50 uczniów szkół wyższych zajęło we wtorek pięć stacji radiowych w południowym Meksyku by domagać się rezygnacji gubernatora stanu Guerrero. Rzecznik prasowy gubernatora powiedział, że nieuzbrojeni, zamaskowani studenci wpadli do rozgłośni i nadali wiadomość trwającą 40 minut, w której domagali się m.in. rzetelnego śledztwa w sprawie śmierci ich dwóch kolegów, którzy zginęli w trakcie protestu 12 grudnia. Stwierdzili też, że nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za śmierć pracownika stacji benzynowej, który zginął w wyniku oparzeń, jakich doznał gdy próbował wyłączyć pompy paliwowe na stacji objętej pożarem w trakcie manifestacji.
12 grudnia uczniowie wiejskiej wyższej szkoły pedagogicznej, „Raúl Isidro Burgos”, protestowali w mieście Chilpancingo przeciwko cięciom budżetowym, których ofiarą padła m.in. ich placówka. W trakcie manifestacji zablokowali autostradę „El Sol”, co stało się przyczyną wydania przez władze stanowe rozkazu rozpędzenia manifestacji. Na użycie przez siły porządkowe gazu łzawiącego studenci odpowiedzieli rzucając kamienie i koktajle Mołotowa, co prawdopodobnie było przyczyną pożaru pobliskiej stacji benzynowej. Wtedy padły strzały; jak twierdzą protestujący, jedynie ze strony nieumundurowanych funkcjonariuszy, jak oświadczyły władze -także ze strony manifestujących. W wyniku strzelaniny na miejscu śmierć poniosło dwóch studentów, a próbujący odciąć dopływ paliwa do pomp młody pracownik stacji, Gonzalo Rivas, doznał śmiertelnych oparzeń. Od tamtego czasu na południu Meksyku trwa napięta sytuacja, a kolejne manifestacje gromadzą coraz więcej osób (pół miliona protestujących zebrało się 16 grudnia przed siedzibą urzędującego gubernatora).
Angel Aguirre, gubernator stanu Guerrero, został wybrany w styczniu zeszłego roku głosami partii centrolewicowych i socjaldemokratycznych.
(Na podst. rt.com, justiceinmexico.org oprac. M.P.)







