Od Redakcji: Prezentujemy wywiad z litewskimi nacjonalistami skupionymi wokół inicjatywy Nacionalistas. Druga część wywiadu poświęcona jest wspólnej i niełatwej historii obu narodów, tradycjom litewskiego nacjonalizmu oraz teorii i praktyce rewolucyjnej walki z globalizmem.
Tradycja Wielkiego Księstwa Litewskiego – jakie znaczenie ma w waszych oczach? Czy jest ważna dla litewskiej tożsamości narodowej?
Wielkie Księstwo Litewskie jest oczywiście niemożliwą do oddzielenia częścią litewskiej historii, którą wielu historyków idealizowało w duchu romantyzmu i która jest źródłem dumy narodowej dla dzisiejszego narodu litewskiego, który stał się małe i bezradne- zwłaszcza w porównaniu z polskimi i rosyjskimi sąsiadami – co kontrastuje z niegdyś gigantycznym państwem rozciągającym się między Bałtykiem a Morzem Czarnym.
Państwo to zostało oczywiście założone przez Litwinów, którzy w owym czasie nie tworzyli tego, co dziś nazwalibyśmy „narodem”, lecz znajdowali się poza nawiasem zarówno chrześcijańskiej kultury Zachodu, jak i prawosławnej kultury Wschodu z racji swojego pogaństwa (nie posiadali także pisanej formy języka, przez co przejmowali wiele od sąsiadów). Jednak, jak dobrze wiadomo, Wielkie Księstwo Litewskie było państwem wieloetnicznym, której elity składały się głównie z litewskiej szlachty, która z punktu widzenia kultury pozostawała pod silnym wpływem Słowian.
Jak zauważył jeden z litewskich autorów nacjonalistycznych Vytautas Alantas, tolerancja i szacunek Litwinów do innych ludów spowodowały, że zamiast budować jeszcze większe imperium i asymilować lokalne grupy etniczne, stworzyliśmy państwo wieloetniczne, które stopniowo uległo rozpadowi a rolę budowniczych imperiów przejęły większe i bardziej rozwinięte narody (to Polacy i Rosjanie asymilowali innych, podczas gdy Litwini raczej akceptowali inne grupy, nawet jeśli robili to wbrew swojemu interesowi).
Historia Wielkiego Księstwa Litewskiego do czasu unii lubelskiej z 1559 r., szczególnie okres rządów Witolda Wielkiego i poprzedzające go czasy są chyba najbardziej idealizowanym okresem. Sama unia postrzegana jest raczej jako punk zwrotny rozpoczynający czasy polskiej dominacji.
Pamiętając, że te pytania i odpowiedzi mają przyczynić się do dialogu między Polakami a Litwinami, możemy założyć, że szczególnie ważne jet tu zagadnienie unii lubelskiej i Rzeczpospolitej Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego.
W historiografii litewskiej wyróżnić można kosmopolityczną i nacjonalistyczną interpretację tej kwestii. Według przedstawicieli orientacji kosmopolitycznej czasy Rzeczpospolitej to rodzaj złotego wieku. Ignorują oni jednak fakt, że mimo nominalnej dualności państwa, było ono w rzeczywistości zdominowane przez silniejszą i wyżej rozwiniętą Polskę która, także z punktu widzenia formalnej hierarchii feudalnej stała ponad Wielkim Księstwem Litewskim jako Królestwo. Co więcej, jak wszyscy wiemy, nieudana próba Witolda dążącego do ukoronowania się na króla Litwy i jej powstrzymanie przez stronników jego kuzyna Władysława Jagiełły stało się jedna z przyczyn rozgoryczenia i wrogości Litwinów wobec Polski.
