do Palestyny, czyli jednym słowem zdecydowanie kładzie tamę kształtowaniu się państwa żydowskiego i ośrodka koncentracyjnego w Palestynie.
Obraz tego państwa blednie, niknie i rozwiewa się jak miraż. Idea była złudzeniem. Palestyna nie jest terenem obojętnym, ani ziemią bezpańską, którą by można było jednym podpisem dokumentów dyplomatycznych wyznaczyć na miejsce osiedlenia jakiemu bądź narodowi. Właściwi, dzisiejsi posiadacze Ziemi Obiecanej, jej ogromnie przeważający mieszkańcy, muzułmańscy Arabowie, założyli zdecydowane weto i zorganizowali konsekwentny, a wytrwały opór przeciw próbie wydziedziczenia oraz narzucenia im obcego, a nieznośnego żywiołu.
Kłopoty rządu Wielkiej Brytanii wzrosły, kiedy projekt palestyński okazywał się coraz bardziej nierealnym, chimerycznym, kiedy muzułmanie, przyjąwszy nieprzejednaną postawę, musieli iść coraz bardziej w cenie dla polityki angielskiej, aż wreszcie cena ta na szali wag brytyjskich musiała przechylić się na korzyść Arabów.
Palestyna nie jest terenem obojętnym. Przeciwnie, politycznie posiada ogromną wagę dla świata w ogóle, a dla Wielkiej Brytanii w szczególności. Palestynę pod pewnymi względami można nazwać ośrodkiem świata. Maleńki ten kraik, to płaskowzgórze, jest poniekąd węzłem wiążącym trzy kontynenty starego świata oraz strażnicą krzyżujących [się] dróg i to dróg zarówno lądowych, jak i morskich. Jest to jedyne połączenie lądowe Eurazji z Afryką, a zarazem wrota kanału Sueskiego. Na tym skrawku ziemi zawisłą potęga Imperium Wielkiej Brytanii. Całe powołanie, cała misja dziejowa Anglo-Brytów, którą tak sobie wyolbrzymili i z której tak są dumni zbiega się w tym koncentracyjnym punkcie. Wszystkie dominia, kolonie i wpływy afrykańskie tu mają swój jedyny łącznik lądowy z takimiż koloniami i wpływami azjatyckimi. Pod bokiem tego kraju wody dwu mórz i dwu oceanów drogą najkrótszą prują stalowe olbrzymy handlowej i wojennej floty wielko-brytyjskiej.
Kto dzierży Palestynę, ten dzierży węzeł łącznikowy światów, ten posiada klucze najważniejszych spraw geograficzno-politycznych. Toteż Anglia niemało wytężonych uczyniła wysiłków i w ogniu walk wojny wszechświatowej (2), i w krzyżowych zabiegach sztuki dyplomatycznej powojennych kongresowych narad, ażeby Palestynę uchwycić w swoje ręce.
Nie może więc być obojętnym, ani dla Anglii, ani dla jej sojuszników lub przeciwników, kto będzie zasiedlał tę ziemię obiecaną, kto będzie jej władaczem – jednym słowem, kto będzie odźwiernym i klucznikiem.
Że judaita chętnie by, nie tylko ze względu na tradycje narodowe i religijne, ze względu na „Ścianę płaczu”, szczątki murów świątyni Salomona, ale i ze względu na przyszłe wielkie korzyści mniej idealne, ale za to więcej namacalne posiadł tę ziemię – to niewątpliwe; ale czy Anglia, a także i świat cały mieliby z tego korzyści, to więcej niż wątpliwe.
(…)
Od chwili, kiedy na górze Kalwaryjskiej dokonała się Męka Boga, żydzi stracili Palestynę, stracili bezpowrotnie. To już nie czasowe zegnanie nad „rzeki Babilonu”, to już odtrącenie na zawsze. Zbrodnia dokonana przez naród żydowski pociągnęła za sobą wykonanie wyroku sprawiedliwości Boskiej.
Palestyna przestała już być Ziemią Obiecaną dla żydów – stała się Ziemią Utraconą, ale za to dla nas Chrześcijan stała się Ziemią Świętą. I niemało wysiłków i trudu i pracy, męczarni i krwi rozlewu, ofiar pokoleń i narodów ponieśliśmy my chrześcijanie, ażeby ją zdobyć, zdobyć tę Ziemię Świętą. Odzyskać Grób Zbawiciela. Jeden wiek tych ofiar i trudów był większym, aniżeli wszystkie marzenia i wysiłki wiecznie buntującego się narodu żydowskiego.
