Chcielibyśmy odeprzeć dwa zarzuty dotyczące relikwii, pierwszy – kwestionujący ich prawdziwość, a drugi ich skuteczność. Przypomnijmy wpierw, że u źródła kultu relikwii leżą ciała świętych, następnie części lub odcinki tych ciał, a następnie przedmioty, które ich dotknęły i wreszcie przedmioty, które dotknęły czegokolwiek z powyższych; ta ostatnia kategoria jest oczywiście nieograniczona, ponieważ można w nieskończoność pocierać kawałki materiałów o relikwie „większej mocy”, takie jak Święta Tunika przechowywana w Trewirze. Należy w każdym razie mieć na uwadze, że kult relikwii, daleki od bycia w miarę niedawnym nadużyciem, jak większość protestantów sobie to wyobraża, sięga okresu katakumb i stanowi istotny element w nabożnej i charyzmatycznej strukturze chrześcijaństwa.
Istnieją dwa poglądy na pochodzenie relikwii, jeden teologiczny i oficjalny, i drugi bardziej ludowy, przynajmniej a posteriori i de facto. Kult relikwii, tak jak obrazów, opiera się teologicznie na szacunku należnemu świętym jako chwalebnym członkom Chrystusa, oraz na założeniu, że oddając cześć świętym poprzez ich relikwie, jedynie oddychamy ich miłością do Boga i miłością Boga za ich pośrednictwem; popularnie jest on oparty tylko na dobroczynnej, i możliwie cudownej mocy, która tkwi w ciałach błogosławionych i która może udzielać się do pewnego stopnia – w zależności od wagi świętego – obiektom, które miały styczność z nimi. Mówimy „popularnie” w celu uproszczenia i choć termin ten oddaje stan rzeczywisty, to koncepcja cudownej obecności w relikwiach była faktycznie nauczana przez św. Cyryla Jerozolimskiego i innych Ojców Kościoła, natomiast teza o moralnej funkcji relikwii – również pochodząca z najdawniejszych czasów – została utrzymana w szczególności przez scholastyków.
Należy odróżnić w relikwiach trzy różne moce; pierwszą jest dobroczynny wpływ tkwiący w samym obiekcie; drugą jest przypływ energii psychicznej pochodzącej z pobożności w wyniku żarliwej i długotrwałej adoracji; trzecią jest pomoc wysłana przez świętego z samego nieba, niezależnie od dwóch poprzednich czynników, ale od czasu do czasu łącząc się z nimi. Obecność teurgicznej energii jest bardziej pewna w przypadku szczątków cielesnych, takich jak kości lub krew, lecz jest nie mniej prawdopodobna w przypadku przedmiotów należących do świątobliwych osobistości; w przypadku osób pół-boskich, takich jak Chrystus i Matka Boska1, obecność teurgicznej mocy w najmniejszym nawet przedmiocie, który Ich dotknął jest oczywista. Jednak ta moc nie działa na oślep; jej pozytywna lub negatywna manifestacja – w zależności od przypadku – zależy od charakteru osoby, która z niej korzysta albo jej doświadcza, i także od wszelkiego rodzaju okoliczności, zarówno subiektywnych jak i obiektywnych.
Szczególnym przypadkiem relikwii są niebiańskie obiekty wysłane na ziemię, takie jak czarny kamień Kaaba lub filar z Saragossy; stosowanie tutaj terminu „relikwia” (reliquia = pozostałość) może również być kwestionowane, ale biorąc wszystko pod uwagę trzeba przyznać, że termin ten ma de facto bardzo szerokie znaczenie, które może mieć zastosowanie do każdego sensorycznego dowodu boskiej obecności. Tradycja przekazuje, że filar, El Pilar, został przyniesiony do Saragossy przez aniołów; Matka Boska, w tym czasie jeszcze żyjąca na ziemi, towarzyszyła im i stanęła na słupku, a następnie odeszła z aniołami po przekazaniu pewnych poleceń świętemu Jakubowi Apostołowi2. Filar, pochodzący z nieba, zstąpił do ziemskiej materii; w ten sposób przeszedł w swoim przejściu rodzaju „transsubstancjacji” – ta sama uwaga odnosi się do czarnego kamienia w Mekce, jak i odwrotnie, do ciał ziemskich wziętych do nieba, na przykład tych Jana i Maryi, które unosząc się doznały „transsubstancjacji”. Pisząc to mamy świadomość, że punktem wyjścia współczesnej nauki jest zaprzeczenie ponadzmysłowego, pozaprzestrzennego wymiaru kosmicznego – choć nawet najzwyczajniejsza magia jest niewytłumaczalna bez pomocy jednego z tych wymiarów – nie mamy tu miejsca, aby wyłożyć doktrynę stopni kosmicznych, która została wyjaśniona przy innej okazji; jest oczywiście niemożliwe, aby omówić znaczenie relikwii bez założenia odpowiedniej znajomości tej doktryny, a przynajmniej podstawowej idei poziomów uniwersalnej Egzystencji.
