Trwające od blisko miesiąca wystąpienia Rusinów i Węgrów na Zakarpaciu skierowane przeciwko rządowi w Kijowie wchodzą w decydującą fazę. Spontaniczne akcje blokowania dróg i autostrad w regionie oraz uniemożliwianie pracy komisjom poborowym skutecznie sparaliżowały egzekwowanie nakazów poboru ludności z regionu do sił walczących przeciwko Noworosji.
Młodzieżowy Ruch 65 Komitaty (Hatvannégy Vármegye Ifjúsági Mozgalom) i Jobbik zorganizowały 8 sierpnia manifestację pod ambasadą Ukrainy.
Występujący na niej przedstawiciel mniejszości rusińskiej, Anatolij Szava, zapowiedział, że w obliczu planów mobilizacji 80 tysięcy osób z regionu zakarpackiego, ludność domaga się pokojowego uznania wyników referendum z 1991 roku gwarantującego autonomię regionu. W przeciwnym razie region całkowicie wypowie posłuszeństwo Kijowowi. Karpato-Rusini wierzą, że Węgry nie pozwolą banderowcom na takie ludobójstwo jakie ma miejsce w Noworosji – podkreślił Szava.
Od samego początku wystąpień na Zakarpaciu aktywną rolę odgrywają w nich działacze Jobbiku, biorący na siebie rolę przedstawicieli mniejszości węgierskiej i koordynujący swe działania z Rusinami.
Według niektórych źródeł, rząd w Kijowie przerzuca na Zakarpacie oddziały wojska z innych części kraju. Ukraińska straż graniczna w regionie utworzyła „gorącą linię” i apeluje do mieszkańców, aby zgłaszali przypadki „aktywności terrorystów”.
Na podst. Anti-Maidan, kuruc.info, inf. własnych
Więcej o bieżącej sytuacji na Zakarpaciu w tekście Zakarpacki gambit.









10 komentarzy