16 października odbyły się wybory do Rady Bezpieczeństwa ONZ, w których Wenezuela uzyskała 181 głosów ze 193 członków organizacji. Spośród pozostałych elektorów, dziesięć państw się wstrzymało, a jeden głos uznano za nieważny. Dyskusja sprowokowana sukcesem Wenezueli jest kolejnym dowodem trwania chłodnych stosunków pomiędzy Caracas a Waszyngtonem.
„Nasz triumf dedykuję komendantowi Hugo Chavezowi” – komentował wenezuelski minister spraw zagranicznych Rafael Ramirez.
Minister spraw zagranicznych Wenezueli Rafael Ramírez wyraził przekonanie, że wynik głosowania świadczy o szerokim poparciu, jakim na forum międzynarodowym cieszy się rewolucja zapoczątkowana przez Hugo Chaveza. Jest to powód do dumy dla wszystkich Wenezuelczyków, ponieważ doceniono wysiłki Wenezueli na rzecz poszukiwania pokojowych rozwiązań konfliktów światowych – czytamy w oświadczeniu rządu Nicolasa Maduro. – Nasz kraj zawsze będzie działał na rzecz świata wolnego od broni masowego rażenia i od kolonializmu, na rzecz świata, który szanuje prawa człowieka. Rafael Ramírez dodał, że wybór Wenezueli nastąpił pomimo nieustannej kampanii dyskredytowania państwa wenezuelskiego i jego instytucji.
Według hiszpańskiej agencji prasowej EFE, Stany Zjednoczone do ostatniej chwili starały się zablokować wejście Wenezueli do Rady Bezpieczeństwa ONZ. W dniach poprzedzających głosowanie niektórzy senatorowie amerykańscy mieli naciskać na sekretarza stanu Johna Kerry’ego, aby przedsięwziął w tej sprawie odpowiednie kroki dyplomatyczne. Ambasador Stanów Zjednoczonych przy ONZ, Samantha Power skrytykowała przyjęcie Wenezueli jako państwa, które nie spełnia wymów organizacji w zakresie „poszanowania praw człowieka”. Power zapowiedziała także, że USA będą kontynuować politykę wywierania presji na rząd Maduro w kwestii przywrócenia w kraju „wolności wypowiedzi”.
Na podst. Kresy.pl, Stosunki Międzynarodowe









2 komentarze