Kult relikwii jest spotykany w różnych formach we wszystkich religiach; buddyjskie stupy to nic innego jak ogromne relikwiarze. Nawet islam, który jest mało skłonny do tego rodzaju kultu, nie może zrzec się go całkowicie, choćby dlatego, że Prorok, i po nim święci, zostawili po sobie przedmioty, które nie mogą nie być czczone3. W islamie najbardziej bezpośrednio kultowi relikwii odpowiada kult grobu Proroka w Medynie i grobów świętych, począwszy od grobów wielkich Towarzyszy; większość z tych grobów jest również meczetami, czasem słynącymi z występujących tam cudów4, na wzór chrześcijańskich kościołów budowanych od pierwszych wieków na grobach męczenników. Sam pomysł łączenia ciała świętego z sanktuarium wywodzi się od chrześcijańskiego zwyczaju zamykania relikwii w obrębie ołtarza; każdy ołtarz jest w zasadzie mauzoleum.
Odpowiedź na zarzuty, że relikwie są nieskuteczne została podane powyżej; pozostaje do rozważenia zarzut, że nie są prawdziwe. W odpowiedzi na tę trudność można powiedzieć w pierwszej kolejności, że nakaz autentyczności leży w samej zasadzie kultu relikwii, bez której kult, który w rzeczywistości jest uniwersalny, nigdzie by nie zaistniał; dalej należy przypomnieć, że kanoniczny, a więc tradycyjny, charakter kultu stanowi gwarancję autentyczności i prawowitości relikwii w oczach każdego, kto wie czym jest religia. W charyzmatycznej strukturze każdej niezbywalnie ortodoksyjnej religii istnieje w rzeczywistości moc ochronna, która uważnie czuwa nad integralnością poszczególnych elementów kultu, nawet jeśli są one najwyżej drugorzędne, moc ta wynika z obecności Ducha Świętego i nie jest zatem bez związku z tajemnicą nieomylności.
Te podstawowe fakty nie przeszkadzają nam przyznać, że w średniowieczu, kiedy potrzeba posiadania relikwii stała się niezaspokojona, pewne niegodziwe lub niezrównoważone osoby wzięły się do ich fałszowania; ale pomijając fakt, że ofiarami tych oszustw były osoby prywatne, a nie kustoszowie sanktuariów, owo nadużycie nie pozwala logicznie na wątpliwości co do autentyczności relikwii kanonicznie uznanych. Pozostaje jednak pytanie, czy kanonicznie uznane relikwie nie zawierają czasem nieautentycznych w skutek błędu, jeśli nie oszustwa; pomimo gwarancji wynikających z natury rzeczy i pomimo zabezpieczeń administracyjnych5, błędy są zawsze w wyjątkowych przypadkach możliwe, ze względów niemal metafizycznych, które nie muszą być tutaj omawiane. W tym przypadku łaska nieodłączna religii wkracza w inny sposób: w odpowiedzi na zapał, z którym fałszywa relikwia jest adorowana, wywoływany święty będzie sam w niej obecny, dokładnie tak, jak święty może być obecny w malowanym lub rzeźbionym wizerunku, który również nie ma związków z osobowością świętego na ziemi.6
Cudowne wizerunki Matki Boskiej są takimi nie dlatego, że Maryja rzeczywiście dotknęła je kiedyś, ale dlatego, że była gotów obdarzyć je swoją łaską; to samo można powiedzieć, mutatis mutandis, o niektórych świętych niedawno odrzuconych z powodu wątpliwości archeologicznych, o ile te wątpliwości są uzasadnione7. Istnieją przypadki, w których kwestię historyczności najlepiej ująć w nawias, ponieważ nie zawsze jest możliwe – delikatnie mówiąc – udowodnienie nie-historycznego charakteru osób lub wydarzeń, które miały miejsce w mroku niedostępnej przeszłości; poza tym, nierealistycznym uprzedzeniem jest branie pod uwagę tylko dokumentów pisanych i mieć w pogardzie tradycję ustną, nawet do tego stopnia, że zapomina się o ich istnieniu lub możliwości. Jeśli chodzi o starożytne kulty, historycznie wątpliwe, ale głęboko zakorzenione a więc skuteczne, Duch Święty, lub to co muzułmanie nazywają Barakah, musi mieć „wolną rękę”, i pokusa by postawić wszystkie kropki nad „i” – zbyt często inspirowana przez kompleks niższości – musi być zwalczona; trzeba mieć wyczucie określonego rozumienia zjawisk sakralnych i zaufanie do parakletycznej i charyzmatycznej władzy, która ożywia ciało religii i o której mówiliśmy wyżej8. Wszystko to jest tym bardziej prawdopodobne przez fakt, że poza swoją przeźroczystością, Niebiosa kochają pewien rodzaj nieokreśloności lub asymetrii, czemu daje świadectwo wiele elementów religii, a przede wszystkim Pismo Święte.
