Wiadomo już jak ETA skończyła swoją historię – zakończyła walkę zawierając porozumienia z rządzącymi w Madrycie socjaldemokratami. Ale czy wiemy, jak naprawdę wyglądały jej początki? Leżą one w baskijskim ruchu nacjonalistycznym utworzonym wokół Jona Mirande i Federico Krutwiga, dwóch ludzi, którzy mieli liczne kontakty z narodowym socjalizmem.
„Le Devenir européen” i „etnocentryczny socjalizm”
W roku 1969, kiedy zaczęły się moje kontakty z przedstawicielami alternatywnych prądów politycznych w Europie, poznałem Yves’a Jeanne, francuskiego weterana SS. W owym czasie mieszkał on w Nantes, gdzie był redaktorem naczelnym pisma „Le Devenir européen”, które określało się mianem „entocentryczno socjalistycznego”. Był to kwartalnik, którego 24 numery ukazały się w latach 1967-73. Od czasu do czasu, Yves Jeanne publikował wydania specjalne. Pamiętam dwa: jedno o nazwie „Manifest Kasandry” z 1969 r., które było moim pierwszym kontaktem z pismem i inne z 1972 r., poświęcone nieznanej mi wówczas postaci Jona Mirandy (lub po francuski Jeana Mirande). Właśnie zmarł, a zdaniem Yves’a Jeanne należał on do najważniejszych reprezentantów „etnocentrycznego socjalizmu” w latach powojennych. Okładkę tego wydania zdobiła baskijska flaga, w środku zaś znajdowały się swastyki i reprodukcje poświęconych kulturze Basków rysunków Mirandy.
„Le Devenir européen” był w owym czasie pismem neonazistowskim. W ruchu tym hasło „entocentrycznego socjalizmu” było powszechnie używane. We Francji ukazywały się także inne magazyny o zbliżonej orientacji: „Socialisme européen w Lyonie” czy „Pour une Jeune Europe” z Paryża.
„Le Devenir européen” różnił się jednak od innych frakcji francuskiego neofaszyzmu. Pismo łączyło pragnienie rozwijania ruchu neopogańskiego i silną orientację regionalistyczną. „Le Devenir européen” było związane z Goulvenem Pennaodem, skrajnie prawicowym separatystą bretońskim i byłym kolaborantem. To za jego pośrednictwem Yves Jeanne skontaktował się z Jonem Mirande. Z kontaktów tych zrodziła się przyjaźń zbudowana wokół wspólnych idei.
W ówczesnych środowiskach neofaszystowskich Europy istniała tendencja do wielkiego zainteresowania ruchami regionalistycznymi które, jak się wydawało, będą w stanie rozbić jakobińskie państwa europejskie, zwłaszcza Francję. SS pod koniec wojny kreśliło mapy Europy podzielonej na regiony, rozbijając jedność państw narodowych w tym Hiszpanii. Plany te wywarły duży wpływ na neofaszyzm powojennych kręgów skupionych wokół weteranów SS. W Hiszpanii kartą „regionalistycznego nazizmu” grało CEDADE, najważniejsza neonazistowska grupa lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, wyraźnie odróżniająca się od innych ugrupowań neofaszystowskich i falangistów.
Jon Mirande – neonazistowski regionalista
Nie ulegają wątpliwości kontakty Jona Mirande i tego typu grup. Nie tylko znał on tezy „etnocentrycznych socjalistów”, ale podzielał ich poglądy i używał ich we własnych pismach. Jon Mirande odegrał ważną rolę w krystalizacji baskijskiego nacjonalizmu lat powojennych i narodzinach ETA.
Mirande był ideologiem i agitatorem. Wątpił w faktyczność holokaustu i bronił w swych pismach działań Hitlera – o francuskiej demokracji lat sześćdziesiątych pisał „W hitlerowskich Niemczech było więcej wolności”.
Arkotxa Scarcia, autor artykułu na temat idei Mirande napisał „Działania Mirande na rzecz obrony Basków i innych mniejszości można zrozumieć tylko w odniesieniu do narodowego socjalizmu. Broni on białych mniejszości w Europie, najczęściej tych z północy i południa. Jak sam pisze, zakłada po prostu, że Baskowie są identyczni z innymi ludami europejskimi, należą do wielkiej rodziny ras białych: oto najpewniejszy znak ich fundamentalnej europejskości”. Dla Scarcii jest jasne, że Mirande występował z pozycji rasowych nie ogólnohumanitarnych.
