Zasiadający w kierownictwie „ruchu narodowego” celebryta Krzysztof Bosak zaprotestował przeciw porównywaniu bojowników Donbasu do polskich „żołnierzy wyklętych”. Sam porównał ich do partyzanckich oddziałów GL-AL z okresu II wojny światowej.
Bosak odniósł się w ten sposób do słów Janusza Korwin-Mikkego, który napisał: „Żołnierzom walczącym o rosyjskość Doniecka i Ługańska można współczuć – i należy podziwiać. Tak samo, jak podziwiamy naszych Żołnierzy Wyklętych. Wiedzieli oni, że nie pomoże im Zachód, że mają przeciwko sobie Sowiety – dokładnie tak samo, jak bohaterscy żołnierze Doniecka mają przeciwko sobie Zachód i wiedzą, że nie pomoże im Rosja. Choć i jedni, i drudzy w taką pomoc do ostatniej chwili w głębi serca wierzyli – i wierzą. Na próżno.”
W wywiadzie udzielonym portalowi Onet Bosak mówił:
– To porównanie jest niedorzeczne. Nie ma żadnej analogii między partyzantami, którzy bohatersko walczyli w obronie swojej ojczyzny a separatystami bijącymi się w Rosji [sic!]. Jeśli już musimy robić jakieś analogie, to odpowiedniejsze byłoby porównanie do partyzantki komunistycznej z czasów II wojny światowej. Sęk w tym, że tamta partyzantka tworzyła grunt pod wprowadzenie u nas systemu komunistycznego. No cóż, nie mówimy o nich jako o bohaterach, nie podziwiamy ich, tylko nazywamy komunistycznymi zdrajcami.
Źródło: onet.pl
Komentarz Redakcji: Jak łatwo się przekonać, choćby dzięki ogólnodostępnym materiałom fotograficznym, żołnierzom Noworosji wszędzie towarzyszą takie powszechnie znane symbole komunizmu, jak prawosławne krzyże i ikony (zwłaszcza z Matką Boską Hodigitrią), bizantyjskie orły i wstążki św. Jerzego. Bez zaskoczenia stwierdzamy więc, że „inteligencka twarz ruchu narodowego” gada tak samo głupio, jak jego nie-inteligencka cała reszta. Choć faktycznie lepiej nie dokonywać porównań obrońców Donbasu i „żołnierzy wyklętych”, bo wypadają one wyraźnie na niekorzyść tych drugich. Akcja „żołnierzy wyklętych” była w gruncie rzeczy bezładna i chaotyczna, gdy żołnierze Noworosji są jednolicie zorganizowani i dowodzeni, wykazując wszelkie cechy „strony wojującej” w rozumieniu współczesnego prawa międzynarodowego. Walka „żołnierzy wyklętych” była z góry skazana na niepowodzenie, co każe zastanowić się nad moralną odpowiedzialnością za wszczynanie krwawej i wyniszczającej kraj wojny domowej, z góry skazanej na niepowodzenie dla wszczynających; tymczasem donbascy bojownicy odnoszą sukcesy taktyczne, o jakich „wyklęci” nie mogli marzyć. (A.D.)









23 komentarze