Żołnierze ukraińscy nie chcą walczyć
Info ECAG
Oddziały armii ukraińskiej, walczące na wschodzie kraju, są zdemoralizowane. Zapewnienia Kijowa, że cały naród ukraiński jest gotowy do walki z „separatystami z Doniecka”, nie odpowiadają rzeczywistości. Może to być jedną z głównych przyczyn leżących u podłoża decyzji o chęci jak najszybszego zakończenia „operacji antyterrorystycznej”, podjętej przez ukraińskie władze.
Armia ukraińska, która nie walczyła od 1945 r., nie jest gotowa do walki. Toczą ją korupcja i lekceważące podejście, graniczące z przestępczą pobłażliwością. W szeregi armii powoływani są ludzie, którzy nigdy w życiu nie trzymali broni w rekach. Tacy rekruci otrzymują zaledwie 1–2-tygodniowe przeszkolenie, a następnie są wysyłani na front. Oto dlaczego armia ukraińska ponosi ciężkie straty w walkach z powstańcami. Jednak nie tylko ten aspekt obniża morale ukraińskiego żołnierza.
Kolejnym zmartwieniem Kijowa jest zabezpieczenie socjalne mobilizowanych mężczyzn i ich rodzin. Spora liczba zmobilizowanych już straciła pracę, bowiem pracodawcy nie czekają na powrót swojego pracownika z armii. Rodziny zmobilizowanych pozostają często tym samym bez żywicieli, popadając w biedę. Po Internecie krąży nagranie, na którym żołnierze ukraińscy narzekają, że chcą do domu, ale wrócić nie mogą, ponieważ siłą są trzymani w Donbasie. Jeden z nich opowiada, że jego żona była w ciąży, ale z niepokoju poroniła. Następni skarżą się na utratę pracy itd. [1].
Do niedawna głównym dostarczycielem materiału kadrowego dla EuroMajdanu była Zachodnia Ukraina, gdzie tradycje probanderowskie są wciąż popularne. Większość rannych i zabitych w Kijowie w starciach z milicją to radykałowie właśnie z terenów Zachodniej Ukrainy.
Następnie członkowie zachodnio-ukraińskich organizacji radykalnych zostali włączeni zarówno w szeregi nowopowstałej Gwardii Narodowej, jak i wielu prywatnych oddziałów stworzonych przez oligarchę Igora Kołomojskiego („Donbas”, „Azow”, „Dniepr”). Po kilka dużych porażkach, liczba nowych poborowych w tych batalionach spadła w sposób istotny. Obecnie matki i ojcowie zachodnio-ukraińskich rekrutów blokują jednostki wojskowe, protestując przeciwko wykorzystaniu ich dzieci w bratobójczej wojnie.
Starcia bojowe nadal trwają, co powoduje wzrost ilości ofiar pośród ukraińskich żołnierzy po stronie rządowej. Już 17 żołnierzy wróciło w trumnach do Obwodu Kirowogradzkiego (w tym, dwaj piloci z zestrzelonego helikoptera z gen. Wołodymyrem Kulczyckim na czele). 35 trumien wróciło do Obwodu Żytomierskiego (m.in. obwód ten jest uważany za najbardziej polski – tam mieszka największa liczba obywateli ukraińskich polskiego pochodzenia). Wbrew zapewnieniom o końcu wojny krwawe starcia wciąż trwają.
Oprac. W. Gulewicz
____________________________________________________
1. Przykładowy film zamieszczono w serwisie YouTube: Украинские солдаты не хотят воевать: https://www.youtube.com/watch?v=bDkASKEwnuo Podobnych materiałów w sieci pojawia się całkiem sporo, jednak wiele z nich jest także równie szybko usuwanych.
Iwano-Frankowsk odmówił wysłania wojska na Wschód
Info ECAG
Rada Obrony Obwodu Iwano-Frankowskiego na Zachodniej Ukrainie odmówiła wysłania na front w Donbasie miejscowego batalionu obrony terytorialnej „Prikarpatie”. Powodem był brak wyposażenia żołnierzy w kamizelki kuloodporne i hełmy.
Stanowisko Rady poparł gubernator obwodu Andrij Trocenko. – To doprowadziłoby do znacznych strat wśród żołnierzy – stwierdził. – W tych warunkach odprawa „prikarpatców” na Wschód oznacza skazanie ich na rolę mięsa armatniego – wtórował gubernatorowi deputowany rady obwodowej Jurij Romaniuk.
Przeciwko wyjazdowi na Wschód protestują także żołnierze batalionu, którzy uważają, że nie są przygotowani do udziału w walkach. Ukraińskie MSW domagało się od władz obwodu odprawienia na front łącznie 1,5 tys. żołnierzy.
Na podst.
http://vesti.ua/lvov/55762-ivano-frankovsk-otkazalsja-posylat-svoih-vojak-na-ato
Oprac. J. C. Kamiński
Za: geopolityka.org









Jeden komentarz