Ostatniej nocy (3/4 sierpnia) w Charkowie doszło do ataku na miejscowy wojenkomat (odpowiednik polskiego WKU). Został on ostrzelany przy użyciu broni automatycznej oraz rakietowego miotacza ognia „Trzmiel” (rodzaj granatnika z zapalająca głowicą bojową). Nikt nie ucierpiał, gdyż zapewne budynek był pusty. Noc wcześniej zaatakowano budynek administracyjny tamtejszej fabryki broni pancernej. Podobnie ucierpiał obiekt, lecz obyło się bez strat w ludziach.
(na podst. lenta.ru)









5 komentarzy