Libańska armia we współpracy z Hezbollahem i Syryjską Armią Arabską wciąż przeprowadza operację zabezpieczania granicy libańsko-syryjskiej w pasie od miejscowości Arsal aż po Tfail. Pozycje salafickich bojowników „Frontu Al-Nusra” i „Państwa Islamskiego” są okrążone, jednak według szacunkowych danych w dwóch „kotłach” wciąż znajduje się około 8 tysięcy uzbrojonych wahabitów.
Co ciekawe, ze względów politycznych (aby nie podsycać pro-islamistycznych sympatii ludności sunnickiej w Libanie) po libańskiej stronie granicy Hezbollah zapewnia wyłącznie wsparcie (logistyczne, wywiadowcze) libańskiej armii, starając się nie angażować bezpośrednio w walki. Z kolei od strony syryjskiej oddziały Hezbollahu przeprowadzają ofensywę na pełną skalę, wspomaganą przez artylerię i lotnictwo syryjskie.
Ostatnio w przemówieniu w rocznicę zwycięstwa Hezbollahu w wojnie z Izraelem w 2006 roku, sekretarz generalny Hezbollahu Sayyed Hasan Nasrallah określił „Państwo Islamskie” i pokrewne grupy jako egzystencjalne zagrożenie dla Libanu i narzędzie jankesko-syjonistycznej polityki „większego Bliskiego Wschodu”. Jak podkreślił Nasrallah, tym razem celem nie jest już zwykła zmiana reżimów w państwach bliskowschodnich, ale systematyczne niszczenie ich infrastruktury i mordowanie ludności.
Na podst. Al-Manar










3 komentarze