Prezydent Barack Obama zwrócił się do Kongresu USA o zatwierdzenie 500 mln dolarów z przeznaczeniem na szkolenie i wyposażenie dla „bojowników” w Syrii.
W pełnych hipokryzji słowach Obama tłumaczył, że chodzi o „umiarkowane” siły opozycyjne.
Już pod koniec marca Barack Obama potwierdził, że jest w trakcie rozmów z sojusznikami na Bliskim Wschodzie dotyczących zatwierdzenia wojskowo-politycznego projektu wsparcia syryjskich rebeliantów.
Projekt ten przewidywał, że CIA będzie szkolić blisko 600 syryjskich powstańców miesięcznie w Arabii Saudyjskiej, Jordanii i Katarze. Dodatkowo Katar zaproponował, że pokryje koszty pierwszego roku takich szkoleń. Zapewne oświadczenie prezydenta Baracka Obamy miało związek z jego wizytą w Rijadzie. Arabia Saudyjska, która wspiera syryjskich powstańców, krytykowała wielokrotnie stanowisko Waszyngtonu wobec syryjskiego konfliktu. Saudowie optowali za wojskową interwencją. Z kolei Biały Dom zarzucał Saudom wspieranie grup islamskich ekstremistów.
Na podst. RP.pl
Komentarz Redakcji: Plan Obamy ma zakładać „sprawdzanie powiązań z grupami terrorystycznymi” przed dostarczeniem broni ciężkiej. Jak wiadomo wszystkim poza zaślepionym mediom głównego nurtu, zwierzę zwane „syryjski bojownik o wolność” nigdy nie istniało w przyrodzie a próby jego wyhodowania przez USA, Katar i Arabię Saudyjską na bazie szkolonych przez CIA najemników nie powiodły się. Ich bezpośrednim skutkiem jest natomiast ofensywa ISIL w Iraku, co do której istnieją uzasadnione przesłanki, że jest aranżowana właśnie przez CIA i niektóre państwa arabskie.









6 komentarzy