Podobnie, zdaniem Scarcii, temat „heroicznej śmierci” pojawiający się w dwóch wierszach Mirandy („Eresi” i „Godu abestia”) zainspirowany został narodowosocjalistycznym nietzscheanizmem. Jak pisze: „Oczywiście niemożliwe jest zrozumienie estetyki dzieł Mirande, jeśli nie weźmie się pod uwagę narodowego socjalizmu, z którego czerpie on i deformuje go na użytego propagandy”.
Znaczenie Mirande dla baskijskiego nacjonalizmu
W kluczowej dla zrozumienia baskijskiego nacjonalizmu pracy „El Bucle Melancolico. Historias de Nacionalistas vascos” Jona Juaristi wydanej w 1997 r., Jon Mirande wpisany zostaje w kontekst radykalnie nacjonalistycznej kultury baskijskiej. Juaristi podaje dane biograficzne dotyczące Mirande: urodził się on w 1925 r. w ubogiej rodzinie i dorastał w środowisku doświadczającym poważnych trudności ekonomicznych. Już od młodości wykazywał jednak wyjątkowe zdolności lingwistyczne – zanim skończył 20 lat, samodzielnie nauczył się baskijskiego i bretońskiego. „Obok Gabriela Aresti i Jose Luisa Alvareza (jednego z twórców ETA) był jednym z głównych twórców współczesnej literatury baskijskiej”. Bardzo interesowały go języki celtyckie, co tłumaczy bliskie związki z grupą Devenir Européen. W roku 1947 uczestniczył w kongresie kultury baskijskiej zorganizowanym w Biarritz przez Jose Miguela de Barandiarana. Od tego czasu datują się jego kontakty z pisarzami baskijskimi. W Paryżu, gdzie pracował jako urzędnik poznał kilku przebywających na wygnaniu Basków i rozpoczął współpracę z pismem nacjonalistycznym „Gernika Euziko Gogoa”.
Juaristi odnotowuje wielką nienawiść Mirande do Baskijskiej Partii Nacjonalistycznej (PNV). Przypisuje ją jej wizerunkowi przyjaciół aliantów oraz współpracy partii ze Stanami Zjednoczonymi. Musimy pamiętać, że antyamerykanizm „Le Devenir européen” był co najmniej tak radykalny, jak ten na skrajnej lewicy. Juaristi cytuje również tekst Mirande z 1948 r. w którym pisze on, że jego kraj to Euskadi – „ojczysta ziemia Basków”. Już w tym tekście wyklucza on możliwość otrzymania niepodległości od Francji i postuluje „zdobycie wolności siłą”. Wydaje się, że w tym czasie Mirande określał się jako „chrześcijanin i demokrata”, jednak już mniej niż dekadę później jego przywiązanie o narodowego socjalizmu będzie bezdyskusyjne. Zawsze interesowały go kwestie socjalne, a jako pochodzący z ubogiego środowiska zwrócił uwagę na biedne terytoria na peryferiach Francji, szczególnie Bretanię. W ten sposób poznał Goulvena Pennaoda i współpracował z jego pismem „Ar Stourmer”. W tym czasie doszedł do wniosku, że – jak wspomina Juaristi – „bycie Baskiem to dziedziczna kwestia rasowa”. Uznał także, że problemy trapiące peryferia Francji pojawiły się w czasach rewolucji i powstania jakobińskiego państwa. Doprowadziło go to do logicznego odrzucenia ideałów mieszczańsko-republikańskich a w szczególności paradygmatu „wolności, równości i braterstwa”. Staną zatem tam gdzie inne siły ideologiczne odrzucające skutki i legitymizację rewolucji francuskiej – monarchiści, neofaszyści, Doriot, skrajna rewolucyjna prawica, regionaliści i byli kolaboranci.
