Przedstawiciele grup lewicowych wyrazili oburzenie planem wystawienia w Polsce opery „Morze krwi” autorstwa Kim Ir Sena. Zdaniem przygotowujących spektakl opowiadający o walce z japońską okupacją Korei utwór niesie przesłanie feministyczne ukazując udział kobiet koreańskich w walce o wyzwolenie ojczyzny. W liście otwartym podpisanym m.in. przez działaczy Młodych Socjalistów, Polskiej Partii Socjalistycznej i partii Zieloni sygnatariusze piętnują sztukę jako „apoteozę ideologii dżucze” i „wysługiwanie się północnokoreańskiemu reżimowi”. Nie zabrakło standardowego porównania Korei Północnej z Trzecią Rzeszą – jak czytamy „Współpraca z koreańską bezpieką przy okazji wystawienia dzieła Umiłowanego Przywódcy nie różni się niczym od współpracy z neonazistami przy wydawaniu dzieł Adolfa Hitlera.” Sygnatariusze listu zakończyli go wykluczeniem organizatorów przedstawienia z grona „demokratycznej lewicy”.
(na podst. lewica.pl oprac. JS)
Komentarz Redakcji: „Demokratyczna lewica” po raz kolejny pokazała, że (tak jak jej prawicowy odpowiednik) jest jedynie skrzydłem liberalnego systemu, myślącym wyłącznie w obrębie narzuconych przez niego kategorii uznających „prawa człowieka” za najważniejszą wartość i identyfikującą każdego kto się z nimi nie zgadza z nazizmem, uznawanym za zło wcielone. Demokratycznym lewicowcom zasugerować można zachowanie rewolucyjnej czujności i pogłębianie walki z niepasującymi do liberalnej wizji świata przedstawicielami lewicy, na przykład poprzez potępienie Ernesto Che Guevary za rasizm i „homofobię”, sandinistów współpracujących ze zwolennikami teologii wyzwolenia za „klerykalizm” i Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny za nacjonalizm i antysemityzm.









6 komentarzy