Od Redakcji: Prezentujemy tekst pochodzący ze źródła związanego z Hezbollahem, naświetlający aspekty sytuacji wewnętrznej w Iraku związane z egzotycznym sojuszem irackiej partii Baas z wahabitami z „Islamskiego Państwa”. Czy rzeczywiście udział w walkach frakcji dowodzonej i finansowanej przez Izzata al-Duriego, prawą rękę Saddama Husajna, może decydować o warunkowym wsparciu dla działań „Islamskiego Państwa”? Czy skupiona na atakowaniu Iranu i szyitów retoryka tej frakcji jest uzasadniona? I czy frakcja ta ma szansę na pokonanie w walce lub polityczne przechytrzenie swojego o wiele potężniejszego, wahabickiego sojusznika?
Irakijczycy już dłużej nie rozmawiają tylko o finansowaniu terroryzmu przez Turcję i państwa Półwyspu Arabskiego. Po wypadkach w Mosulu oraz w wyniku rozwoju sytuacji w Iraku, terroryzm dokonał samoidentyfikacji podobnie jaki jego fundatorzy.
Za wydarzenia mosulskie odpowiedzialne są grupy tak zwanego „Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu” (ISIL) sprzymierzone z elitami i wyższymi oficerami związanymi z członkiem partii Baas – Irakijczykiem Izzatem al–Durim, będącym drugą osobą w erze Saddama Hussajna, poszukiwanym za przestępstwa jakich miał się wtedy dopuścić.
Teza, propagowana przez pewnych ludzi, jakoby grabież była jedynym źródłem funduszy dla grup terrorystycznych, nie wydaje się przekonującą. Organizacja (ISIL), zrabowała 429 milionów dolarów z Centralnego Banku w Mosulu, aby stać się najbogatszą organizacją terrorystyczną, prześcigając nawet samą al-Kaidę. Jest ona znana z licznych źródeł finansowania. Jej oddziały składające się głównie z cudzoziemskich bojowników, są zinfiltrowane przez szereg służb specjalnych. Podobnie wygląda sprawa z ludźmi Izzata al-Duriego którzy znajdują się pod kontrolą tzw. „Mężczyzn zakonu Nakszabandija”. Człowiek, który jest ścigany w Iraku, zdołał stworzyć organizację militarną, posiadającą też bazę doktrynalną. Źródła finansowania bojowników al-Duriego nie zostały wcześniej wspomniane w mediach, ale posunięcia i stanowiska dostojnika partii Baas są wystarczające dla wysunięcia wniosków.
Irak: terroryzm jest finansowany przez Arabię Saudyjską
Rząd iracki w oficjalnym oświadczeniu uznał, iż Arabia Saudyjska jest odpowiedzialna za wspieranie finansowe i moralne grup terrorystycznych , „włączając w to wynikłe zbrodnie, które łączą się razem w proceder ludobójstwa”, dowodząc, że stanowisko Rijadu w kwestii irackiej „jest nie tylko mieszaniem się w sprawy wewnętrzne ale również wskazuje na zaspokojenie potrzeb terroryzmu”.
W rzeczy samej było to spójne z oskarżeniami premiera Iraku Nuriego al-Maliki w poprzednich wystąpienia, gdy zarzucał on Arabii Saudyjskiej i Katarowi „wypowiedzenie wojny Irakowi”, uznając ich za odpowiedzialnych za kryzys bezpieczeństwa w kraju oraz uważając, że ich działania mają polityczne i wyznaniowe podstawy. Według niego, oba te państwa rekrutują bojowników jak też grupy radykalne by wysłać je do Iraku.
W wywiadzie dla telewizji Al-Manar, parlamentarzysta koalicji Państwo Prawa, Zainab Wahid Salman, powiedział, że destruktywna rola odgrywana przez Arabię Saudyjską w Syrii jest powtarzana w Iraku. Media irackie, powołując się na źródła w aparacie bezpieczeństwa, podały, że oficer saudyjski został zabity przez siły Tarczy Półwyspu, na terytorium Iraku parę dni wcześniej a inni Saudyjczycy zostali aresztowani w południowej prowincji Zi Kar, co pokazuje zaangażowanie tego królestwa.
Większość aresztowanych bojowników jest Saudyjczykami, lub wskazała podczas śledztwa, że królestwo ułatwiło im dostanie się do Iraku. Potwierdzają to nie tylko źródła irackie, ale także inne, jak Fuad Ibrahim który na łamach „Al-Akhbar” opisał filmy na YouTube, ukazujące bojowników saudyjskich których zdradzają używane przez ich południowe dialekty języka arabskiego: nadżdi i dżenubi. Ibrahim Dodaje: „opowieści o obecności saudyjskich bojowników w Mosulu, Salahuddin, Dijali i innych miejscach zalewają portale społecznościowe. Nadchodzące dni ukażą ilość oraz rolę Saudyjczyków w organizacyjnej i militarnej strukturze ISIL”.
Parlamentarzysta Salman, po udzieleniu informacji, zastanawiał się czego Arabia Saudyjska może chcieć w Iraku. „Czy ona chcę kontrolować cały region, kosztem jego mieszkańców? Arabia Saudyjska nigdy nie czuła się usatysfakcjonowana swoimi wpływami w Bahrainie i Syrii dlatego obecnie prowadzi zaciekłą wojnę wykorzystując grupy terrorystyczne przeciwko procesom politycznym i demokratycznemu projektowi w Iraku”.
