Myrosław Rudenko, premier Donieckiej Republiki Ludowej, odniósł się do apelu największego ukraińskiego oligarchy Rinata Achmetowa o organizowanie na jej terytorium strajków przeciw separatystom. Achmetow odgrażał się w nim: „Chcę powiedzieć wszystkim: nie dam się zastraszyć. Nikomu, także tym, którzy nazywają się niejaką doniecką republiką. Nie pozwolę tak zwanej DRL zniszczyć Donbasu.” Rudenko powiedział, że wystąpienie biznesmena nie zjedna mu „miłości ludu”, że „11 maja doniecczanie zagłosowali przeciw jednej Ukrainie”, ponieważ „już widzieli co wyprawiają wysłannicy jednej Ukrainy w Kramtorsku i Słowiańsku” i że Achmetow może próbować spędzać pracowników swoich przedsiębiorstw na mityngi, ale w końcu doczeka się innej „reakcji społeczeństwa”.
Z kolei ludowy gubernator obwodu donieckiego Paweł Gubariew scharakteryzował Achmetowa jako „głównego bandytę, który przez 23 lata grabił nas i kwitnący wcześniej region zamienił w upadły”. Zasugerował, że najwyższy czas, by oligarcha zaczął płacić podatki do budżetu Donieckiej Republiki Ludowej.
32-letni Gubariew od schyłku lutego był przywódcą antyrządowych demonstracji w Doniecku, zaś 1 marca został podczas wiecu wybrany „ludowym gubernatorem” swojego obwodu. Wówczas separatyści po raz pierwszy zajęli siedzibę donieckiej administracji obwodowej. 6 marca Gubariew został aresztowany przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy pod zarzutami „usiłowania zmiany przemocą ustroju państwowego” i „zamachu na integralność terytorialną państwa”. Jak twierdzi, w areszcie był poddawany torturom „fizycznym i psychicznym”. Prowadził głodówkę. 7 maja wraz z dwoma innymi separatystami został wymieniony na trzech oficerów rządowego oddziału specjalnego Alfa, pojmanych przez siły separatystyczne.
21 maja podczas wiecu na Placu Wolności w Charkowie członek rady koordynacyjnej „Jugo-Wostok”, Jurij Apuchtin, zapowiedział, że w obwodzie charkowskim odbędzie się referendum w sprawie niepodległości, na wzór wcześniejszych referendów w obwodach donieckim i ługańskim – zamiast wyznaczonych na 25 maja wyborów prezydenta Ukrainy. „Nie uznamy tych wyborów.” – oświadczył Apuchtin.
W tym samym dniu przebywający w Szanghaju prezydent Władimir Putin w rozmowie z chińskimi dziennikarzami wyraził pogląd, że logiczniej by było, gdyby na Ukrainie przeprowadzono najpierw referendum konstytucyjne, a nie wybory prezydenckie, i dopiero po nim wybierano prezydenta i parlament oraz formowano rząd.
(Na podstawie PAP, Głosu Rosji, konserwatyzm.pl, kresy.pl opracował A.D.)