Na początku lat pięćdziesiątych Jon Mirande porzucił katolicyzm i, po lekturze Nietzschego, związał się z grupami neopogańskimi. Szczególnie interesowała go mitologia celtycka, która doprowadziła go do zostania… antysemitą. Juaristi cytuje wypowiedź Mirande przytoczoną przez jego biografa Dominique Pellena: „nienawidzę szkodliwych ideologii, które Żydzi rozprzestrzeniają po całym świecie zakazując ich jednocześnie w Izraelu: pacyfizmu, autentycznego marksizmu, który jest tak chrześcijański i chrześcijaństwa, które jest tak żydowskie”. Około roku 1953 antysemityzm Mirande równał się z tym występującym u narodowych socjalistów. W liście do innego nacjonalisty baskijskiego pisał: „Nienawidzę Żydów co najmniej tysiąc razy bardziej niż Ty i Krutwig nienawidzicie Hiszpanii. […] Mam swoje idee i nie zrezygnuję z nich ani innych przekonań, które podtrzymuję od co najmniej dekady. Wśród nich nienawiść do demokratów, Żydów i masonów jest najcenniejsza ze wszystkich”.
W 1952 Mirande razem z Goulvenem Pennaode rozpoczął pisanie manifestu europejskich neopogan, którego treść została 15 lat później włączona przez „Le Devenir européen” do „Manifestu Kasandry”. Ideą przyświecająca twórcom neopogańskiego manifestu było odnowienie religii przodków jako środka obrony tożsamości regionalnej. Ale w porównaniu np. z religią Celtów, o religii Basków wiadomo niewiele, a to, co znane jest mgliste i niepewne. Mirande wyprowadził z tego działania, które okazały się rozczarowujące: dążył do stworzenia swego rodzaju okultystycznej syntezy wypełniając luki w układance, jaką była religia Basków elementami zaczerpniętymi z innych przedchrześcijańskich religii Europy.
Innym wkładem Mirande w idee niepodległościowe jest jego definicja „Wielkiego Kraju Basków (Euskadi)” obejmującego „Wielką Vizcayę” i tereny starego baskijskiego osadnictwa w Starej Kastylii, Calahora, Logroño, Burgos, na terenie Nawarry oraz francuskie Soule i baskijskie tereny Aragonii, Gaskonii, Ribagorza itd.
Oprócz tego Mirande rozważał również kwestie rasowe. Nie wierzył w istnienie rasy baskijskiej, ale za Gobineau uznawał Basków za gałąź rodziny europejskiej. Jak pisał „Dziś naród baskijski tworzą jednostki, które należą do różnych szczepów rasy europejskiej lub białej i tylko jej”. Jak dodawał „Metys baskijsko-indyjski na przykład, mógłby być bardzo przyjazny i znać język baskijski. Lecz z powodu posiadania krwi mieszanej nie mógłby być uznawany za Baska i nie zostałby przyjęty do naszej społeczności etnicznej, gdyby przypadkiem chciał jej uznania”. Mirande uznawał, że w Hiszpanii silnie obecna jest krew „afrykańska” i z tego powodu należy zwalczać zjawisko mieszanych małżeństw baskijsko-hiszpańskich. W 1956 r. wypowiedział się w podobnie radykalnym duchu, mówiąc „Uważam, że najważniejsza jest rasa, nie język. Oczywiście nie wyobrażam sobie Baska niemówiącego po baskijsku, gdyż porzucenie języka to początek upadku rasy. Ale gdyby Gaskończyk nauczył się baskijskiego, dalej byłby obcy pod względem krwi i ducha. Kiedy pewnego dnia będziemy wolni, mam nadzieję, że władze Kraju Basków wydalą z kraju Hiszpanów, Semitów i innych Afrykańczyków osiedlonych na naszej ziemi, albo uznają ich za najniższe warstwy społeczeństwa”.
Z tego powodu Juaristi określa polityczno-kulturowy projekt Mirande jako „baskijską utopię narodowo-socjalistyczną” pełną marzeń o „rycerzach klasy robotniczej”. W swoich pismach Mirande podkreślał, że w dawnej Gaskonii dzięki zamknięciu się na inne grupy etniczne (Kagotów, Cyganów, Żydów) udało się utrzymać rasową czystość populacji.
Industrializacja była końcem czasów „chłopów-rycerzy” i wiązała się z pojawieniem miejskiej klasy średniej, co było początkiem degeneracji Basków.
