Manuel Francisco Carreno: Porwanie szabli Bolivara

Przeglądając dokumenty muzeum Quinta de Bolívar można dostrzec pewną ciekawą rzecz. Wśród eksponatów związanych z życiem Simona Bolivara znajdujących się w zbiorach muzeum jest rzecz wymieniana wśród jego najważniejszych należących do niego przedmiotów. Interesujące jest, że obiektu tego nie można zobaczyć. Mowa o szabli Bolivara, która stała się jednym z najważniejszych zabytków w kraju, chociaż w ciągu ostatnich 25 lat widziała ją jedynie garstka osób. Po kradzieży, dzięki narosłej wokół niego legendzie ten prosty przedmiot stał się jednym z fundamentów kolumbijskiej kultury. Stał się czynnikiem łączącym podzielony naród, elementem którego kraj potrzebuje także dziś. Szabla, która stała się duchowym ostrzem walki o niepodległość, została skradziona przez ludzi tęskniących za wolnością. Oto historia Ruchu 19 Kwietnia (Movimiento 19 de Abril) i osobistej broni Simona Bolivara.

Pomysł

Pod koniec lat sześćdziesiątych Lucho Otero, jeden z członków Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC) pracował nad organizacją grup miejskiej partyzantki co zlecili mu osobiście przywódcy ruchu – Jacobo Arenas i Manuel Marulanda. W tym czasie, Otero i jego towarzysze, wśród których był Jaime Bateman zapoznali się z działalnością Tupamaros – urugwajskich miejskich partyzantów, którzy na początku swej zbrojnej drogi wykradli z muzeum sztandar Jose Gervasio Artigasa, bohatera narodowego uznawanego za wyzwoliciela Urugwaju. Po przeczytaniu o tej akcji w głowie Otero zrodził się plan wykradzenia szabli Simona Bolivara. Po przedyskutowaniu pomysłu z Batemanem postanowili przedstawić swój śmiały projekt kierownictwu Partii Komunistycznej. „To było w 1970 r. Chudy (Bateman – Red.) przedstawił pomysł komitetowi centralnemu partii. Usłyszał, że nie powinien tego robić, bo szabla jest jedynie eksponatem muzealnym”. (wypowiedź Luisa Otero w książce Olgi Behar Las guerras de la paz). Bateman, Otero i kilku innych po pewnym czasie zdystansowali się od partii i zdecydowali się na utworzenie własnej grupy partyzantki miejskiej.

W 1973 r. już po zerwaniu z FARC zorganizowali sporą grupę o nazwie Los Comuneros, która działała od lutego do października 1973 r. Ruch ten tworzony przez ludzi wykształconych i dążący do wywierania wpływu na inteligencję stał się zalążkiem grupy, która w następnym roku dokonała kradzieży szabli Bolivara.

Boliwariański symbol

Szabla Bolivara stała się nie tylko symbolem Ruchu 19 Kwietnia, lecz również symbolem nowego myślenia kolumbijskiej lewicy. Do tego czasu lewicowi bojownicy w Kolumbii koncentrowali się głównie na rewolucji rosyjskiej i chińskiej. „Wcześniej kolumbijska guerrilla manewrowała między Moskwą a Pekinem, między leninizmem i maoizmem. Zmieniliśmy sytuację, gdyż byliśmy nacjonalistami”. (Antonio Navarro Wolf) M-19 opierał się na postaciach bliższych historii i tradycji Kolumbii, ruch stawiał za wzór tych, którzy walczyli za ten kraj, a nie przywódców rewolucji oddalonych o tysiące mil od Ameryki Łacińskiej. Dla bojowników powołanej pod koniec 1973 r. grupy Simon Bolivar stał się głównym symbolem i platformą ideologiczną walki Ameryki Południowej.

