Pytanie o genezę faszyzmu stanowi jeden z najbardziej eksponowanych problemów powojennej historiografii. Im silniej ta ostatnie ulega poprawności politycznej, tym powszechniej przyjmuje się w niej tezę o silnym zakorzenieniu faszyzmu w kulturze europejskiej (i tym samym o odpowiedzialności kultury europejskiej za jego dokonania, albo raczej za to, co za jego dokonania uchodzi). W dominującej obecnie optyce faszyzm jawi się nie jako zjawisko w swoim czasie zupełnie nowe i rewolucyjne, lecz jako fenomen polityczny mocno osadzony w europejskiej tradycji intelektualnej.
Jeden z najbardziej znanych historyków zajmujących się historią faszyzmu, zmarły niedawno Eugen Weber, w głośnym szkicu „Faszyzm jako połączenie prawicy i lewicy” (1971) tak nakreślił jego antecedencje: „Ciesząca się dobrobytem, szacowna, praworządna burżuazja, stała się skorumpowana i chyliła się ku upadkowi, jak twierdził Fryderyk Nietzsche (1844-1900); jedynie ludzie dynamiczni, bezwzględni w myślach i czynach, mogli ocalić rasę. Henri Bergson (1859-1941) uważał, że instynkt jest silniejszy niż rozum i bliższy rzeczywistości. Socjolog Emile Durkheim (1858-1917) głosił, że jednostka jest wytworem klanu; istnieje samodzielna świadomość zbiorowa, ważniejsza od świadomości indywidualnej.”* Jako mimowolnych prekursorów faszyzmu wskazywał zatem trzech wybitnych filozofów, w tym, zaliczanego niekiedy do konserwatystów, współtwórcę socjologii.
Wśród inspiratorów faszyzmu wielu autorów wylicza czterech – być może największych w dziejach – socjologów polityki. Georges Sorel (1847-1922), autor „Rozważań o przemocy” (1908) i „Złudzeń postępu” (1908), argumentował sugestywnie, iż historia jest wynikiem działania zdeterminowanych mniejszości, które w swej heroicznej walce posługują się tworzonymi przez siebie mitami politycznymi w celu mobilizacji mas zwolenników. Prof. Vilfredo Pareto (1848-1923) oraz prof. Gaetano Mosca (1858-1941) dali początek kierunkowi w nowoczesnych naukach politycznych i społecznych, zwanemu elitaryzmem, dowodząc w swoich pracach, że władzę w każdym państwie, niezależnie od zasad panującego w nim ustroju, sprawuje wąska mniejszość społeczeństwa (elita, klasa polityczna), istotną treścią polityki pozostaje walka konkurencyjnych elit, a historyczne zmiany sprowadzają się do zastępowania jednych elit przez inne. Prof. Robert Michels (1876-1936), od 1922 r. członek włoskiej Narodowej Partii Faszystowskiej, opisał natomiast „żelazne prawo oligarchii”, zgodnie z którym władza w każdej organizacji, nawet o najbardziej demokratycznych założeniach, przechodzi stopniowo w ręce niewielkiej, ekskluzywnej grupki osób.