Na ironię może zakrawać fakt, że jedna z największych dynastii rządzących Polską wywodziła się właśnie od Jagiełły i – jak podkreśliłoby wielu Litwinów – miała pochodzenie litewskie. Musimy jednak uwzględnić ten fakt w kontekście epoki, w której – jak już powiedziano – nie istniało nowoczesne pojęcie „narodu”, była to więc raczej unia dynastyczna między katolickim Królestwem Polskim i nowo ochrzczonym Wielkim Księstwem Litewskim. Ponadto typowe było posiadanie mieszanego pochodzenia przez rodziny królewskie.
Wracając do unii lubelskiej: była ona wynikiem rosnącego wpływu i potęgi Polski i niemocy litewskich arystokratów (w większości zeslawizowanych), co w naszej ocenie było początkiem obcego panowania w naszym kraju, które trwało aż do upadku carskiej Rosji w początkach XX wieku.
Wieki ucisku i próby asymilacji pomogły niestety w kształtowaniu charakteru narodowego i mentalności, która stała się charakterystyczną dla wielu ludów Europy wschodniej. Moglibyśmy ją określić mianem mentalności poddańczej. Pesymizm, konformizm i brak ducha walki, które nie były oczywiście absolutnymi zasadami (czego dowodzą powstania lat 1831 i zwłaszcza 1863) jest głęboko zakorzeniony w naszym narodzie i można go zdefiniować, przynajmniej częściowo jako psychologiczny skutek długich lat ucisku ze strony obcych i lokalnych okupantów. Romantyczny okres pogański w historii Litwy, Wielkiego Księstwa na czele którego stał Giedymin a później Olgierd i Kiejstut ukazał nam, że był czas w którym Litwini jako lud byli godniejsi, silniejsi, mieli więcej z wojownikami niż z poddanymi. Jet to naturalnie źródłem dumy narodowej.
Niektórzy „patriotyczny” czy „narodowi” teoretycy rozważają utopijne projekty swego rodzaju odbudowy Wielkiego Księstwa, przynajmniej w aspekcie terytorialnym i żyją w swoim własnym świecie fantastycznych wyobrażeń o przeszłości, tak jak liczne starsze panie żyjące sztucznym światem meksykańskich oper mydlanych, zamiast podjąć wyzwanie rzucane przez obiektywną rzeczywistość historyczną w której dziś żyjemy.
W naszej ocenie Wielkie Księstwo jest nieodłączną częścią historii Litwy i narodu litewskiego. Miało ono zarówno dobre, jak i złe strony, ale dostarcza nam coś, czego możemy się trzymać i mieć nadzieję, że to, co w przeszłości było dobre, odrodzi się kiedyś w nowym kształcie.
Czy moglibyście opowiedzieć nam o rządach Antanasa Smetona i Augustinasa Voldemarasa, historycznym ruchu Tautininku Sajunga i Żelaznych Wilkach, a w końcu o Mykolasie Romerisie? Czy czerpiecie z ich idei?
Historyczny ruch narodowy a w szczególności Związek Narodowców (Tautininkų Sąjunga) uznajemy za burżuazyjny ruch nacjonalistyczny, który reprezentował interesy wielkich właścicieli ziemskich i przemysłowców nadając im „narodową formę”.
Była to partia rządząca za czasów rządów Antanasa Smetony, w latach od 1926 (po grudniowym przewrocie obalającym socjaldemokratyczny rząd) do 1940 (wkroczenie Armii Czerwonej, ucieczka Smetony i zaprowadzenie władzy radzieckiej), które uznajemy za zbliżone do rządów Francisco Franco w Hiszpanii czy Salazara w Portugalii – rządów nacjonalistycznych w burżuazyjnym znaczeniu tego słowa.
