Od Redakcji: Prezentujemy tłumaczenie najnowszego eseju prof. A. Dugina, poświęconego postaci noworosyjskiego przywódcy, Igora Striełkowa, który w rosyjskich kręgach patriotycznych urósł do rangi żywej legendy. Abstrahując od noworosyjskiego kontekstu, warto zwrócić uwagę na to, jak trafnie diagnozuje Dugin współczesną niemożność przejścia od idei do czynu – niemożność przełamywaną przez te nieliczne jednostki, które „idą i czynią”. Wyrażamy nadzieję, iż również polski naród wyda w końcu kolejnego Bohatera, którego pojawienie się będzie zwiastowało punkt zwrotny w jego dziejach.
Musimy zrozumieć, że rola Igora Striełkowa jest fundamentalna. Jest to typ rosyjskiego idealisty, konserwatysty i prawdziwego patrioty, który pokonał otchłań ziejącą pomiędzy ideałami a czynem; ta otchłań jest paraliżującym przekleństwem naszego patriotyzmu. Kiedy Rosjanie rozumieją wyraźnie, że ich wartości są wyśmiewane, ich interesy sprzedawane a ich rząd składa się nie z najlepszych, lecz najbardziej nikczemnych, cóż czynią? Narzekają, jęczą, obwiniają elity intelektualne, oczywiście piją, i tworzą marginalne ruchy które System szybko niszczy. Najbardziej pasjonarni z nich rzucają się w wir walki, agresji, bezsensownej przemocy i poświęcenia. Niektórzy zostają przekupieni dla technicznych celów opozycji, inni dostają się pod kuratelę policji i służb specjalnych. To błędne koło. Nikt nie uderza w prawdziwego wroga, nikt nie osiąga właściwego celu, nikt nie dochodzi do samego końca z wysoko uniesioną głową. A przecież poświęcają się ludzie młodzi: rosyjscy nacjonaliści, narodowi bolszewicy, „partyzanci Dalekiego Wschodu”, ginący w bójkach albo kończący w więzieniu, bez celu i sensu. Nie wpływa to na nikogo. Rosjanie ciągną swe sny o codzienności. Inni spędzają dekady na bezsensownej paplaninie i popisach. Żałosny widok.
I wtedy właśnie pojawia się Striełkow. Rosyjski. Srogi. Naiwny i nieśmiały. Idealista. Z zasadami. W czasach pokoju zapewne nikt go nie potrzebuje i jest nieco niewygodny. Ale wyrusza na linie frontowe Ludowej (narod – po rosyjsku, Volk – po niemiecku) Wojny. Na własną rękę. Tym samym zrywa kajdany niemocy, rozprasza mgłę strachu, desperacji i depresji, wynikających z niemożności przekucia ideału w czyn. Gdyby zatrzymał się na Krymie lub zginął w pierwszych dniach obrony Słowiańska, nigdy byśmy się o nim nie dowiedzieli. To wtedy inni wielcy ludzie upadli: oni też, tak jak on, byli bohaterami, Rosjanami, którzy zrzucili okowy ciemności. Niektórzy z nich byli moimi przyjaciółmi. Ale Striełkow przetrwał i stworzył armię. Stał się ogniskową naszych nadziei, naszej woli i naszej przemiany. Inni są nie mniej dobrzy, odważni i trochę niezręczni, jak wszyscy Rosjanie, ale to Striełkow poruszył coś w naszej duszy, wewnątrz naszego narodowego sentymentu. Oświetlił go rosyjski mit, nasz głód bohaterów. Po prostu wypełniał swój obowiązek. Tak. Ale nie był to obowiązek zawodowy lub człowieka, który znalazł się w trudnej sytuacji ze względu na przeznaczenie. To jest JEGO obowiązek. To jego ROSYJSKA powinność, która przeważyła apatię, strach, obojętność i wątpliwości. To jest sedno: Striełkow zrobił to SAM. To jest najważniejsze: to był on OSOBIŚCIE. I poprzez niego zbliżyliśmy się do NAS SAMYCH. Zobaczyliśmy, na co nas stać. Żołnierze walczący w Afganistanie i Czeczeni też byli bohaterami. Ale nie znaleźli się tam na własne życzenie. Wypełniali inny rodzaj służby, której na imię Państwo. Striełkow natomiast wypełniał służbę, która zwie się Ideą. Rosyjską Ideą. Przełamał tamy w naszej duszy. Wyzwolił nas. Striełkow coś w nas poprawił, uleczył. Sądziliśmy, że nie jest to już możliwe: nieustraszony prawosławny wojownik wyruszający na Świętą Wojnę na własne życzenie. Ale zrobił to. I zaczął zwyciężać. I z każdym jego triumfem, z każdym podsumowaniem płynącym z linii frontu, to my byliśmy zwycięzcami. Rosja triumfowała.
To nie jest kwestia jego politycznych przekonań czy nawet talentów dowódczych. To coś o wiele głębszego. Stał się naszym mitem. Nie należy już dłużej do siebie, do służby wojskowej czy Państwa, ale tylko do tego mitu – rosyjskiego mitu o tym, jacy byliśmy kiedyś, i jak się okazuje, możemy być znowu w każdej chwili.
Nienawiść do Striełkowa jest motywowana wrogością rasową, ale nie w biologicznym, a duchowym sensie. Nienawidzi go rasa technokratów, szwindlarzy, biurokratów, manipulatów i kupców. Werner Sombart zwykł mawiać, że są tylko dwa rodzaje ludzi: rasa handlarzy i rasa herosów. Europa moderny to efekty triumfu kupców (kapitalizm) nad bohaterami (Średniowiecze). Striełkow to rosyjskie Średniowiecze. Ostatecznie, samo prawosławie nie może być „współczesne”: to byłaby parodia, symulakra. Może być albo starożytne, albo średniowiecze. „Współczesność” to dziedzictwo Antychrysta. Dlatego Striełkow przynależy do tego, co już minęło. Ale nie tego, co minęło i już nie istnieje, ale raczej tego co istniało prawdziwie i nadal jest, w rdzeniu naszych dusz, jako tajemne centrum rosyjskiej tożsamości.
Pełne zrozumienie tego, co dla nas naprawdę oznacza Striełkow jest jeszcze przed nami. Ale typ gniewu jaki wzbudza we wszystkich złych duchach, typ zazdrości jakie wszystkie płytkie osobowości odczuwają względem niego, nienawiść jaką prowokuje w Zachodzie i kijowskim rządzie, wskazują na to, że nie jest przypadkowy. Ale znów, nie jako osoba, na poziomie indywidualnym, ale jako nośnik rosyjskiego typu. Prawdziwy Rosjanin rozumie wszystko w Striełkowie. On jest nami. Jeden narod. Narod, który się budzi.
Chciałbym prosić wszystkich którzy słuchają moich słów o traktowanie tej postaci delikatnie. On jest naszym kulturowym dziedzictwem o niesamowitej wartości. To dlatego tak wielu chce go zabić, pozbyć się go, zminimalizować jego znaczenie i zohydzić go, teraz nawet bardziej niż wcześniej. Jeśli na to pozwolimy, jesteśmy bezwartościowi.
Mitów należy bronić, tak jak Striełkow walczył i wciąż walczy dla Noworosji, Wielkiej Rosji i każdego z nas.
Niech Chrystus będzie z tobą, Igorze…
Aleksandr Dugin
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl

29 komentarzy