Głębiej w przeszłość sięgają ponoć korzenie brytyjskiego ruchu faszystowskiego, kierowanego przez sir Oswalda Mosleya (1896-1980). Jako inspiratorzy brytyjskiego faszyzmu wymieniani są: Samuel Taylor Coleridge (1772-1834), Thomas Carlyle (1795-1881), John Ruskin (1819-1900), Matthew Arnold (1822-1888), William Morris (1834-1896) czy George Bernard Shaw (1856-1950). Coleridge wiele miejsca w swoich rozważaniach poświęcił krytyce przemian społecznych i kulturowych spowodowanych przez rewolucję przemysłową. Podkreślał, iż niszczą on tradycyjny ład społeczny i polityczny: owocują postępującą egalitaryzacją społeczeństwa, dają gazetom i tzw. „opinii publicznej” wolność bezkarnego napadania na państwo i Kościół, kreują nowego człowieka wolnego od duchowych i moralnych obowiązków, przygotowują pole do działania rewolucyjnych kierunków społecznych, wiodą do utożsamienia ludu z ulicznym motłochem, a tym samym do przyzwolenia na wszelkie, nawet najbardziej destrukcyjne zmiany, o ile uzasadnia je wola większości. Zwiększają także udział w życiu politycznym klasy średniej, która w gruncie rzeczy nie wyznaje religii chrześcijańskiej, lecz „kult pieniądza” i wynosi ekonomię ponad etykę. Rezultatem jest nowy ustrój, oddany przez pióro tego poety-romantyka jako „rządy głupców i nikczemników” (fool-and-knave-ocracy). Coleridge przeciwstawiał mu tradycyjne społeczeństwo złożone z ziemian i stanu kupieckiego, spajane w całość przez króla i Kościół, a ponadto domagał się zakazu działania partii politycznych, ponieważ sztucznie antagonizują one warstwy społeczne. Romantyczny historiozof Carlyle wywodził, iż właściwymi podmiotami historii pozostają wybitne postacie, opanowujące masy i pociągające je za sobą – bohaterowie. Szkocki myśliciel postulował ustrój heroarchii – rządy bohaterów, występował natomiast przeciw demokracji, stwierdzając wręcz, że „demokracja to chaos uzbrojony w urny wyborcze”. W swoim „Eseju o kwestii murzyńskiej” (1849) dał wyraz poparciu dla kolonializmu i paternalistycznej polityki wobec zamorskich ludów. Ruskin, również romantyk, krytykował epokę przemysłową za odejście od duchowej integralności, właściwej dla dawnych wieków, kiedy praca, sztuka i moralność stanowiły jedno. Był głosicielem elitaryzmu i surowej pobożności, a szczególnie dobitnie akcentował nierówność kobiet i mężczyzn. Powtarzał, iż robotnicy powinni myśleć raczej o swoich obowiązkach, niż o prawach. Arnold odrzucał liberalizm, z jego indywidualizmem i wolnościową frazeologią. Wyróżniał w społeczeństwie trzy warstwy: barbarzyńców (arystokrację), filistrów (klasę średnią) oraz ludność (robotników), przy tym zaś pouczał, że w chwili osłabienia państwa, które nazywał „przedstawicielską władzą narodu”, polityka musi się wyrodzić w realizację egoistycznego interesu jednej warstwy. Morris upatrywał w przemyśle źródło degradacji ludzkiej pracy i zniszczenia ideału rzemiosła. Nawoływał do powrotu do średniowiecznego modelu pracy, a za najlepszy jego przykład uważał trud budowniczych katedr: wznoszenie dzieła wspólnym wysiłkiem, nie zapośredniczonym przez własność, na chwałę Bożą. Jako jego współczesną realizację projektował oparte na zasadzie własności wspólnotowej spółdzielnie robotnicze, gdzie sposób wytwórstwa zostałby maksymalnie zbliżony do rzemiosła, gdzie strzeżono by estetyki dzieła, a robotnik pracowałby bez pośpiechu, angażując w tworzenie dzieła całą osobowość. Morris wykazywał wyniesioną z romantyzmu fascynację kulturą nordycką, a huczącemu i zadymionemu krajobrazowi przemysłowych miast przeciwstawiał spokój i piękno starej angielskiej wsi. Shaw wreszcie, w przeciwieństwie do poprzednich wymienionych lewicowy i postępowy w swoich przekonaniach, w dwóch swoich dramatach – „Człowiek i nadczłowiek” (1903) oraz „Major Barbara” (1905) – przedstawił własną adaptację Nietzscheańskiej idei nadczłowieka.
Z opinii i ustaleń współczesnych autorów, z reguły niechętnych lub otwarcie wrogich faszyzmowi, wyłania się, jak widać, dość spójny obraz: intelektualnymi ojcami faszyzmu byli powszechnie cenieni myśliciele, uczeni, filozofowie i literaci, zaliczani do najwybitniejszych przedstawicieli europejskiej kultury wyższej. Rozumowanie krytyków faszyzmu prowadzi tedy do konkluzji, której każdy prawdziwy jego sympatyk może tylko z satysfakcją przytaknąć. Pozostaje pytanie, dlaczego ci sami ludzie jednocześnie zazwyczaj oskarżają faszyzm o umysłową płytkość i tandetę, prymitywizm, bezmyślność i tym podobne. W świetle ich własnych twierdzeń wydaje się on przecież posiadać genealogię nie mniej szlachetną, niż forytowane na snobistycznych salonach kierunki takie, jak liberalizm czy socjalizm.
Adam Danek
* Przeł. Janina Zawadzka.