Wiele komentarzy wywołał zamieszczony w PiS-owskim tygodniku „Do Rzeczy” programowy tekst (manifest?) Bronisława Wildsteina, zatytułowany „Jestem Polakiem, pomagam Ukrainie”, zilustrowany na okładce zdjęciem autora z twarzą pomazaną na biało-czerwono-żółto-niebiesko. Jest on wzorcową ilustracją myślenia politycznego jednolitego frontu poparcia dla kijowskiego „euromajdanu”, który rozciąga się od „Gazety Wyborczej” i Platformy Obywatelskiej przez obóz smoleński po ogłupiałą część polskich środowisk nacjonalistycznych.
Już w tytule tekstu zawiera się sugestia, że kto nie „pomaga Ukrainie” (w pacyfikacji ludowego powstania w Donbasie), ten nie jest (prawdziwym?) Polakiem. Według Wildsteina Polacy muszą wspierać Kijów dla zasady, polityczne interesy Polski nie mają tu nic do rzeczy: „Powinniśmy to robić niezależnie od politycznych korzyści, gdyż taki jest moralny imperatyw.” Wezwania, by na wydarzenia na Wschodzie patrzeć przez pryzmat polskiego interesu mają swoje źródło w niechlubnych tradycjach politycznych z przeszłości Polski: „Pleniący się dziś w Polsce tzw. polityczny realizm wyrasta z endeckiej koncepcji egoizmu narodowego. Idea ta przedstawiana dziś jako konserwatywna z konserwatyzmem nie ma ani nie miała nic wspólnego.” W swojej polityce zagranicznej państwo polskie powinno realizować zupełnie inne idee: „Polska ma wspaniałą tradycję rzeczypospolitej wielu narodów. Ma również piękne hasło: »Za wolność waszą i naszą«, które wskazuje wspólnotę losu narodów.” Zaznaczmy, że hasło rzucone przez Wildsteina nigdy w polskiej tradycji nie występowało. Powstańcze zawołanie z XIX wieku, które potem prometejski Instytut Wschodni w Warszawie przyjął za swoją dewizę, brzmiało: „Za wolność naszą i waszą”. Ta znamienna zamiana kolejności wygląda na niezamierzone ujawnienie intencji przez PiS-owskiego dziennikarza.
Wildstein odniósł się również do polsko-ukraińskich zaszłości historycznych, m.in. w słowach: „Nierozliczenie rzezi wołyńskiej nie powinno być dziś dla Polaków przeszkodą we wspieraniu Ukraińców.” W tekście padają również twierdzenia sugerujące, że autor uważa ludobójstwo na Polakach dokonane przez UPA i/lub zbiorowy mord w Odessie z 2 maja b.r. za kłamstwa służb prasowych złego Kremla: „Opowieści o ukraińskich, banderowskich, żądnych krwi faszystach są wyłącznie wymysłem Putinowskiej propagandy.”
Komentarz Redakcji: Cytatów już chyba wystarczy. Nie jesteśmy demoliberałami, wolnomularzami, współplemieńcami ani biznesowymi kolegami Kołomojskiego i Grojsmana. Pomagamy Donieckiej i Ługańskiej Republice Ludowej – choćby zrozumieniem, dobrym słowem i świadectwem prawdy. (A.D.)









19 komentarzy