W 1960 r. Mirande dał kolejne dowody sympatii dla krajów Osi, publikując w piśmie nacjonalistów baskijskich „Egin” obronę Vintili Horii, rumuńskiego pisarza, intelektualisty i członka Żelaznej Gwardii, któremu po kampanii zarzucającej mu antysemityzm odmówiono nagrody Goncourtów. Mirande odpierał te zarzuty pisząc „Antysemityzm wynika z jednej prostej rzeczy: Żydzi są we Francji i wszystkich innych krajach Europy obcą mniejszością narodową – nie z powodu rasy, lecz kultury. Są ludem wschodnim, który chce żyć na Zachodzie a historycznie za swoją jedyną ojczyznę uważali Izrael. Jako mniejszość narodowa nie są usatysfakcjonowani ograniczonymi prawami mniejszości narodowej, lecz pragną odgrywać przewodnią rolę w sprawach Francji, rolę której nikt im nie przyznawał”. Mirande kwestionował także dogmaty holokaustu: „Zawsze ta sama śpiewka pojawia się, gdy ktoś ośmieli się choćby delikatnie skrytykować nieszczęsnych Żydów. Natychmiast uruchamiają oni swoich zwolenników i oskarżają ludzi o stanie po stronie SS i likwidację sześciu milionów (A może czterech? Albo ośmiu?) Żydów. Nie bronię antysemitów Trzeciej Rzeszy, bronię siebie. Nie interesuje mnie liczba zabitych w obozach koncentracyjnych, bo to nie ja je budowałem”.
Baskonia Federico Sagredo Krutwiga
Pojawienie się ETA Mirande przyjął z zadowoleniem, ale później odrzucił jej ewolucję w stronę marksizmu-leninizmu. W 1964 r. odciął się całkowicie od „baskijskich nacjonalistów z półwyspu”. Zerwanie z nimi ogłosił na łamach pisma „Enbata”, głosu nacjonalistów baskijskich we Francji, sympatyzujących z ETA. Jednym z jego głównych zarzutów było zbliżenie Krutwiga z marksizmem. Rozpowszechniał nawet pogłoski, że Krutwig to Żyd: „Nie dziwię się, że Krutwig został uwiedziony przez ten owoc feminizmu (marksizm), ponieważ on też jest – co najmniej w części – potomkiem tej rasy”. W innym tekście Mirande pisze „Wiedziony swą żydowską krwią Krutwig przystosował się do obcego kraju, całkowicie porzucił marksizm i chce rewolucjonizować świat jak inni kryminaliści (baskijscy, bretońscy i fryzyjscy)”. Jon Juaristi cytuje jeszcze jedną wypowiedź Mirande o żydostwie Krutwiga „Krutwig idzie w stronę marksizmu razem z rozmaitymi młodymi towarzyszami baskijskimi, bretońskimi, a zwłaszcza fryzyjskimi. Wiem, że Krutwig jest w połowie Żydem, i szczerze mówiąc, wydaje mi się, że jest Żydem zarówno od strony ojca, jak i matki”.
W 1970 r.Mirande opublikował swoją jedyną powieść „Haur besoetakoa”. Wkrótce potem ogłosił, że porzuca tworzenia literatury w języku baskijskim. Wydaje się, że popadł w głęboką depresję. W roku 1972 popełnił samobójstwo. Juaristi pisze „Byłby zaskoczony wiedząc, że dwadzieścia pięć lat później człowiek, który za życia wydał jedną książkę będzie najczęściej czytanym przez Basków autorem swojego pokolenia i powstawać będą artykuły naukowe, monografie i doktoraty o jego dziele. Dotychczas ukazały się co najmniej trzy wydania jego zebranej poezji, trzy wydania powieści, dwa opowiadań, tłumaczeń i esejów, wszystkie doczekały się licznych wznowień”.
Jeśli Jon Mirande tak mocno wpłynął na współczesny nacjonalizm baskijski, jego idee musiały wywrzeć wpływ na ETA w jej początkach. Mirande nie miał bezpośrednich kontaktów z ETA, chociaż znał jej pierwszych bojowników. Jego wpływ dosięgnął organizacji dzięki jej pierwszemu ideologowi – Federico Sagredo Krutwigowi.
