Śledztwo dziennikarskie prowadzone przez pracowników agencji informacyjnej Reutera wykazało, że wywodzące się z obozu „euromajdanu” władze w Kijowie kłamią i fałszują materiały, przygotowując pokazowe procesy oficerów jednostki specjalnej Berkut. W świetle informacji zebranych przez dziennikarzy, kierowane pod adresem milicjantów oskarżenia o niesprowokowane otwarcie ognia do antyrządowych demonstrantów na placu Niepodległości i ich umyślne zabójstwo okazują się bezpodstawne.
O dokonanie zabójstw 39 demonstrantów oskarżono trzech oficerów Berkuta: Dmitrija Sadownika, Pawła Abroskina i Siergieja Zinczenkę. Pracownicy agencji Reutera ujawnili, że jeden z oskarżonych jeszcze sześć lat temu stracił rękę, więc nie mógł strzelać i brać aktywnego udziału w walkach ulicznych. Ponadto okazało się, iż z dowodów rzeczowych w nieznanych okolicznościach zniknęła broń, z której rzekomo strzelano, oraz kule, którymi zostali zabici demonstranci. Z dokumentacji zdobytej przez dziennikarzy wynika także, że 20 lutego pierwszymi ofiarami użycia broni palnej byli milicjanci. Dopiero po tym dowódca Berkuta, 38-letni Dmitrij Sadownik, obecnie główny oskarżony, wydał rozkaz strzelania w celu „ochrony życia i zdrowia funkcjonariuszy”.
(Na podstawie kresy.pl opracował A.D.)









11 komentarzy