Na początku swych rządów, Tautininkai podzieleni byli na bardziej umiarkowaną frakcję Smetony i bardziej „radykalną” frakcję Augustinasa Voldemarasa, pierwszego premiera za czasów Smetony i pierwszego premiera Litwy w ogóle, który zainteresowany był niektórymi ideami włoskiego faszyzmu. W wyniku walki o władze między frakcjami Smetony i Voldemarasa, Voldemaras utracił stanowisku premiera i stanął na czele paramilitarnej organizacji Żelazny Wilk (Geležinis Vilkas), która oddzieliła się od partii Smetony. Ruch ten, był w pewnym stopniu zorientowany na interpretowanie faszyzmu Mussoliniego, jednak nie zyskał masowego poparcia i poza nieudaną próbą zamachu stanu przeciwko Smetonie z 1931 r.i kolaboracją z Niemcami w 1940 r., nie zapisał się w historii. Ruch tworzyli głównie młodzi oficerowie, którzy zgadzali się z linią Tautininkai, ale uważali, że Smetona jest zbyt „miękki”.
Z naszego punktu widzenia który jest nie tylko narodowy, lecz również socjalistyczny, nie możemy pochwalać rządów Smetony, gdyż mimo abstrakcyjnych sloganów o „jedności narodowej” podzielił on naród na wyzyskiwaczy i wyzyskiwanych. Naszym zdaniem, prawdziwa i mocna jedność narodowa może nastąpić jedynie w wyniku zjednoczenia narodu przez czynniki obiektywne, a nie puste hasła, co oznacza likwidację ucisku klasowego i wyzysku będącego cechą kapitalizmu. Litwa lat 1926-40 bez wątpienia byłą krajem kapitalistycznym, nawet jeśli był to narodowy kapitalizm.
Ruch narodowy wyewoluował z tego co wcześniej zwano Narodową Partią Postępu (Tautos pažangos partija), na której czele na początku XX wieku stał Smetona. Wyrażała on nacjonalizm łącząc go ze społeczno-ekonomicznymi interesami litewskiej burżuazji i właścicieli ziemskich. Podobnie jak większość litewskich ruchów politycznych wyrósł z ruchu odrodzeni narodowego końca XIX wieku (słuszna wydaje się opinia, że Jonas Basanavičius swoją działalnością umożliwił późniejsze powstanie narodowców).
Żelazny Wilk nieznacznie różnił się od Narodowych kapitalistów z Tautininkų Sąjunga, głównie poprzez dążenie do powielania wzorców włoskiego faszyzmu na gruncie litewskich.
Elementem który łączy nas z narodowcami dawnych czasów jest nasz nacjonalizm i dążenia do niepodległości kraju. Jednak środki, za pomocą których chcemy to osiągnąć, jak również sama wizja rozwoju kraju całkowicie różni nas od nich. Zachodzi tu sprzeczność między lewicowym, socjalistycznym nacjonalizmem i narodowym kapitalizmem.
Co więcej, można dodać, że burżuazyjny nacjonalizm Smetony i jemu podobnych jet ideą maskującą interesy narodowej burżuazji za pomocą haseł narodowych i próbującą przedstawić je jako prawdziwe interesy narodu którymi nie są. Rewolucyjny nacjonalizm, nacjonalizm lewicowy domagający się socjalizmu i radykalnej sprawiedliwości społecznej naprawdę dąży do dobrobytu dla całego narodu, ponieważ opiera się na prawdziwych interesach narodu, a nie oligarchicznej mniejszości przemysłowców czy właścicieli ziemskich.
Nie identyfikujemy się z dziedzictwem historycznych narodowców i, jeśli idzie o tradycję polityczną, czerpiemy inspirację z tych historycznych przedstawicieli litewskiego ruchu wyzwolenia narodowego, którzy łączyli hasła utworzenia Litwy jako niepodległego państwa narodowego z ideami sprawiedliwości społecznej jak jeden z przywódców powstania styczniowego, ksiądz katolicki, rewolucyjny demokrata (podobnie jak Czernyszewski w Rosji) i nacjonalista litewski Antanas Mackevičius (Antoni Mackiewicz), który naszym zdaniem łączył aspiracje narodowowyzwoleńcze z walką przeciwko uciskowi klasowemu. Inne takie postaci to najsłynniejszy chyba przedstawiciel nurtu litewskiego odrodzenia narodowego i autor obecnego hymnu państwowego Vincas Kudirka – nacjonalista sympatyzujący ze sprawą robotnicza czy poeta Jonas Biliūnas, który był nacjonalistą i rewolucyjnym socjalistą.