Krutwig był synem Niemców (lub Żydów, jeśli wierzyć Mirande), jego ojciec był importerem maszyn. Jego rodzina należała do oligarchii Bilbao. Federico kształcił się w Kolegium Niemieckim w tym mieście. Sam twierdził, że jego rodzice byli „prawicowcami”. Jak dodawał, „Program kształcenia w Kolegium prawdopodobnie opierał się na wzorach niemieckich, ale byłoby przesadą mówić, że był on narodowo-socjalistyczny, przynajmniej wtedy. Mówiło się oczywiście o wielkiej kulturze o Wagnerze, ale nie wspominano o nazistach. Pozostawało to wyciszone. Niemcy zawsze wysoko cenili koncepcję narodu i ludu. Nowoczesne teorie narodowości zrodziły się w Niemczech i myślę, że to one wzbudziły we mnie zainteresowanie sprawą baskijską”.
Przed wojną Krutwig tłumaczył na baskijski poezje Goethego. Wkrótce stał się zafascynowany językiem baskijskim i był jednym z tych, którzy w 1946 r. powołali do życia Akademię Języka Baskijskiego. W tym czasie nie był nacjonalistą ni frankistą. W roku 1952, po wygłoszeniu przemówienia został wygnany do St. Jean de Luz. Tam zapoznał się z baskijskimi nacjonalistami politycznymi. Wyruszył później do Paryża gdzie poznał Jona Mirande, który przedstawił go przyjaciołom, których Krutwig opisał później jako „bretońskich faszystów”. Nie wydaje się by źle wspominał Mirande, o którym pisał „Miałem dobre stosunki z Mirande, człowiekiem będącym przeciwieństwem opiewanych przez niego nadludzi. Niski i krótkowzroczny miał w swoim wyglądzie coś żydowskiego. Polubił mnie za moją znajomość kultury niemieckiej. Był wielkim prowokatorem. Pamiętam jak kiedyś wieczorem umówiliśmy się na spacer. Powiedział, że chce iść do dzielnicy żydowskiej gdzie zaczął krzyczeć „Żydzi do krematoriów!”. Prowadził bardzo samotne życie”.
Mirande i Krutwig blisko współpracowali do 1964 r. kiedy ten pierwszy wraz z przyjaciółmi odrzucił „Manifest etnokratyczny” autorstwa Krutwiga wydany przy wsparciu nacjonalistów fryzyjskich. Wcześniej Krutwig wydał swoją książkę „Baskonia. Dialektyczne studium narodowości: pod pseudonimem Fernando Sarrailh Ihartza. Jest ona powszechnie uważana za niezwykle ważną dla rozwoju radykalnego nacjonalizmu baskijskiego i doprowadziła do wzrostu szeregów ETA.
Część myśli wyrażonych w „Baskonii” nosi wyraźne ślady wpływu Mirande i jego rozmów z Krutwigiem. Jako językoznawca, Krutwig przypisuje językowi kluczową rolę w kształtowaniu baskijskiej tożsamości narodowej, ale odnosi się także do czynnika etnicznego. Jak pisze „Prawo narodu baskijskiego do niepodległości opiera się wyłącznie na istnieniu baskijskiej grupy etnicznej posiadającej wyraźną świadomość i pragnienie wolności”. Zdaniem Krutwiga nie istnieje osobna rasa baskijska, gdyż „Baskowie należą do tej samej rasy, która zamieszkuje Europę, Afrykę Północną i dużą część Azji”. Istnieją jednak „Baskowie zdrajcy”, którzy mimo przynależności do Basków nie mówią po baskijsku. Zdaniem Krutwiga, posiadanie czterech baskijskich przodków nie określa bycia Baskiem. Oprócz krwi kluczowy jest język. Ale pochodzenie również jest dla Krutwiga ważne, w czym odbijają się jego rozmowy z Mirande: „Byłoby błędem przyjmowanie radykalnego antyrasizmu i odrzucanie znaczenia rasy. Zmieszanie elementów baskijskich i afrykańskich wypacza krew baskijską, a człowiek taki może być opisany jedynie jako baskijski Metys”. Miranda głosił dokładnie to samo.
