W wywiadzie dla francuskiego tygodnika „Paris Match” prezydent Syrii Baszar Asad stwierdził, że naloty skupionej wokół USA koalicji wymierzone przeciwko „Państwu Islamskiemu” nie przynoszą rezultatów. Wynika to zarówno z ich niskiej intensywności jak i nieustannego dostarczania przez Turcję wsparcia dla terrorystów. Zapytany czy nie obawia się, że może podzielić losu Saddama Husajna i Muammara Kadafiego, prezydent odpowiedział: „Kapitan nie myśli o śmierci czy życiu, lecz o tym, by ocalić statek. Jeśli będzie myślał o jego zatonięciu, zginą wszyscy. Robię co mogę by ratować kraj. Chcę jednak podkreślić, że moim celem przed, w trakcie ani po zakończeniu kryzysu nie jest i nie będzie pozostanie prezydentem za wszelką cenę. Niezależnie od tego co się stanie, my jako Syryjczycy nigdy nie pozwolimy, by nasz kraj stał się zabawką w rękach Zachodu. To fundamentalna zasada.”
Prezydent odniósł się również do możliwości przywrócenia relacji z Francją której prezydent określa Asada jako wroga. Według syryjskiego przywódcy „Nie jest to sprawa relacji osobistych. Prawdę mówiąc, nie znam nawet Francois Hollande’a. Wszystko zależy od relacji państw i instytucji oraz interesów naszych państw. Jesteśmy w stanie współpracować z każdym rządem francuskim w realizacji wspólnych interesów. Ale obecna administracja działa przeciwko interesom naszego narodu jak i przeciwko interesom Francuzów. Nie jestem osobistym wrogiem czy rywalem Hollande’a. Uważam, że jego rywalem jet „Państwo Islamskie”. Ich poziom popularności jest bardzo podobny.”
(na podst. parismatch.com)









2 komentarze