Wiele wskazuje na to, że za zahamowanie ekspansji terrorystów z „Państwa Islamskiego” w Iraku Iran odpowiada w stopniu znacznie większym niż naloty prowadzone przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników. Jak informuje powiązana z Hezbollahem libańska telewizja al-Manar, po upadku Mosulu do Bagdadu przybył generał Kassem Suleimani, dowódca Brygady al-Kuds – elitarnego oddziału irańskiej Gwardii Rewolucyjnej. Razem z nim do Iraku przylecieli instruktorzy z Hezbollahu i Iranu. Suleimani osobiście prowadził iracką armię i oddziały ochotnicze do ataków na pozycje terrorystów a liczne zwycięskie starcia odbudowały podkopane morale armii irackiej. Także dzięki wsparciu oficerów irańskich „Państwo Islamskie” straciło kontrolę nad połową terytoriów okupowanych jeszcze w czerwcu.
(na podst. al-Manar)