Co do Michała Römera (Mykolas Riomeris), był on prawnikiem o poglądach propaństwowych który, poza szczególną sympatią do idei odtworzenia Rzeczpospolitej Obojga Narodów był również masonem. Nie był nacjonalistą, nawet w znaczeniu narodowca, lecz raczej państwowcem-patriotą krytycznym wobec nacjonalizmu w Europie – na przykład Anschluss Austrii będący w swej istocie zjednoczeniem etnicznym Niemców uznawał za nielegalny z punktu widzenia państwa. Mamy z nim mniej wspólnego niż z Żelaznym Wilkiem czy narodowcami, z którymi łączy nas przynajmniej nacjonalizm.
W polsko-litewskich relacjach w XX wieku było wiele napięć i problemów. Co o tym sądzicie? Czy Polska i Litwa powinny współpracować w różnych aspektach? Czy możemy przezwyciężyć te problematyczne kwestie historyczne?
Znalezienie wspólnego stanowiska obu ludów może być jednak problematyczne, w sprawach takich jak czystki etniczne dokonywane na Wileńszczyźnie przez Polską Armię Krajową, ale możemy się przynajmniej zgodzić, że każdy jeden naród ma swój własny subiektywny punkt widzenia na historię, i może być to przekroczone tak długo jak istnieje po obu stronach dobra wola oraz wspólna podstawa ideologiczna i polityczna, jednocząca obie strony. W tym aspekcie, jak wierzymy, byłoby najlepiej krytycznie analizować i nie zapominać przeszłości, ale nie pozwolić sobie na zanurzenie się w bezsensownych przeszłych wróżdach, które tylko dzielą narody by mogły być łatwiej podbijane przez globalistów.
Jednakże to podejście, oparte na obustronnej dobrej woli i szacunku wymaga odrzucenia, po stronie polskiej, wszystkich szowinistycznych pseudo-naukowych teorii historycznych próbujących ukazać nasz naród jako zaledwie polski dialekt, który jakoby, jako sztuczny konstrukt XIX wieku, oddzielił się od Polski; jest to, co zrozumiałe, obraźliwe dla większości szanujących się Litwinów, poza faktem, że jest przeciwieństwem rzeczywistości, tzn. tego, że Litwini jako grupa etniczno-kulturowa, zawsze byli odróżnialni od Polaków i innych słowiańskich ludów regionu.Tak więc jak stwierdziliśmy wcześniej, tylko nacjonalizm uzupełniony o element internacjonalistyczny i solidarność, wolny od irracjonalnych nienawiści, uprzedzeń i wróżd, może stworzyć dla nas realistyczną perspektywę współpracy pomiędzy Polakami a Litwinami w dziele narodowego wyzwolenia w obu krajach.Wierzymy, że zawsze trzeba pamiętać, że jeśli chcemy stać się awangardą rewolucyjnych bojowników w swoich krajach, musimy także pokazać drogę dla relacji pomiędzy naszymi sąsiednimi krajami, będąc pierwszymi którzy przezwyciężą błędy i nienawiść z przeszłości.
Jednak zanim zaprezentujemy bardziej konkretne rozważania na temat współczesnych tendencji geopolitycznych, chcieli byśmy krótko zaprezentować teoretyczną podbudowę naszego rozumienia tego zagadnienia. Postrzegamy fenomen globalizmu, po pierwsze i najważniejsze, jako konsekwencję wewnętrznej logiki systemu kapitalistycznego: kapitał musi zawsze, poprzez proces konkurencji, akumulować się, prowadząc do serii monopoli, które wyprowadzają kapitalizm z wczesnej fazy „konkurencyjnego kapitalizmu” w kierunku fazy kapitalizmu monopolistycznego, scharakteryzowanego w słynnej pracy Lenina, „Imperializm, najwyższe stadium kapitalizmu” – coś, co było ewidentne całe stulecie temu i co rzuciło narody Europy do pierwszej wojny światowej.
