Od Redakcji: Prezentujemy tłumaczenie wywiadu przybliżającego kulisy operacji militarnych palestyńskiego ruchu oporu prowadzonych podczas zakończonych niedawno walk w Strefie Gazy.
Jak Brygady Abd-al Kadira al-Husajniego postrzegają kolejne zawieszenia broni pomiędzy ruchem oporu a Izraelem? Czy faktycznie uspokajają one sytuację na froncie?
Uważamy, że każde zawieszenie broni bez zysków dla nas jest dobre dla okupanta, który zyskuje na nim i używa go jako środka do pokonania ruchu oporu próbując przekształcić zwycięstwo odniesione przez nas na polu walki w naszą porażkę przy stole negocjacyjnym. Zgadzaliśmy się na zawieszenia broni nie będąc przekonani, że stanowią one właściwy wybór, aby potrzymać wspólne stanowisko wśród frakcji ruchu oporu.
Co robią członkowie Brygad w trakcie zawieszenia broni?
Korzystamy z chwilowego spokoju, aby przegrupować się, wyciągnąć wnioski z popełnionych przez nas błędów i cały czas analizujemy sytuację na polu walki. Pracujemy też nad wytwarzaniem rakiet i pocisków moździerzowych, by uzupełnić ich zapasy. Dostarczamy też nowych wyrzutni rakiet i wymieniamy żołnierzy na froncie szykując się do kolejnych walk. Mimo zawieszenia broni nasi bojownicy wciąż zajmują swoje pozycje, umocnienia i tunele czuwając z bronią ręku.
Jeśli znów wybuchną walki, jak długo Brygady będą w stanie wytrwać w boju przeciwko posiadającej wysokie umiejętności bojowe armii izraelskiej?
Nasza walka będzie trwała, dopóki Izrael nie zgodzi się na wszystkie bez wyjątku warunki stawiane przez ruch oporu. Mimo możliwości militarnych Izraela i zaawansowanych technologii, my mamy coś o wiele ważniejszego. Mamy bojowników którzy są psychicznie i militarnie gotowi do obrony swojej ziemi, honoru i wszystkiego co dla nich święte. Na polu walki udowodniliśmy, że to fakt, a nie puste słowa.
A jeśli armia izraelska rozpocznie nową operację na ziemi i wkroczy do strefy Gazy?
Decyzja o walce w Gazie nie jest już łatwa dla Izraela. Izraelczycy wiedzą, że ich żołnierze mogą zginąć, zostać ranni lub wzięci do niewoli. Jeśli rozpoczną kolejną inwazję, zobaczą rzeczy, których jeszcze nie widzieli i nie będą z tego zadowoleni.
Czy istnieje wspólny sztab wszystkich frakcji palestyńskich koordynujący działania na polu walki?
Sugerowaliśmy tworzenie takiego sztabu, w którym zasiadaliby przedstawiciele wszystkich frakcji, aby skuteczniej prowadzić działania, ale niestety nie doszło do tego. Jednak cały czas frakcje koordynują swoje działania a my utworzyliśmy wspólny sztab frakcji Fatahu w Gazie. Prowadziliśmy też wspólne operacje z Brygadami Abu Alego Mustafy i Narodowymi Brygadami Oporu [oddziały Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny i Demokratycznego Frontu Wyzwolenia Palestyny – Red.]. Mamy nadzieję na poważne prace na rzecz utworzenia wspólnego sztabu dla wszystkich frakcji.
Jak daleko doleciały rakiety wystrzelone przez Brygady?
Używaliśmy rakiet krótkiego i średniego zasięgu, od ośmiu do 55 kilometrów. Chcieliśmy utrzymania pokoju wśród wszystkich frakcji ruchu oporu zatem podzieliliśmy miedzy nie ostrzeliwanie celów na ziemiach okupowanych. Naszym zdaniem udało się utrzymać dobre tempo bombardowań. Działamy tak, jakbyśmy prowadzili wojnę na wykończenie, ale mimo to udało nam się rozszerzyć zasięg naszych celów dzięki umowom z innymi frakcjami. Wszystkie miasta, wioski i posterunki wojskowe były w strefie ostrzału.
Co sądzicie o postępach w jakości rakiet i tym, że są w stanie dosięgnąć Tel Awiwu i Hajfy?
Każdy dzień walk w Gazie przynosi postępy w porównaniu z dniem poprzednim. Każdego dnia ruch oporu jest o krok dalej. To bardzo ważne i potrzebne. Ruch oporu odarł okupanta z jego sił odstraszających, którą Izraelczycy zawsze się chwalili, a na polu walki to my dyktowaliśmy nowe warunki. Ruch oporu poczynił też postępy w walce z okupantem przy użyciu tuneli.
Gaza jest atakowana z powietrza, lądu i morza. Jak radzicie sobie z blokadą i byliście w stanie poprawić zasięg rakiet i poziom działań zbrojnych?
