Przywódcy Noworosji nie zgadzają się na żaden kompromis i zapowiadają kontynuację walki.
Doniecka Republika Ludowa planuje drugą wielką ofensywę, poinformował na antenie radia „Rosyjska Służba Wiadomości” premier Aleksander Zacharczenko. Będziemy kontynuowali ofensywę, kończymy z czystką kotła, pomagamy zrobić korytarz między Donieckiem i Ługańskiem. Przygotowujemy drugą wielką ofensywę.
Zacharczenko dodał, że siłom powstańczym nie brakuje sprzętu i amunicji. Sporych potrzeb nie mamy. Ukraińska armia dostatecznie nas zaopatrzyła w sprzęt i amunicję. Sporo zdobyczy. Tylko wczoraj zdobyliśmy około 40 jednostek ciężkiego sprzętu.
Dziś w Doniecku miał miejsce nieudany zamach na premiera DRL, W kierunku samochodu którym jechał Aleksander Zacharczenko oddano strzał, który lekko ranił kierowcę.
Morale wojsk ukraińskich sięga dna. Ponad setka żołnierzy Kijowa poddała się dziś powstańcom w Starobieszewie, oddając im swoją broń. Rannym udzielono pomocy medycznej. Trzy dni temu w tym samym rejonie poddało się 127 żołnierzy ukraińskich i członków „gwardii narodowej”. Na światło dzienne wyszły kolejne (po ukraińskiej paradzie w Doniecku), straszliwe „zbrodnie wojenne” powstańców na ukraińskich jeńcach: niektórzy z pochwyconych zostali sformowani w bataliony sprzątające miasta z gruzów spowodowanych przez artyleryjski ostrzał ich kolegów, a kilku zostało spoliczkowanych przez starsze kobiety.
Jak podaje Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych, linię frontu pod Iłowajskiem samowolnie opuścił ukraiński 40. batalion obrony terytorialnej z Krzywego Rogu „Kriwbass”. Żołnierze z Krywbasu poszli śladem swoich kolegów z 5. batalionu obrony terytorialnej „Prikarpatie” i 30. brygady zmechanizowanej.
Żołnierze boją się wracać do macierzystej jednostki w Krzywym Rogu, ponieważ Petro Poroszenko oskarżył ich o dezercję. – W domu czeka nas teraz prokuratura wojskowa i sąd. Szczerze mówiąc, straciliśmy chęć, żeby cokolwiek robić. Czujemy wstręt do wszystkiego. Do prezydenta, który oskarżył nas o dezercję. Za co? Chcemy wrócić do domu i złożyć broń, a nie wypełniać bezsensowne rozkazy –powiedział dziennikarzom jeden z żołnierzy Aleksandr Potapienko.
Z okrążenia pod Iłowajskiem wyrwało się około stu żołnierzy z Krzywego Rogu. Połowa z nich to ranni, którzy trafili już do szpitali w swoim mieście. Druga grupa znajduje się jednak na granicy obwodu zaporoskiego i nie wie co robić dalej. „Żołnierze zapewniają, że gotowi są wrócić do porzuconych towarzyszy broni, ale boją się popaść pod ostrzał ze strony separatystów” – twierdzi portal rusvesna.ru.
Rozkaz o wycofaniu z frontu wydał dowódca batalionu Aleksandr Motrij. Jak wyjaśnia A. Potapienko, decyzja ta zapadła z powodu „braku wiary w kompetencję i profesjonalizm dowodzącego sektorem B generała-lejtnanta Rusłana Chomczaka, dowodzącego operacją w Iłowajsku”.
Batalion „Kriwbass” znajdował się pod ciągłym ostrzałem średniej i ciężkiej artylerii powstańczych oddziałów Noworosji.
Jak podsumowuje AdNovum w swym codziennym raporcie, na froncie południowym w okolicach Mariupola siły powstańcze zajęły na północ i wschód od miasta silne pozycje obronne, z których obecnie prowadzony jest ostrzał artyleryjski i moździerzowy stanowisk oporu wojsk ukraińskich. Na zachód od Mariupola kontrolowana jest obecnie droga E 58 na odcinku Demianiwka-Mangusz oraz droga objazdowa od wybrzeża zatoki Taganroskiej w miejscowości Jałta. Miasto Mariupol zostało tym sposobem całkowicie odcięte od dróg zaopatrzenia wojskowego. Trwają tam intensywne walki na jego przedpolu północnym i wschodnim, szczególnie na kierunku drogi H20 łączącej Donieck z Mariupolem:
Trwa likwidowanie kotła „Jelenowskiego”, gdzie przeprowadzono atak od wschodu, ku jego centrum. Kocioł ten został zawężony na tym kierunku do linii północ-południe łączącej miasta Stiła i Piszczane. Ewentualną próbę wyrwania się z tego kotła na zachód blokuje silna linia obronna ciągnąca się od miasta Nowotroiczkoje na północ. Walki trwają.
Na tej samej wysokości ale po przeciwnej stronie drogi H20 siły powstańcze utworzyły kolejną linię frontu skierowaną na zachód, gdzie wojska ukraińskie usiłują dokonać kontruderzenia. Jak na razie trwa tam dynamiczna obrona.
Ciągle kurczy się obszar Wielkiego Kotła „Amwrosiewskiego”, który pod naciskiem sił powstańczych napierających z kierunku zachodniego staje się faktycznie kotłem średniej wielkości. Obecnie trwają na tym kierunku bardzo intensywne walki.
Trwa bardzo intensywny atak wyprowadzony z kierunku północnego-zachodu na uwięzione w kotle koło ługańskiego lotniska siły ukraińskie. Siły te zostały już odepchnięte na znaczną odległość od drogi E40 łączącej Ługańsk z Izwarino.
Siły uwięzione w kotle na zachód od Ługańska pod naporem wojsk powstańczych prowadzonym na jego północną część, zaczęły przebijać się w boju na południowy-zachód.
Trwa ostrzał artyleryjski i rakietowy północno-zachodnich i południowo-zachodnich dzielnic podmiejskich Doniecka. Nadal nie udaje się usunąć sił ukraińskich z terenu donieckiego lotniska, gdzie tworzą one silnie umocniony pas obronny.
Na północny-wschód od Doniecka w rejonie miasta Debalczewo sytuacja nie uległa zmianie, ale jest pod całkowitą kontrolą. Nadal będą prowadzone próby odcięcia tych sił od zaplecza na północy.
Na północ od Ługańska trwa wykańczanie rozbitych tam na małe grupy wojsk ukraińskich. Dalej na północ na tym samym kierunku działania utworzył się kolejny kocioł tzw. „Buduszczij Kocioł”, który blokują siły powstańcze rozlokowane wzdłuż drogi H21 po prawej stronie frontu i siły stojące na przedpolach Siewierodoniecka po jego lewej stronie. Jednocześnie prowadzona jest wymiana ognia z wojskami ukraińskimi zajmującymi miasto Lisiczjańsk. Celem tego ataku jest wiązanie głównych sił ukraińskich- na tym kierunku frontu- zabezpieczając w ten sposób kocioł przed jego przerwaniem od strony północnego-zachodu.
Zestrzelono cztery kolejne ukraińskie samoloty szturmowe Su-25, w sumie od początku konfliktu powstańcy upolowali ich już 27.
Na podst. AdNovum, ECAG, inf. własnych









12 komentarzy