Jednobiegunowa sytuacja na świecie, która bezpośrednio wynika z upadku ZSRR, a wraz z nim, dwubiegunowego modelu zimnej wojny i jest produktem triumfu globalnego kapitalizmu kapitału ogólnego i amerykańskiej w szczególności; tak długo, jak pozostaje to nienaruszone, możemy tylko liczyć na kontynuację status quo utrwalonego w ciągu ostatnich dwóch dekad: skrajne ubóstwo i eksploatację ludzi i zasobów w krajach tak zwanego Trzeciego Świata (w zasadzie, obiektów neo-kolonialnej polityki globalistów i ich lokajów), w połączeniu ze względnym bezpieczeństwem ekonomicznym w „zaawansowanych” krajach korzystających z eksploatacji tych „rozwijających się” i w ten sposób zapewniając podstawę tak zwanego „państwa dobrobytu”, które w istocie tworzą obiektywne warunki do tego, co Guy Debord nazywa „społeczeństwem spektaklu” (w istocie musimy zrozumieć, że w rzeczywistości tak zwanym postmodernizm i społeczeństwo konsumpcyjne, jako generator masowej fałszywej świadomości, masowych złudzeń wśród mas, są możliwe tylko w krajach, które są istotnie dość dobrze rozwinięte i w których istnieje znaczna „klasa średnia”, która może rzeczywiście stać się apolityczna i raczej żyć dekadenckim „amerykańskim snem”, a nie być zainteresowaną polityką). Kultura konsumpcji, „amerykańskiego snu”, wszystko, co Debord nazwie „społeczeństwem spektaklu”, to nic innego jak kulturowe i ideologiczne aspekty globalizacji; takie, które są chyba najbardziej oczywiste dla tych, którzy znajdują się w stosunkowo stabilnych krajach Pierwszego Świata.
Powinniśmy zacząć od tego, że ani Polska, ani, zwłaszcza, Litwa, nie jest naprawdę niezależnym narodem, ale wasalami Brukseli i satelitami NATO. Jako takie, jesteśmy częścią tego, co amerykańscy stratedzy i teoretycy globalizmu postrzegają, a często nawet wprost nazywają, jako użyteczną „strefę buforową”, która powinna być wykorzystana jako rodzaj żywej tarczy w razie wojny między Zachodem a Rosją – coś, do czego pewne kręgi rządzących systemem globalistów świadomie zdążają.
Dzisiaj, w naszej opinii, musimy, jak zawsze, mocno stać za ideałem suwerenności i niepodległości naszego narodu, a także o innych, i podtrzymywać te zasady zdecydowanie i całym sercem, ale jednocześnie rozwijać pozytywny dialog ze Wschodem, jako przeciwwagę dla globalizmu Zachodu; kraje takie jak Polska i Litwa, jak wierzymy, powinny szukać secesji od Unii Europejskiej i NATO jako anty-narodowych struktur imperialistycznych, które nie tylko hamują realną niepodległość narodowej, ale również mają na celu obrócić nasze narody w mięso armatnie w przypadku krwawej wojny przeciwko Rosji, w imię zysków bankierów Wall-Street i innych przestępców na „demokratycznym” Zachodzie.
Obszar między Zachodem a Rosją może, w przypadku osiągnięcia niezależności narodowej, zachować własne niezależne stanowisko, ale rozwijać dobre stosunki z Rosją, która jest, geopolitycznie i strategicznie, naturalnym sojusznikiem, jak również i szczególnie mając na uwadze wspólny sprzeciw wobec zachodniej hegemonii, nie wspominając o wielkim znaczeniu Rosji jako siły gospodarczej i gigantycznego źródła zasobów naturalnych, a także dużego rynku, który może być wykorzystany jako miejsce dla eksportu naszej własnej produkcji krajowej.