W związku z tym podjęte zostały próby odnalezienia ścieżki narodowo-rewolucyjnej, z którą mogliby się identyfikować wszyscy Kolumbijczycy. „Chcieliśmy stworzyć ruch dla kraju i dla ludu, dla wszystkich ludzi, którzy chcieli zmienić ten kraj. Nacjonalizm, praktycznie nieobecny w FARC, był dla nas niezwykle ważnym czynnikiem. Zaczęliśmy planować specjalną operację militarno-polityczną, która połączyłaby nas z postacią Bolivara”. (Alvaro Fayad w książce Olgi Behar Las guerras de la paz)

Bolivara przedstawiono jako bojownika w walce z wyzyskiem, który chwycił za broń w obronie swojego narodu – dokładnie tego potrzebował Ruch 19 kwietnia. Stary pomysł Otero doskonale nadawał się na pierwszą zbrojną akcję grupy.

Porwanie

Po sformowaniu M-19 i nakreśleniu planów, Lucho Otero rozpoczął przygotowania do „kolejnego boju szabli Bolivara”. Jednocześnie rozpoczęto szeroko zakrojoną kampanię propagandową przygotowującą teren dla pojawienia się nowego kolumbijskiego ruchu zbrojnego. W głównych dziennikach kraju w dniach 15, 16 i 17 stycznia 1974 r. pojawiły się tajemnicze ogłoszenia o nietypowej treści: „Pasożyty? Robaki? Zaniki pamięci? Apatia? M-19 pomoże”. Ludzie na ulicach zachodzili w głowę czym jest M-19. Niemal każdy myślał, że to nowe lekarstwo. W tym czasie aktywiści byli gotowi do pierwszej operacji – kradzieży szabli z muzeum Quinta de Bolivar.

W środę 17 lutego pojawiło się ostatnie ogłoszenie: „M-19 idzie do was”. Tego samego dnia przeprowadzono dwie operacje: kradzież broni Bolivara i zbrojne zajęcie budynku rady miejskiej w Bogocie.

Rajdem na muzeum kierował Alvaro Fayad pseudonim „Turek”. O piątej po południu, kiedy wszyscy zwiedzający opuścili już muzeum zaczęła się akcja. Po zastraszeniu obsługi bojownicy wkroczyli do pomieszczenia gdzie przechowywano szablę. Fayad rozbił gablotę i zabrał broń. „Chwyciłem szablę. Uderzyło mnie, że była dość krótka. Naprawdę, była maleńka. Ale co to była za radość!” – opowiada Fayad w cytowanej książce Behar.

Bojownicy odjechali z muzeum w skradzionym aucie, rozrzuciwszy w budynku ulotki, w których odpowiedzialność za incydent brał na siebie Ruch 19 Kwietnia, ogłaszający początek swojej walki i wskazujący swoich wrogów.

Wędrówka szabli

Zaginiona szabla szybko stała się symbolem narodowym, którego zniknięcie poruszyło cały kraj. Wszystkie gazety w Kolumbii poświęciły pierwsze strony temu incydentowi. Kolumbijczycy zareagowali mieszanką oburzenia i zadziwienia. Łamy prasy były pełne patetycznych tytułów w rodzaju „Szabla to nasz symbol” jak pisał dziennik „El Tiempo”. Co ciekawe, ten „narodowy symbol” nigdy wcześniej nie był wspominany przez gazety i gdyby nie kradzież, wiele osób nigdy by o nim nie usłyszało. Przez 50 lat istnienia Quinta de Bolivar niewiele osób miało ochotę oglądać osobistą broń Wyzwoliciela. Symbole wojny o wyzwolenie, wśród których była i szabla, były niemal zupełnie zapomniane.

Kilka dni po akcji pojawiły się oświadczenia anonimowych grupek twierdzących, że mają szablę i są gotowe ją zwrócić. Ale do zwrotu nie doszło, gdyż bojownicy M-19 ukryli broń w bezpiecznym miejscu i nie zamierzali jej oddawać. Kilka dni po incydencie szablę ukryto w jednym z domów publicznych w Bogocie gdzie pozostawała przez dwa miesiące. Później przeniesiono ją do domu poety Leona de Greiffa, sympatyka ruchu.

