Stany Zjednoczone po raz kolejny mają do czynienia ze wzrastającymi niepokojami społecznymi. Tym razem są one spowodowane decyzją podjętą przez ławę przysięgłych Nowego Jorku, która postanowiła nie stawiać w stan oskarżenia białego policjanta, który w lipcu br. spowodował śmierć czarnoskórego Erica Garnera podczas próby jego aresztowania za nielegalną sprzedaż papierosów pochodzących z niewiadomego źródła. Policjant miał zastosować chwyt duszący, co doprowadziło do konsekwencji w postaci śmierci ofiary przez uduszenie. Lekarz sądowy badający sprawę stwierdził, iż było to zabójstwo, choć podkreślił także wpływ otyłości i astmy, na które cierpiał Garner, jako dodatkowych przyczyn śmierci. Jest to już kolejna sprawa tego typu. W zeszłym tygodniu głośna stała się decyzja innej ławy przysięgłych, która postanowiła nie oskarżać białego policjanta, który zastrzelił czarnoskórego nastolatka. Była ona powodem wybuchu zamieszek, w których tłumienie zaangażowana zostać musiała Gwardia Narodowa.
W proteście przeciwko występowaniu takich sytuacji odbyć ma się marsz protestacyjny na Waszyngton, zaplanowany na 13 grudnia. Do jego przeprowadzenia wezwał czarnoskóry pastor Al. Sharpton, będący jednym z przywódców ruchu praw obywatelskich w USA. Znany również z prowadzenia programów telewizyjnych i radiowych aktywista, zaapelował o to na konferencji prasowej zorganizowanej w nowojorskiej dzielnicy Harlem. Wraz z matką i żoną zmarłego mówił on także o utracie zaufania do lokalnych struktur policji i prokuratury.
(na podst. rp.pl oprac. B.W.)









9 komentarzy