Aleksandr „Warjag” Matjuszyn: Republika nowego typu

Od Redakcji: Przedstawiamy tłumaczenie wywiadu z jednym z dowódców polowych sił podległych Donieckiej Republice Ludowej. Wywiad ukazał się na stronie Eurazjatyckiego Związku Młodzieży.

Czym zajmuje się nowoutworzony ochotniczy batalion „Warjag” i gdzie służą jego żołnierze?

Nasz batalion podlega Ministerstwu Bezpieczeństwa Państwowego. Bierzemy udział w zwalczaniu sabotażystów i rabusiów. Wszystko, co dotyczy bezpieczeństwa państwowego, dotyczy batalionu Warjag. Bierzemy też udział w walkach na froncie. Nasi żołnierze uczestniczyli w bitwie o lotnisko w Doniecku i innych operacjach.

Jak obecnie wygląda skala przestępczości w mieście?

Sytuacja nie jest wiele gorsza od tej sprzed rewolucji. Pojawił się jeden nowy problem – rabusie. Niektórzy ludzie postanowili wykorzystać sytuację wojenną dla własnych, egoistycznych interesów. Nielegalnie przejmują budynki, samochody i inne mienie w imieniu Doniecka. Zwalczamy to zjawisko: regularnie przeprowadzamy operacje i zatrzymujemy ich. Trafiają na front do kopania okopów albo otrzymują najwyższy wymiar kary – karę śmierci.

Opowiedz o swojej działalności politycznej przed powstaniem republiki.

Moja droga polityczna była długa i kręta. Zaczęła się ponad dziesięć lat temu. Po tym jak zawaliłem studia przeniosłem się do Moskwy, gdzie dołączyłem do skinheadów. Wtedy było to modne. Po słynnym pogromie w Carycynie wszystkie media pisały o skinheadach. Podobał mi się ten styl: wysportowani ludzie z ogolonymi głowami i w ciężkich butach. W tamtym czasie wrażenie wywierał na mnie także duch braterstwa panujący w ruchu. Jednak nigdy nie zaprzestałem poszukiwania bliższych mi politycznie grup i w końcu dołączyłem do narodowych bolszewików. Partia Narodowo-Bolszewicka była organizacją z tradycją, miała swoją bohaterską historię i swoich więźniów politycznych. Uczestniczyłem w marszu antykapitalistycznym we wrześniu 2002 r. To było niezwykłe wydarzenie, z przebijaniem się przez policyjny kordon, walkami i masowymi zatrzymaniami. Do domu wróciłem w 2003 r., założyłem struktury Partii Narodowo-Bolszewickiej w obwodzie donieckim i zostałem gauleiterem. Podczas pomarańczowego przewrotu, kiedy wraz z kolegami sprzeciwialiśmy się liberałom, byłem jednym ze współtwórców ruchu Ukraina bez Juszczenki. Wtedy poznałem Purgina i Chriakowa. Potem Limonow poszedł w stronę sojuszu z liberałami, co było dla mnie nie do przyjęcia. Odszedłem z partii. Mniej więcej w tym czasie powstał ruch Republika Doniecka. Uznaliśmy, że powinniśmy sięgać do własnej historii i odnaleźć w niej wizję przyszłości. Założycielami ruchu byli Purgin, Dworjatkina, Frołow i Curkan. Na początku kierowałem organizacją w Makiejewce, później stanąłem na czele naszej młodzieżówki. Mieliśmy wiele problemów, ale rozwijaliśmy się i w 2007 r. byliśmy w Kijowie pod naszymi flagami. Zyskaliśmy wiele uwagi nie wydając ani grosza. Nie schodziliśmy z pierwszych stron gazet. Ale konsekwencje były poważne: Juszczenko na konferencji prasowej powiedział, że osobiście nakazał prokuratorowi generalnemu i SBU rozprawić się z naszym ruchem. Wtedy zaczęły się masowe aresztowania aktywistów, byliśmy zwalczani i prześladowani. W 2007 r. wytoczono mi sprawę o utworzenie nielegalnej grupy zbrojnej, ponieważ organizowałem podstawowe szkolenia militarne dla młodzieży.