Oczywiście, różnimy się kulturowo od Europy Zachodniej jak i od Rosji z prawosławną tradycją kulturową, ale także dzielimy wiele wspólnych cech z obu stron; więc przyjaźń i współpraca może hipotetycznie być całkiem możliwa, najlepiej na obu kierunkach, jednakże problemem jest to, że Europa jako taka, nie jest niezależna, ale jest jedynie lokajem amerykańskiego imperializmu, i t jest wątpliwe, czy nawet w początkowych stadiach wielkich światowych wstrząsów, Europa Zachodnia będzie w stanie zrzucić jarzmo amerykańskiej dominacji.
Jeśli chcemy mówić o idei „bałto-karpackiej”, która jest sugerowana przez wielu nacjonalistów o rusofobicznych i pro-imperialistycznych postawach, możemy tylko wyrazić sceptycyzm wobec niej, po pierwsze mając na uwadze fakt, że zwolennicy tej idei w kontekście obecnego porządku geopolitycznego na świecie, są tylko użytecznymi idiotami Zachodu.
Jednak w kontekście anty-imperialistycznego i anty-zachodniego sojuszu niezależnych krajów w naszym regionie, oraz utrzymania zdrowych stosunków z Rosją, taki rozwój współpracy państw położonych pomiędzy Morzem Bałtyckim i Czarnym będzie, oczywiście, bardzo korzystny, ale wszystko to jest w istocie hipotetyczne a w praktyce, zależy od wielu czynników, w tym, jaki rodzaj sił politycznych będzie rządził w którym kraju, jakie byłyby ich orientacja i tak dalej.
W realizacji tego planu, musimy zwrócić uwagę, czynnik polsko-ukraińskiej rywalizacji może stanowić poważną przeszkodę.
Odnośnie tego, co nazywamy „aksjomatami” dla hipotetycznej integracji niezależnych państw narodowych naszego regionu; możemy podnieść zasadę niepodległości, wraz z wzajemną solidarnością i wspólną co do zasad opozycją do hegemonicznych dążeń Zachodu, oraz kategoryczną secesję z NATO, jak i UE.
Istnieje możliwość, jak już wspomniano, Trzeciej Wojny Światowej, co naszym zdaniem byłoby absolutnie katastrofalne dla naszych krajów i całego regionu oraz, być może, dla całego świata; ta wojna może być tylko rozpaczliwym, krwawym i przestępczym dążeniem zachodniego globalizmu do ucieczki przed zbliżającą się karą.
Mamy nadzieję, że ten scenariusz nie zostanie zrealizowany i wierzymy, że w tym celu, antywojenne i anty-imperialistyczne inicjatywy w regionie należy zdecydowanie wspierać.
Jednakże, jeśli unikniemy takiej wojny, możemy spodziewać się mniej lub bardziej nieuniknione implozji zachodniego imperium transatlantyckiego, które w naturalny sposób prowadzi do wielobiegunowości i upadku obecnego status quo. To jest rzeczywiście to, na co mamy nadzieję, jako że dałoby nam to warunki, w których masowa walka polityczna zarówno dla niepodległości i radykalnych zmian społecznych może stać się nie tylko szlachetną myślą i marzeniem, ale rzeczywistością.
Jakikolwiek może być przyszły bieg wydarzeń, wierzymy, że w najbliższych latach i dziesięcioleciach będziemy świadkami wydarzeń zmieniających świat, które otworzą nową erę wielkich i radykalnych walk rewolucyjnych i radykalnych, które, miejmy nadzieję, krajowi rewolucjoniści różnych krajów Europy Środkowo-Wschodniej będą w stanie prowadzić razem w duchu solidarności i współpracy.