Wszelkiego rodzaju ikonoklastom należy przypomnieć, że lepiej kochać Boga poprzez świętego, niż nie kochać Go w ogóle; lub, ponownie, że lepiej jest pamiętać o Jego miłości dzięki świętemu, niż gardzić tym wsparciem jednocześnie zapominając o miłości do Boga; to właśnie było pomijane przez reformatorów, którzy odrzucili obrazy i relikwie, nie będąc w stanie umieścić na ich miejscu nic wartościowego – a nawet nie podejrzewając, że było coś do zastąpienia – ponieważ, odrzucając to wsparcie, jednocześnie odrzucili świętość; zupełnie inaczej jest w przypadku muzułmanów, którzy akceptują świętość wprost i w konsekwencji czczą groby świętych.
Odpowiednikiem zachodniego ikonoklazmu w kontekście islamu jest wahabizm, który niszczy mauzolea, widząc w nich przejawy bałwochwalstwa; ale porównanie go z protestantyzmem jest dość mylące, ponieważ wahabizm, który jest skrajnym hanbalityzmem, podtrzymuje wszystkie istotne elementy dogmatu i praktyki. Jest również bardzo istotne, że ikonoklazm wahabitów zatrzymał się przed grobem Proroka w Medynie, który jest najważniejszą relikwią w świecie muzułmańskim, uosabiającą dla islamu obecność na Ziemi świata niebiańskiego.
Tłumaczenie P.P.
1 Stwierdzenie oczywiście sprzeczne z nauczaniem Kościoła – ani Chrystus, ani Matka Boska nie byli osobami pół-boskimi: Jezus Chrystus był Bogiem, zaś Maryja człowiekiem (przyp. Tłumacza).
2 Kolumna została dotknięta przez Maryję, tak jak święty kamień przez Abrahama, w tym sensie termin „relikwia” jest w pełni uzasadniony, biorąc pod uwagę „awataryczną” cechę świętych osobistości.
3 Niektóre obiekty należące kiedyś do Proroka są zachowane w Stambule, w starym pałacu sułtanów; w klimacie islamskim nie mogą one być obiektem zorganizowanego kultu, jednak muzułmanie mimo to kontemplują je ze czcią wymawiając jednocześnie salâh `alet’n-Nab’ (błogosławieństwo Proroka) i załączając intencje modlitewne.
4 To przywodzi na myśl dom Matki Boskiej w Efezie, gdzie katolicy odprawiają Mszę a muzułmanie modlą się w sąsiednim pokoju; rozmaite wota dziękczynne wskazują, że Maryja obdarza łaskami zarówno jednych jak i drugich.
5 Od czasów średniowiecza „pobożne oszustwa” zobligowały Kościół do opracowania przepisów w celu ochrony kultu relikwii: ich autentyczność i integralność musiała być potwierdzona wagą urzędu, to znaczy musiała być uznana przez biskupa i potwierdzona przez Papieża. Należy również zauważyć, że Kościół w Średniowieczu musiał działać z równą surowością przeciw zabobonnym nadużyciom jak i świętokradczym praktykom, włączając w to magię.
6 To samo dotyczy na przykład Cudownych Medalików, które nie są relikwiami Matki Boskiej, ale przedmiotami wykonanymi na jej polecenie, a następnie obdarzonymi dobroczynną mocą, podobnie też jak cudowne źródełka i inne zjawiska tego rodzaju.
7 Świętym takim jak na przykład św. Filomena powinno się pozwolić na „spoczywanie w pokoju”, odkąd objawiła się przez cuda w Ars; nie trzeba dodawać, że zrobiła to z przyzwoleniem Niebios, nie zawracając sobie głowy nihil obstat ze strony nauk ścisłych.
8 Pewnego rodzaju brak „poczucia barakah”, dziwnie typowy dla świata łacińskiego, jest ukazany również na poziomie dostrzegalnych form, którymi powinna być sztuka sakralna; mamy tu na myśli nie tylko nieopisane ekscesy stylu barokowego, ale także sztywny i niewygodny sposób, w jaki niektóre święte miejsca są wyposażone, często zdominowane przez surowy i posępny wystrój najbardziej bezwartościowego rodzaju, który może jedynie przeciwdziałać niebiańskiemu oddziaływaniu. Jeśli istnieją dwie sprzeczności, są nimi niewątpliwie „cywilizacja” i Raj.

3 komentarze