Współpracowaliśmy z wieloma organizacjami rosyjskimi, przede wszystkim z eurazjatami. Znaleźliśmy też sympatyków wśród rosyjskich nacjonalistów. W Doniecku organizowaliśmy dość liczne marsze rosyjskie. Doniecka Republika Ludowa i jej niepodległość to nie przypadek, ale wynik lat systematycznej pracy aktywistów.

Czy uważasz zwycięstwo rewolucji za spełnienie marzeń?

Pierwszą rzeczą, jaką zmienia rewolucja jest sama idea rewolucji. Oczywiście dostrzegamy stojące przed nami wyzwania i trudności, ale mimo tego rzeczywiście można powiedzieć, że marzenia się spełniły. Daliśmy ludziom nadzieję i wiarę w siebie. Stworzyliśmy państwo od podstaw, walcząc z zewnętrznymi i wewnętrznymi wrogami.

Czy ruch Republika Doniecka będzie dalej istniał?

Nie widzę sensu istnienia partii czy ruchów społecznych w naszym kraju. Wszystkie takie struktury powstają tylko by walczyć o władzę. Dziś władza spoczywa w rękach ludu, który wyznacza swoich reprezentantów na podstawie ich kompetencji i autorytetu społecznego, a nie głosując na nieznane nazwiska na listach partyjnych. Wszystkie ruchy społeczne w przyszłości ograniczone będą do bycia grupami interesu, niczym więcej.

Co stanie się w najbliższej przyszłości? Kiedy skończy się wojna?

Za wcześnie jest, by mówić o końcu wojny. Może się ona skończyć w tym miesiącu albo potrwać jeszcze długi czas. Kiedy odeprzemy wroga, będziemy musieli skierować całą energię na budowę państwa, przeprowadzimy reformę administracyjną. Potrzebujemy republiki nowego typu. Trzeba zmienić wszystko – od gospodarki po umysłowość obywateli. Jesteśmy bogatym regionem górniczym, przy udziale rosyjskiego kapitału będziemy mogli unowocześnić bazę przemysłową i dalej się rozwijać. Państwo będzie w pełni kontrolować strategiczne obszary polityki i gospodarki, a na niższych poziomach wprowadzimy szerokie uprawnienia samorządów. Poprzez instytucję ludowych komisarzy armii zaufani ochotnicy będą mogli uzyskać broń, przechowywać ją w domach i w razie potrzeby natychmiast sformować oddziały i ruszyć na front.

Czy w dostrzegasz jakieś analogie historyczne dla DRL?

Do pewnego stopnia tak, na przykład Republika Doniecko-Krzyworoska. Tak jak Artiom (Fiodor Siergiejew) zjednoczyliśmy wokół wspólnej sprawy ludzi o różnych poglądach politycznych i sprawiliśmy, że pracują razem dla dobra republiki. Kijowska junta i Werchowna Rada nie mają żadnego prawa historycznego do wchodzenia do nas. Kiedyś Ukraińcy współdziałali z Niemcami, dziś z Ameryką. Ale nasze doświadczenie jest wyjątkowe i nie da się przeprowadzić bezpośrednich analogii.

Czy to prawda, że miejsce w którym rozmawiamy niedawno ostrzelano z moździerza?

Przedwczoraj ostrzelano nasz budynek. Najbardziej ucierpiały wyższe piętra – dach, ściany okna zniszczone, wielu rannych. Znaleźliśmy dużą ilość odłamków aluminiowych z pocisku rozpryskowego. Prawdopodobnym celem był Komitet Sił Specjalnych Bezpieczeństwa Państwowego. Szybko znaleźliśmy miejsce, z którego prowadzono ostrzał. Udało nam się także zidentyfikować odpowiedzialnych za niego sabotażystów, ale niestety udało im się zbiec.

Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl

vgthjui_4

9 komentarzy

Leave a Reply