Rosja: Manewry przy granicy z Ukrainą

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w Kijowie podało oficjalną informację o pierwszych przypadkach śmierci separatystów z rąk ukraińskich żołnierzy wysłanych do stłumienia rebelii wschodniej Ukrainy. Rankiem 24 kwietnia rozpoczęli oni natarcie na Słowiańsk, przy wsparciu helikopterów i wozów pancernych. Rzeczniczka sił separatystycznych poinformowała media, iż cywilom polecono opuścić zajmowany przez separatystów ratusz w centrum miasta, w którym pozostali wyłącznie ochraniający go uzbrojeni mężczyźni. Jednak już przed południem Maryna Ostapenko, rzecznik prasowy Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, zakomunikowała, że władze w Kijowie nie kontrolują sytuacji w Słowiańsku. Te ostatnie po południu najprawdopodobniej poleciły przerwać zarządzoną przez siebie akcję. Według kijowskiego MSW ukraińscy żołnierze zabili w jej trakcie pięciu separatystów. Agencje prasowe podały, że wojsko wycofało się z zajętego wcześniej punktu kontrolnego na północ od Słowiańska; ponownie objęli go separatyści, którzy przystąpili do umacniania punktu workami z piaskiem.

Działania kijowskiego rządu tego samego dnia ostro skrytykował rosyjski prezydent Władimir Putin na konferencji prasowej w Petersburgu.

Jeśli reżim w Kijowie zaczął używać armii przeciwko ludności w kraju, to jest to, bez wątpienia, bardzo poważne przestępstwo przeciwko własnemu narodowi. – stwierdził Putin. Podkreślił, że prawowity ukraiński prezydent Wiktor Janukowycz nie zdecydował się na użycie armii do pacyfikacji zamieszek w Kijowie, choć miał stosowny mandat, podczas gdy obecne władze w Kijowie takiego mandatu nie posiadają.

To jakaś junta, klika. – powiedział Putin. Działania wojskowe w obwodzie donieckim nazwał „operacją karną” i zapowiedział, że będzie ona miała konsekwencje dla jej autorów.

Gdyby nie realne poparcie Rosji dla ludzi, którzy mieszkają na Krymie, to niemożliwe byłoby przeprowadzenie cywilizowanej procedury wyrażenia przez nich swej woli. Byłoby to samo, co teraz się dzieje na wschodzie i południu Ukrainy, a prawdopodobnie jeszcze gorzej. – mówił rosyjski prezydent.

Tego samego dnia minister obrony, generał Siergiej Szojgu, przed posiedzeniem kierownictwa swojego ministerstwa podał informację o rozpoczęciu przez rosyjskie siły zbrojne manewrów przy granicy z Ukrainą. Jak wyjaśnił, 22 kwietnia władze w Kijowie uruchomiły „operację siłową przeciwko ludności cywilnej” i „są już ofiary”, w operacji biorą udział oddziały Gwardii Narodowej, SBU, „a także bataliony ekstremistów z Prawego Sektora”, ponadto zaś na granicy z Rosją „działają zmechanizowane grupy manewrowe przeznaczone do działalności dywersyjnej”, co zmusza Moskwę do stosownej reakcji. Zgodnie z wiedzą rosyjskiego Ministerstwa Obrony ukraińskie siły interwencyjne rzucone na Wschód liczą ponad 11.000 ludzi, tymczasem „oddziały samoobrony na południowym wschodzie Ukrainy liczą nieco ponad 2.000 ludzi”.

Siły są wyraźnie nierówne, dano już sygnał do użycia broni przeciwko ludności cywilnej własnego kraju. Jeśli dziś nie zatrzyma się tej machiny wojennej, doprowadzi to do wielkiej liczby zabitych i rannych. – podsumował Szojgu.

(Na podstawie PAP opr. A.D.)

81e474ae-cbb1-11e3-bfd7-0025b511226e

Leave a Reply