To „rewolucja niemożliwego” jak ujmował to świętej pamięci Jaser Arafat. Nie cofa się ona i nie akceptuje status quo. Nie ważne jak bardzo wróg próbuje zacisnąć uścisk wokół nas i uniemożliwić nam zbrojenie i rozwijanie umiejętności bojowych, nie uda mu się to. Dziękujemy wszystkim którzy wspierają ruch oporu i pomogli nam poprawić nasze rakiety i umiejętności bojowe. Oczekujemy rozwinięcia wsparcia dla ruchu oporu i kontynuacji walki z wrogiem aż do ostatecznego zwycięstwa.
Czy frakcje ruchu oporu kontaktują się z Hezbollahem i Iranem? Jeśli tak, jak wyglądają te kontakty?
Oczywiście, zawsze były kontakty między palestyńskim ruchem oporu a Hezbollahem i Iranem. To nie tajemnica. Walczymy z silnym wrogiem, który posiada swoich sojuszników, a my jako ruch oporu budujemy własne sojusze. Chcemy poszerzyć ich krąg w sposób, który służy naszej słusznej sprawie i projektowi państwa palestyńskiego. Kontakty te odbywają się na różnych poziomach: szkoleń, przygotowań, dostarczania sprzętu, wsparcia logistycznego, rozwijania ruchu oporu i jego broni. Oczywiście wszystko to bez wtrącania się w wewnętrzne sprawy drugiej strony.
Sekretarz generalny Hezbollahu Hasan Nasrallah wyraził gotowość do dostarczenia wszelkiego niezbędnego wsparcia dla ruchu oporu w Gazie. Co o tym sądzicie?
Jesteśmy wdzięczni Hezbollahowi, który nigdy nie wstrzymywał się od wspierania palestyńskiego ruchu oporu w Strefie Gazy. Efekty tego wsparcia było widać na polu walki. Bardzo cenimy pomoc od Hezbollahu i jesteśmy pewni, że będzie ona trwać i rozwijać się. Przyjmiemy wsparcie od każdego, kto pragnie podać pomocną dłoń i wspomóc palestyński ruch oporu, aż do osiągnięcia przez nas zwycięstwa i wyzwolenia.
Brygady miały duży udział w tej walce. Walczyliście bezpośrednio z armią izraelską. Czy możecie opowiedzieć o waszych operacjach w trakcie ostatniej wojny?
Przypadł nam zaszczyt odpalenia pierwszych rakiet w walce o pomszczenie zbrodni Izraela na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie, zwłaszcza przerażającego porwania, zamordowania i spalenia męczennika Mohammeda Abu Khudaira przez osadników. Izraelskie samoloty bojowe zabiły później męczennika Mazena al-Dżarbę, dowódcę wojskowego z centralnej Gazy męczennika Marwana Salima, dowódcy oddziału rakietowego, który ostrzeliwał okupowane miasta. W ramach operacji Wyciągnięty Miecz Boga Brygady odpaliły ponad 783 rakiety na miasta i stanowiska armii syjonistycznej. Stanęliśmy też twarzą w twarz z wrogiem w licznych miejscach, zabijając i raniąc wrogich żołnierzy. Izraelskie media przyznały, że nasi bojownicy zabili ośmiu żołnierzy w tym sierżanta sztabowego Avitę Mosze Torjamina, syna dowódcy okręgu południowego, który zginął 22 lipca w rejonie al-Zanna, na wschód od Khan Junis. Ponadto w starciach tych rannych zostało pięciu żołnierzy, w tym dwóch ciężko.
Kilkoma rakietami ostrzelaliśmy okupowany Aszkelon. Dopadlibyśmy ministra spraw zagranicznych Awigdora Liebermanna podczas konferencji prasowej, gdyby nie Żelazna Kopuła. Ważne był fakt dosięgnięcia go przez nasze rakiety. Widział je na własne oczy i pobiegł skryć się w schronie. Scena ta powtórzyła się, kiedy minister spraw wewnętrznych Icchak Aharonowicz odwiedził Aszkelon, by podnieść morale mieszkańców i policji. Kiedy zawyły syreny pobiegł do schronu obawiając się naszych rakiet.
Aktywni byli też nasi snajperzy, wysadziliśmy również izraelski Catterpilar D (opancerzony buldożer) w północnej Gazie, w okolicy Tibet al-Daour. Chociaż prawdziwa liczba zabitych Izraelczyków utrzymywana jest w tajemnicy, wróg przyznał, że w operacjach przeprowadzonych przez nas zginęło ośmiu żołnierzy i dwóch osadników, a ponad 40 zostało rannych.
Źródło: al-Akhbar
Rozmowę przeprowadzili Kassem Kassem i Nidal al-Wahidi
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl
Tytuł pochodzi od redakcji.
Abu al-Walid jest rzecznikiem prasowym Brygad Abd-il Kadira al-Husejniego – palestyńskiej organizacji zbrojnej związanej z Fatahem.

4 komentarze