Izzat al-Duri: człowiek królestwa w Iraku
Pod koniec roku 2012, jeden z przywódców koalicji Państwo Prawa, Sami al-Askari, oznajmił, że al-Duri udał się do Arabii Saudyjskiej poprzez lotnisko w Irbil, krytykując brak podporządkowania portu lotniczego władzom centralnym.
Parę miesięcy przed wyborami irackimi, w wywiadzie z magazynem „Al-Ahram al-Arabi” Izzat al Duri przedstawił stanowisko identyczne z wypowiedziami urzędników Królestwa.
„Arabia Saudyjska stoi na stanowisku nieustępliwości i odpierania wszystkich spisków oraz działań wymierzonych w tożsamość i istnenie narodu. Gdyby nie czujność królestwa Arabii Saudyjskiej, safawidzki Iran zdominowałby zupełnie Zatokę Perską i poczynił wielkie szkody w tym ważnym dla naszego kraju i narodu regionie.”
Al-Duri powiedział: „Niech żyje Królestwo i niech żyje jego szanowna rola oraz jego wierne, czysto arabskie stanowisko odnośnie rewolucji narodu syryjskiego, Bahrajnu i całej Zatoki Perskiej, odnośnie narodu Egiptu i jego armii oraz rewolucji, Jemenu, Palestyny, Libanu, Somalii i każdego innego państwa gdzie istnieje realne zagrożenie dla tego państwa i jego kluczowych interesów”.
Współpracujący z Saudami bohater listów gończych zaatakował Islamską Republikę Iranu, opisując to co się dzieje w Iraku, jako „bohaterski opór” wobec projektu „hegemonii Iranu”. Al-Duri nie wspomniał o grupach terrorystycznych w Iraku, ale mówił o „powstańcach” i ta terminologia jest używana przez media saudyjskie.
Al-Duri odpowiadając na pytanie czy spodziewa się jakiejkolwiek zmiany w sytuacji irackiej po wyborach, podkreślił, że „stanie się ona gorsza”. Zaoferował Iraijczykom jedną radę „zjednoczyć się w ramach ruchu oporu i trzymać się narodowych, nacjonalistycznych i islamskich sił, tak by zmieść ten proces polityczny”
Te słowa wyjaśniają mechanizm wprowadzenia w życie, tego o czym szef wywiadu saudyjskiego Turki al-Faisal wspomniał podczas plenarnej sesji Konferencji Bezpieczeństwa, zorganizowanej przez Centrum na rzecz Studiów Strategicznych, Międzynarodowych i Energetycznych w Bahrajnie, 22 kwietnia tego roku, gdy ostrzegał: „Jeśli Nuri al-Maliki, obecny premier, który skończył swą kadencję, wygra te wybory, które są obecnie przygotowane, Irak zostanie podzielony”.
Wojna Arabii Saudyjskiej przeciwko Iranowi
„Bitwa o Irak jest częścią wojny Arabii Saudyjskiej przeciwko Iranowi” – pod tym tytułem, dyrektor Programu Polityki Zatoka i Energia w waszyngtońskim Instytucie Polityki Bliskiego Wschodu, Simon Henderson, próbuje interpretować wydarzenia na terenie Iraku. O królu Arabii Saudyjskiej Abdullahu bin Abdul Aziz napisał: „Bez wątpienia zorientował się, że podczas gdy jego polityka osłabiania Iranu przez zaplanowane obalenie al-Assada w Damaszku, wykazuje niewielkie szanse na szybki sukces – wydarzenia w Iraku oferują nowe możliwości”. Henderson dodał, że to co się stało w Iraku „jest realizacją wieloletnich marzeń króla saudyjskiego Abdullaha”. Według Hendersona, działalność terrorystycznej organizacji ISIL, którą opisał jako „machina do zabijania, która nie okazuje litości” jest uważana w Iraku za „odpowiedź na poparcie al-Malikiego dla al-Assada”.
Wskazał, że ważnym wymiarem polityki Saudów jest ich „chęć wspierania radykalnych grup sunnickich za granicą, przy jednoczesnym ich powstrzymywaniu w ojczyźnie.” Jak dodał „Stąd, poparcie Rijadu dla Osamy bin Ladena, gdy prowadził dżihadystów w kontrolowanym przez Sowietów Afganistanie, oraz tolerancja dla dżihadystów w Czeczenii, Bośni i Syrii”.
W Syrii, według Hendersona, „Wywiad saudyjski kolejny raz sypnął pieniędzmi i zaczął wspierać opozycję sunnicką, zwłaszcza jej bardziej radykalne elementy”. Pomimo rezygnacji szefa wywiadu, Bandara bin Sultana, „poparcie Saudów dla bojowników dżihadu wydaje się trwać nadal”.
Henderson wyjaśnia poparcie królestwa dla grup terrorystycznych i jego lęk przed rozszerzeniem się tych grup, jako zaobserwowany w latach dwudziestych poprzedniego stulecia. „Fanatycznie religijni bojownicy ruchu Ikhwan, pomogli Ibn Saudowi podbić półwysep Arabski i zagrażali także brytyjskim protektoratom Iraku i Transjordanii. Ibn Saud, ojciec obecnego króla saudyjskiego, dał Brytyjczykom wolną rękę do zmasakrowanie Ikhwan przy użyciu dwupłatowców z karabinami maszynowymi, osobiście prowadząc swoje siły by skończyć sprawę, gdy Ikhwan zagrozili mu w bitwie pod Sabilla w 1929 r.”
Źródło: al-Manar
Tłumaczenie: WD
Tytuł pochodzi od Redakcji Xportal.pl

2 komentarze