Igorze Iwanowiczu, tylko we wrześniu na południowym wschodzie miało miejsce kilka znaczących dla rozwoju wypadków wydarzeń, które możemy ocenić i omówić ich rezultaty. Wasze zdanie na temat porozumienia pokojowego podpisanego 19 września w Mińsku?
Sądzę, że porozumienie negatywnie wpłynie na los ludu Noworosji i Rosjan na Ukrainie. A jeśli zostanie całkiem wprowadzone w życie na warunkach strony ukraińskiej, będzie to katastrofa.
Pomimo uprzedniej zgody z zapisami memorandum dotyczącymi wyborów na naszym terytorium zaplanowanych na 7 grudnia, niedawno rządy ŁRL i DRL ogłosiły dwie niezależne od siebie daty wyborów, co pozwoli obrać na kontrolowanych przez nie terenach nowe władze. Wasze zdanie na temat tych wyborów?
Myślę, że jest to wielka pomyłka, a może nawet celowy sabotaż mający na celu maksymalną fragmentację powstańców i ich terytorium w obliczu zmieniającego się przeciwnika. Jak można mówić o wyborach gdy bez ustanku trwają walki? Mówimy o zawieszeniu broni które istnieje de jure ale nie istnieje de facto. Jest wojna, trwa ciągła wymiana ognia. Na wąskim zapleczu armijnym jakiekolwiek wolne wybory są fikcją.
Co zatem sądzicie o incjatywie mającej na celu zwołanie Rady Wojennej i próbę zjednoczenia terytorium zajmowanego przez przywódców działających w interesie ludu? Kolejne pytanie: kto jest inicjatorem i organizatorem tej wojskowej rady?
Pomysł ten wyszedł od Aleksieja Mozgowoja. Mozgowoj jest praktycznie ostatnim obecnym na miejscu, w Noworosji, dowódcą polowym któremu zdecydowanie ufam. Nie oceniam w tej chwili potencjału bojowego czy politycznego. Są także oczywiście inni, normalni dowódcy których znam osobiście i szanuję. Mozgowoj jest osobą z którą pracowałem ręka w rękę, gdy on był w Liszczańsku a ja w Słowiańsku. Zdyscyplinowany, nieustannie skupiony na wypełnieniu swej wojskowej służby, nie ma żadnych mrocznych czy wątpliwych motywacji. Jeśli Aleksiej będzie organizował tę Radę Wojenną, jestem stuprocentowo przekonany że będzie to pozytywne wydarzenie, potrzebne w tej chwili. Wierzę także, że wszyscy noworosyjscy dowódcy muszą się zebrać i określić swoje stanowisko. Zagrożenie ze strony przeciwnika nie minęło, a fakt że ruch oporu pozostaje podzielony i nieskoordynowanym jest ogromnym zagrożeniem. Jeśli Rada Wojenna to zakończy, na pewno nie okaże się bezużyteczna. W tej sytuacji, musimy zacząć działać. Niestety, nie mam możliwości powrotu do Noworosji, ponieważ nie ma tam nikogo kto mnie przyjmie. Nie po to mnie usunięto, by teraz mnie przywracać. Więc, dla tych czekających aż wróci Striełkow i zrobi porządek: niestety, muszę was rozczarować.
Planowana Rada Wojenna powinna docelowo jednoczyć rozproszone oddziały oporu w jedną Armię Noworosji. Czy może być tak, że jeden, wertykalny system władzy w Noworosji, w opozycji do istniejącego, niejasnego przywództwa, uniemożliwi tworzenie republiki ludowej? Lokalni dowódcy już teraz muszą rozwiązywać wiele problemów ludności cywilnej przy braku administracji lokalnej, i regularnie rozwiązują te kwestie na własną rękę. Oprócz prowadzenia działań wojennych, pozostaje kwestia kontroli terytorium. Co jest teraz słusznie?
Mówiąc teoretycznie, w czasie wojny, zwłaszcza na tak małym terenie, władze cywilne nie powinny mieć nic do gadania. Władze cywilne muszą być dodatkiem do wojskowych. To aksjomat sztuki wojennej. Na przykład, w niemieckiej i rosyjskiej armii strefy kontroli władz wojskowych rozciągały się na 200 km za linią frontu, i wszystkie organy były temu posłuszne. Głębokość zaplecza armii Noworosji to maksimum 100-150km, a w niektórych miejscach tylko 15-20km.
Czym mogłaby się zająć administracja cywilna w tym samym Doniecku, który codziennie jest ostrzeliwany przez artylerię? Albo między Ługańskiem a linią frontu, gdzie nie ma nic. Jak w tych warunkach robić wybory?
