Prezydent Kirgistanu Ałmazbek Atambajew oświadczył, że Kigistanowi nie są potrzebne obce bazy wojskowe w państwowych portach lotniczych. Odnosić się to może tylko do bazy amerykańskiej w Manas w pobliżu stolicy kraju Biszkeku. Atambajew przedstawił swoje zdanie podczas spotkania z dyrektorem amerykańskiego Departamentu Stanu, Robertem Blake’m. W wywiadzie dla agencji Rosbałt Atambajew powiedział: Chcemy, by port lotniczy w Manas stał się portem międzynarodowym. Natomiast utrzymywanie bazy wojennej, nawet za 150 mln $ jest trochę niebezpieczne, nie trochę, ale nawet bardzo niebezpieczne. Amerykańska baza miałaby być usunięta z Manas do 2014 r. Atambajew już jako premier był rzecznikiem likwidacji amerykańskiej obecności w Kirgistanie, twierdząc że jest ona niezgodna z racją stanu państwa.
(na podst. evrazia.org opr. R.L.)







