Jak informują media głównego nurtu, rząd Wielkej Brytanii planował obalenie rządu Baszara al-Asada poprzez utworzenie „armii rebeliantów”. Projekt obejmował wyszkolenie i wyposażenie 100 tysięcy ludzi.
Pomysłodawcą przedsięwzięcia był generał David Richards, obecnie przebywający na emeryturze. Po analizach, Narodowa Rady Bezpieczeństwa odrzuciła projekt tłumacząc, że jest zbyt ryzykowny i niebezpieczny.
Z planem zapoznały się najważniejsze osoby w Wielkiej Brytanii m.in. premier David Cameron oraz gen. Martin Dempsey, najwyższy stopniem amerykański oficer.
Projekt brytyjski przewidywał przeprowadzanie szkoleń i umieszczenie baz w Turcji i Jordanii, jednak wymagał zaangażowania międzynarodowej koalicji – Zajęłoby to rok, ale dzięki temu syryjska opozycja zyskałaby czas na utworzenie rządu na emigracji – oceniał premier Wielkiej Brytanii. – W momencie, gdy armia byłaby gotowa, pomaszerowałaby pod osłoną odrzutowców oraz wsparcia sojuszników krajów Zatoki Perskiej na Damaszek – analizował Cameron.
– Straciliśmy szansę na wyszkolenie jednostek, które pozbawiłyby władzy Asada. Mieliśmy szansę 2-3 lata temu, żeby wpłynąć pozytywnie na sytuację, jednak uznaliśmy to za zbyt ryzykowne – powiedział profesor Michael Clarke z Royal United Services Institute.
Na podst. RP
Komentarz Redakcji: O bezpośrednim finansowaniu, szkoleniu i uzbrajaniu band najemników terroryzujących Syrię informujemy już od ponad dwóch lat. Także władze syryjskie od samego początku mówią wprost o międzynarodowym spisku wymierzonym w ich kraj. Dopiero dziś ta wiedza przedostaje się do mediów głównego nurtu, i to tylko po to, by uzasadnić zwiększone zaangażowanie Zachodu w destabilizację rejonu Bliskiego Wschodu.









Jeden komentarz