To jest fikcja. Fikcja stworzona przez spin-doktorów by rozkazywać poszczególnym ludziom. Tworzą piękny, fikcyjny obraz w miejsce rzeczywistości. Scenerię spokojnego życia i legitymizację tych których obsadzili w obu republikach, Zacharczenki, Płotnickiego i innych. Teraz konieczne są wybory by powiedzieć, że to ludzie ich wybrali. Nie tylko odwołałbym wybory, ale także stworzył zjednoczony zarząd Noworosji z odpowiedzialnymi ludźmi na czele, z przewagą czynnika wojskowego nad cywilnym. To pozwoliłoby na maksymalne wykorzystanie potencjału, na stworzenie logistyki i rozprawienie się z gangami które nie słuchają nikogo, tylko pętają się przy granicach republik i nie angażują w walkę.
Co, w waszej opinii, jest teraz głównym zadaniem ludności cywilnej w tej sytuacji?
Sprawa jest dość złożona, ale nie mogę tu kłamać. Wydaje mi się, że populacja [Noworosji] musi być gotowa na walkę o przetrwanie. Niestety ludzie zajmujący się sprawą noworosyjską w Rosji, którzy zostali wyznaczeni by to robić, zwłaszcza niesławny Władisław Jurijewicz Surkow, są ludźmi skupionymi wyłącznie na destrukcji, niezdolnymi do realnej i efektywnej pomocy. Zwłaszcza Surkow doskonale ujawnił swe nastawienie w wypadku Osetii Południowej, i w innych rejonach którymi się zajmował, realizując politykę cięć i rabunku gospodarki, zamiast realnej pomocy.
Czy w takim razie ŁNR i DRL są narzędziami organizującymi ten sam proces?
Tak, niestety. Sformowano tam zespoły mające nadzorować drenaż kapitału. Sądzę, że odniosą sukces. Pieniądze zmienią właścicieli, ale wydaje mi się, że z takimi liderami i wykonawcami, lud nie zobaczy tych pieniędzy. W najlepszym wypadku zostaną częściowo przetransferowane do ludzi którym Surkow ufa, których umieszcza we wszystkich kluczowych procesach. Stworzy to system uniemożliwiający kontrolę tych narzędzi. Będą „cięcia” i rabunek na wszystkich poziomach. Przewiduję, że połowa funduszy pomocowych pozostanie na kontach w Rosji, a reszta trafi głównie do kieszeni ludzi wyznaczonych przez naszego wielkiego przywódcę.
Co do roli Noworosji. Wielu patriotycznie nastawionych ludzi wciąż pracuje nad zjednoczeniem, odrodzeniem edukacji publicznej i stworzeniem na ziemiach południowo-wschodniej Ukrainy nowej jakości. Czy możecie znów powiedzieć o znaczeniu Noworosji dla rosyjskiego społeczeństwa, zwłaszcza dla tych, którzy jeszcze tego nie rozumieją?
Z ideologicznego punktu widzenia, jak mówiłem wielokrotnie w Słowiańsku, dziś Noworosja jest bastione, Rosji. Donieck, Ługańsk, cały Donbas, także Odessa, to część Rosji oderwana siłą przez kryminalistów i zdrajców w 1991. Mówienie o Noworosji jako czymś różnym od Rosji, a zwłaszcza jako o „terytorium ukraińskim” jest czymś niedopuszczalnym. Dziś walcząc o Noworosję walczymy o Rosję. Wojna została wypowiedziana Rosji, i nawet jeśli nie zaczęłaby się w Donbasie, zaczęłaby się w innym miejscu, na Krymie lub gdzieś indziej. Rosja, działając w obronie swych narodowych interesów, wywołała taki oddźwięk w tak zwanej społeczności międzynarodowej że krok w tył jest po prostu niemożliwy. I jest godne potępienia, że zryw noworosyjski nie został poparty, tak jak było to z Krymem. Dla mnie osobiście jest to wielka tragedia, bo przybywając do Słowiańska ze swoim oddziałem oczekiwałem czegoś kompletnie innego. Na pewno nie takich masowych zniszczeń i nie tak wstydliwego rezultatu jaki dziś próbują zabezpieczyć poprzez porozumienie w Mińsku. A nawet dziś są ludzie i wpływowe siły, dla których ten rezultat nie jest rozstrzygający i które próbują zniszczyć Noworosję. Ale wiem, że ogromna rzesza ludzi nie zaakceptuje takiej konkluzji, i gra pozostaje nierozstrzygnięta.
Źródło: novorosinform.org
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl
2 komentarze