O Ziemię Świętą walczymy my i dziś i dziś ją zdobywamy, zdobywamy co dnia u stóp ołtarzy kościołów naszych i w duszach naszych, w płomieniu modlitw i w walce wewnętrznej, w mozolnym trudzie opanowania etyki chrześcijańskiej, przykazań Boga Zbawiciela. I wtedy, kiedy przed wiekami lądem i morzem biegły krzyżowe zastępy, ażeby glebę Palestyny skropić krwią swoją – i dziś, kiedy chcemy wszystko odnowić w Chrystusie, walcząc z sił ciemnych zalewem i własną niemocą, walczymy o Ziemię Świętą.
Żaden prawdziwy chrześcijanin nie zgodzi się, ażeby oddać żydom Palestynę – Ziemię Świętą, ziemię kolebki, żywota i grobu Pańskiego.
Żydzi tej ziemi nie odzyskają nigdy, odzyskać mogą wtedy, kiedy się staną chrześcijanami, a więc przestaną być żydami.
Stolica Apostolska protestowała przeciwko eksperymentowi palestyńskiemu, przeciwko oddawaniu Ziemi Świętej żydom: i słusznie, albowiem bezspornie władać w tej Ziemi, mieć ją pod swoją opieką, mógłby tylko Namiestnik Chrystusowy. Nie tak dawno rozchodziła się pogłoska o możliwości oddania mandatu palestyńskiego Ojcu Świętemu. Czy to już teraz może nastąpić i czy to nawet byłoby wskazanym w obecnej chwili i w dzisiejszej formie, wątpię. Cały układ mandatowy (3) i sprzęgnięcie go z żydowsko-syjonistycznymi zamierzeniami jest zasadniczo sprzeczne z duchem dążeń świata chrześcijańskiego, katolicyzmu i Stolicy Apostolskiej. Pewnym jednak jest, że przyjdzie dzień, w którym Ziemia Święta znajdzie się pod opieką Głowy Kościoła.
(…)
Wprawdzie dziś chrześcijańskie narody przeżywają okres kryzysu moralnego i religijnego, grubego zmaterializowania, a razem z tym i duchowego zażydzenia, ale niemniej nadejdzie dzień, kiedy kryzys ten zostanie pokonany, kiedy otrząśniemy się z tej zmory, świat chrześcijański odetchnie i razem z tym odzyska Ziemię Świętą.
Cóż zatem pozostaje żydom?
Byłaby droga najprostsza i bezpośrednio jedyna – szczere, głęboko odczute i zrozumiane nawrócenie, przejście do chrześcijaństwa, na łono Kościoła Katolickiego. Tą drogą odzyskaliby Ziemię Obiecaną, tę doczesną Palestynę i tę wieczną u stóp Tronu Bożego. Wołałbym głosem wielkim do nieszczęsnych zbłąkanych braci, gdyby nie to, iż wiem, że wołanie to zagłuchnie bez echa, pozostanie próżnym.
Źródło: L. Czerniewski, Na marginesie sprawy żydowskiej. Czy Palestyna?, „Pro Christo”, 1932, nr 4. (Pisownię uwspółcześniono. Opuszczenia i przypisy pochodzą od Redakcji.).
Przypisy:
1. Od 1919 r. Palestyna znajdowała się pod zarządem Wielkiej Brytanii, jako tzw. terytorium mandatowe.
2. Chodzi o I wojnę światową.
3. Po I wojnie światowej władze świeżo powołanej do życia Ligi Narodów podzieliły obszar Bliskiego Wschodu, nad którym wcześniej panowało imperium tureckie, na tzw. terytoria mandatowe i oddały je w zarząd największym europejskim mocarstwom kolonialnym. Utworzono cztery mandaty: Palestynę (terytorium obecnych państw Izrael i Jordania), Mezopotamię (terytorium obecnego Iraku), Syrię, Liban. Mandaty Palestyny i Mezopotamii znalazły się pod zarządem Wielkiej Brytanii, mandaty Syrii i Libanu – pod zarządem Francji. Oficjalnie Wielka Brytania i Francja objęły zarząd nad mandatami w celu stopniowego przygotowania tych krajów do uzyskania samodzielności państwowej; w rzeczywistości pod płaszczykiem opieki mandatowej opanowały terytoria szczególnie ważne z geopolitycznego i geostrategicznego punktu widzenia.
opracował Adam Danek