Innym łączącym ich elementem jest wizja „Wielkiej Baskonii”. Wielka Baskonia Krutwiga bliska jest Wielkim Krajowi Basków Mirande. Juaristi pisze, że obydwie „miały obejmować dwa wielkie państwa baskijskie: Królestwo Nawarry i mityczne Księstwo Baskonii. Na północy rozciągać się miały na całą Akwitanię aż po Garonnę. Na południu sięgać do Garray, na wschodzie włączyć należaołby do niego Aragonię a na zachodzie tereny aż po Castro Urdiales, Reinosa i Santander”.
Mirande i Krutwiga łączy jeszcze jedno: rola religii. W odróżnieniu od innych baskijskich nacjonalistów swojej epoki, obaj podważali rolę chrześcijaństwa w formowaniu tożsamości baskijskiej i podzielali romantyczne zainteresowanie neopogaństwem i mistycyzmem. Zdaniem Krutwiga, religia nie była „czynnikiem odróżniającym „ tożsamość Basków od ich sąsiadów. Zgadzał się jednak z Mirande i jego twierdzeniem o tym, że prawdziwą religią Basków jest religia naturalna, forma rdzennego pogaństwa. Uważał, że gdyby katarzy i protestanci (których wielu było w szesnastowiecznej Nawarrze) odnieśli triumf na ziemi Basków, przyczyniłoby się to do dekatolicyzacji i zbliżeniu ludu do jego piewotnej religii naturalnej. Krutwig interesował się okultyzmem i teozofią. Wpłynęła na niego książka francuskiego ezoteryka Louisa Charpentier „Tajemnica Basków” która łączy ich z Atlantydą. W „Baskonii” znaleźć można cytaty z Heleny Bławatskiej i stwierdzenia takie jak „Zainteresowanie okultyzmem i wiedzą tajemną jest jednym z wyznaczników charakteru Basków. Podobne tendencje wykazują ludy germańskie. Z drugiej strony, nie tylko w tekstach okultystycznych, lecz także w literaturze teozoficznej, Baskowie odgrywają ważną rolę jako potomkowie mieszkańców Atlantydy, którzy poprzedzali pojawienie się rasy aryjskiej, co znacznie różni się od poglądu prezentowanego przez naukę”. Bławatska przedstawiała teorię „ras-matek” następującyh po sobie w procesie „kierowanej” ewolucji ludzkości. Jedna z nich – rasa z Atlantydy została zastąpiona przez rasę ” aryjską”, która uzyskała hegemonię. Dla Bławatskiej, Baskowie byli pozostałością po „cyklu Atlantydy”. Tezy te zostały przyjęte przez Krutwiga.
W swej książce Krutwig zajmuje się także praktycznym aspektem walki o wyzwolenie narodowe. Także tutaj można dopatrzyć się wpływu Mirande. Na początku wygnania, Krutwig spędził dwa lata pracując dla zakładów Kruppa. Poprzez Mirandę poznał niemieckiego pułkownika, byłego członka sztabu generalnego Wehrmahtu, który doradzał mu w kwestiach wojskowych. W Paryżu zapoznał się z pracami Clausewitza, Sun Zi i poświęconymi wojskowości pismami Mao. Pilnie śledził też działalność rewolucjonistów algierskich i OAS, która tak jak Mirande walczyła z De Gaullem.
Krutwig przez krótki czas należał do ETA i nigdy nie popełnił zabójstwa czy jego próby. Był teoretykiem. Choć jego teorie były brutalne, w praktyce zrealizował je nie on, lecz cztery generacje bojowników ETA. Zmarł w 1998 r., krótko po zamordowaniu przez ETA Miguela Angela Blanco.
Jest zaskakujące i zakrawające na ironię, że pierwsze pokolenie członków ETA za pośrednictwem Jona Mirande i Federico Krutwiga przyjęło pewne wpływy idei neonazistowskich. Obaj autorzy odegrali kluczową rolę w kształtowaniu kultury baskijskiego nacjonalizmu. Mirande do dziś pozostaje popularnym autorem w kręgach niepodległościowych, wciąż wznawiane są prace Krutwiga. Gdyby zawarte w nich myśli wyrazili inni autorzy uznanoby ich za „ksenofobów.”
Źródło: VoxNR
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl
