Ukraina: Siłowa pacyfikacja Wschodu?

Pełniący obowiązki prezydenta przewodniczący ukraińskiej Rady Najwyższej Ołeksandr Turczynow na naradzie z gubernatorami wszystkich obwodów podsumował efekty „operacji antyterrorystycznej” prowadzonej we wschodniej Ukrainie.

Wydarzenia na wschodzie kraju pokazały bezczynność, bezradność, a niekiedy zdradę funkcjonariuszy struktur ochrony prawa w obwodach donieckim i ługańskim. (…). Miejscowe siły bezpieczeństwa są bezradne, a niektóre z oddziałów albo sprzyjają, albo wręcz współpracują z terrorystami. (…). Tak zwani obrońcy prawa, którzy zdradzili Ukrainę i zaczęli współpracę z terrorystami, zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. (…). Następny problem – to stosunkowo duża ilość ludności cywilnej, otumanionej rosyjską propagandą, która popiera terrorystów i pomaga im w zajmowaniu budynków administracyjnych i destabilizacji sytuacji w regionach. Po doświadczeniach Majdanu wiemy, że przy obecności stosunkowo dużej ilości ludzi, siłowe rozwiązania okazują się nieefektywne. – mówił Turczynow. Poinformował też, że wyznaczył nowych dowódców Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w obwodach donieckim i ługańskim oraz zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych o zdymisjonowanie dowódców milicji w tych obwodach. Zapowiedział zwalnianie z pracy wszystkich funkcjonariuszy formacji uzbrojonych, którzy nie będą wykonywać poleceń.

   Może to być aluzja do wydarzeń w jednostce specjalnej Alfa. Dowódcom trzech pododdziałów tej elitarnej formacji wytoczono sprawy karne za odmowę wykonania rozkazu otwarcia ognia w czasie „operacji antyterrorystycznej”. W rezultacie oddział Alfa został całkowicie wyłączony z działań prowadzonych w ramach „operacji antyterrorystycznej”.

Poinformował o tym p.o. szefa administracji prezydenta Siergiej Paszynskij.

Na dzień dzisiejszy Prokuratura Generalna wszczęła trzy sprawy karne w stosunku do dowódców pododdziałów, którzy odmówili wykonania rozkazu bojowego. Dowództwo jednostki specjalnej Alfa zostało odsunięte od służby za niewykonanie bojowego rozkazu. Prowadzone jest także dochodzenie służbowe. – powiedział Paszynskij.

   Na zebraniu gubernatorów Turczynow poinformował ponadto o mobilizacji armii w związku z groźbą „wywołania przez Federację Rosyjską wojny kontynentalnej przeciwko Ukrainie”.

Nasze siły zbrojne zostały postawione w stan pełnej gotowości. (…). Wydany został rozkaz dotyczący powołania w każdym obwodzie batalionu obrony terytorialnej. Powinniśmy mieć możliwość szybkiego przerzucania tych oddziałów w inne regiony w razie wzrostu zagrożenia. – oznajmił Turczynow. Zachodzi jednak podejrzenie, że wojsko może zostać użyte nie do odparcia ataku militarnego z zewnątrz, lecz do siłowej pacyfikacji separatystów na Wschodzie. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy ogłosiła już otwarcie zaciągu do ochotniczych oddziałów przeznaczonych do walki z separatystami. „W celu przezwyciężenia zagrożenia terrorystycznego i zachowania terytorialnej integralności Ukrainy, dla przeciwdziałania przestępczym formacjom zbrojnym o charakterze separatystycznym i przestrzegania prawa, podjęto decyzję o wprowadzeniu gorących linii dla obywateli posiadających doświadczenie służby w organach bezpieczeństwa lub siłach zbrojnych Ukrainy oraz pragnących wstąpić do oddziałów specjalnych strzegących porządku publicznego.” – głosi komunikat zamieszczony na stronie internetowej SBU.

   Działania pacyfikacyjne mogą też być planowane w samym Kijowie, nad którym rząd Arsenija Jaceniuka nie panuje. 30 kwietnia po południu rada tego miasta wydała komunikat: „Kijowianie i goście stolicy! W nocy z 30 kwietnia na 1 maja w Kijowie odbędą się taktyczne ćwiczenia specjalne. W ich ramach po mieście będą poruszały się kolumny sprzętu wojskowego.” Władze miejskie dodały, że ćwiczenia mają odbywać się głównie w centrum stolicy. Według wyjaśnień ukraińskiego ministerstwa obrony za ich przeprowadzenie odpowiada nie wojsko, lecz Zarząd Ochrony Państwowej, podlegający administracji prezydenta.

   Tymczasem 30 kwietnia około godziny 5:00 rano (4:00 czasu polskiego) separatyści przejęli kontrolę nad budynkami władz miejskich i komendy milicji w liczącym ponad 250.000 mieszkańców mieście Gorłówka w obwodzie donieckim. Poinformował o tym przedstawiciel milicji w Doniecku, według którego z gmachu komendy usunięto wcześniej broń. Gdy później do siedziby rady miasta zaczęli przychodzić urzędnicy, separatyści pozwolili im na zajęcie stanowisk pracy. Według pracowników rady kontrolę nad budynkiem sprawuje 20 uzbrojonych i zamaskowanych mężczyzn, strzegących wszystkich wejść.

( Na podstawie PAP i kresy.pl opracował A.D.)

images (7)

Leave a Reply