Tak rozpoczęła się odyseja szabli, którą przechowywano w domu poety Luisa Vidalesa i w mieszkaniach innych kolumbijskich pisarzy i intelektualistów. Ostatecznie szabla w 1980 r. opuściła kraj i znalazła się na Kubie. W 1981 r. powstała grupa powierników szabli, złożona z zaufanych sympatyków sprawy M-19. Byli wśród nich Fidel Castro, lewicowy dyktator Panamy Omar Torrijos i członkinie argentyńskiej organizacji „Matek z Placu Majowego”.

Przez wszystkie lata szabla Bolivara pozostała dla Kolumbijczyków symbolem kraju i narodu. Jej utrata uczyniła ją popularną w całej Kolumbii. Broń którą dwieście lat wcześniej dzierżył Bolivar, ostateczni wkroczyła do sfery mitu.

Szczęśliwy powrót

W latach dziewięćdziesiątych w Kolumbii rozpoczęły się przemiany. Nowy prezydent zezwolił nowemu pokoleniu polityków, wychowanych przez ruch zbrojny, na dołączenia do legalnego życia politycznego. Powstało nowe Zgromadzenie Konstytucyjne. Wydawało się, że Kolumbia jest gotowa sprostać stojącymi przed nią wyzwaniom. Ta zmiana klimatu politycznego była jedną z przyczyn dobrowolnego zwrotu szabli Bolivara. „Decyzję o zwrocie szabli podjęliśmy w drugiej połowie 1990 r., kiedy stało się jasne, że powstanie nowe Zgromadzenie Konstytucyjne. Chcieliśmy mieć pewność, że zmiany są nieodwracalne, zanim oddamy broń”., wspominał Antonio Navarro Wolf. „M-19 zawsze dotrzymywało słowa. Nie chcieliśmy już walczyć, zwrot szabli był zatem pożegnaniem z etapem działalności podziemnej”. mówił Arjaid Artunduaga, główny historyk Ruchu 19 Kwietna, odpowiedzialny za sprowadzenie szabli z Kuby.

Decyzja spowodowała gorącą dyskusję wśród byłych bojowników, którzy czuli, że kierownictwo organizacji zadziałało jednostronnie, nie konsultując posunięcia z nikim. Maria Eugenia Vasquez, która brała udział w kradzieży szabli była niezwykle rozgoryczona: „Jest mi przykro, bo dla mnie i wielu innych szabla Bolivara była jak Excalibur w wojnie, którą toczyliśmy przeciwko niesprawiedliwości”. Zdaniem innych, szablę można było zwrócić dopiero wtedy, gdy Kolumbia stanie się państwem w pełni niezależnym i sprawiedliwym. Niemniej jednak, mimo krytyki Antonio Navarro odpowiadał „Kiedy zakończyliśmy walkę zbrojną, dalsze przetrzymywanie szabli stało się niemożliwe. Byłoby niesłuszne, gdybyśmy trzymali ją w rękach przechodząc do legalnej działalności politycznej” Arjaid Artunduaga dodawał, że „Szabla to broń. Można się nią posługiwać w czasie wojny, ale nie podczas pokoju, na który przystaliśmy”.

31 stycznia 1991 r. szabla wróciła do muzeum Quinta de Bolivar. Inaczej niż po kradzieży szeroko opisywanej przez prasę, powrotowi broni poświęcono zalewie pojedyncze linijki. Po symbolicznym przekazaniu szablę przeniesiono do sejfu w Banku Republiki gdzie spoczywa od tego czasu. W ten sposób, symbol walki o wolność, paradoksalnie znalazł się w więzieniu. Powodem był strach przed kolejną kradzieżą. Było bowiem jasne, że szabla nie lubi czasu pokoju.

Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl

Las-huellas-del-M-dibujo-featured-iamgen

Jeden komentarz

Leave a Reply