Ukraina: Do dziennikarzy strzelał snajper

Pisaliśmy już o śmierci korespondenta rosyjskiej telewizji państwowej WGTRK Igora Korneliuka i dźwiękowca Antona Wołoszyna, którzy zginęli pod ostrzałem moździerzowym w miejscowości Mirnyj, pod Ługańskiem.  Igora Korneliuka i Antona Wołoszyna zabito umyślnie. Dziś wiemy, że celował w nich nie tylko operator moździerza, ale też snajper.

Jednym z dowodów rzeczowych jest plecak Igora Korneliuka. Rozerwane ramię na wysokości obojczyka  wyraźnie pokazuje, że pocisk utkwił mu w między szyją a klatką piersiową. Do tragedii doszło w czasie ostrzału cywilów w miejscowości Metallist.

Śledztwa w sprawie zabójstwa dziennikarzy i cywilów podjął się Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej wraz z administracją Ługańskiej Republiki Ludowej.
„Poza tym, że strzały wymierzone były w dziennikarzy, to w ciele jednego z zabitych znaleziono snajperską kulę” – oświadczył przedstawiciel Ługańskiej Republiki Ludowej.
Ale Generalna Prokuratura Ukrainy „była szybsza”. Już rano oświadczyła, kto winny jest śmierci dziennikarzy. Wersja Kijowa głosi, jak można się domyślić, że to same ofiary winne są swojej śmierci: ostrzał moździerzowy miałyby zacząć same siły samoobrony.

Tymczasem Roman Chrolenko pracujący w Ługańsku już drugi miesiąc zapewnia, że miejscowe siły samoobrony nie dysponują bronią ciężkiego kalibru. Automaty Kałasznikowa i broń myśliwska – to cały arsenał broni, którąrozporządzają.

„Moździerzy u nich jak nie widziałem . Mają na wyposażeniu broń strzelecką, która im służy do obrony. Mają też „Amfibie”, ale broni ciężkiej nie mają. Oni są raczej jak tarcza osłaniająca przechodzących tamtędy cywilów” – mówi Chrolenko.

On też bada okoliczności, w jakich doszło do zabójstwa dziennikarzy: „Pocisk moździerzowy wybucha nad ziemią. Wystrzał był bardzo precyzyjny, z wyraźnie określonym punktem celowania. Być może namierzono jego telefon komórkowy. Choć, w sumie to i z pomocą dobrych urządzeń optycznych można było zidentyfikować dziennikarzy. Pocisk wybuchł tuż nad ich głowami”.

Tematem reportażu Igora Korneliuka miała być ewakuacja cywilów spod artyleryjskiego ostrzału Gwardii Narodowej. Igor i jego kolega byli pewni, że w nieuzbrojonych cywilów wojskowi strzelać nie będą.
„Pojechali filmować uciekinierów. Chcieli zrobić taki stand-up. Kiedy tam stali to liczba uciekających była bardzo duża. Cały tłum tam był, i ukraińska armia nie mogła tego nie widzieć” – dodaje Roman Chrolenko. A mimo to zaczęła ostrzał, w rezultacie którego zginęli pracownicy WGTRK i kolejni cywile.

Oprac. na podstawie http://www.vesti.ru/doc.html?id=1703608 J.J.

ukraine3.si

3 komentarze

Leave a Reply