Gabor Vona: Liberalizm jest największym wrogiem

W Rosji, Węgry są uznawane za jednego z nielicznych europejskich sojuszników. Jednak rząd węgierski obiecał poprzeć wprowadzenie sankcji przeciwko Rosji, na czym ucierpią przede wszystkim Węgrzy. Wydaje się, że premier Viktor Orban manewruje między interesami Waszyngtonu, Brukseli i Moskwy. Pańska partia natomiast rozwinęła bliskie kontakty z przedstawicielami polityki rosyjskiej. Skąd sympatia Jobbiku do Rosji? Jak zwykli Węgrzy postrzegają Rosję i Rosjan?

Viktor Orban w młodości studiował za pieniądze Sorosa, a jego partia była ekstremalnie liberalna. Potem, kiedy rozpadowi uległy partie narodowo-konserwatywne, jego ugrupowanie zajęło ich miejsce. Od tego czasu, przedstawia się ona jako siła narodowa, ale wciąż silne są jej związki z euroatlantyzmem. Orban nie może odciąć się od swojej przeszłości. Jobbik zawsze był jak skała – niezmienny ideologicznie. Jesteśmy partią chrześcijańską, narodową i konserwatywną. Nasze relacje z Rosją są całkowicie pozbawione negatywnej postawy wobec byłego ZSRR. Stosunki ze Wschodem trzeba budować na „czystej karcie”. Ostatnie lata wykazały, że takie podejście jest słuszne, ponieważ interesy i wartości Węgier są znacznie bliższe Rosji niż na przykład Stanów Zjednoczonych. Dziś rozumie to coraz więcej Węgrów, pozytywna ocena relacji węgiersko-rosyjskich rośnie w społeczeństwie z każdym dniem.

Stwierdził Pan, że USA szykują na Węgrzech „kolorową rewolucję”. Jeśli ten scenariusz zostanie wcielony w życie, jak zachowają się nacjonaliści? Czy w jakiś sposób poprą Viktora Orbana, czy wystąpią jako siła niezależna i w odpowiednim momencie spróbują przejąć władzę?

To bardzo trudne i złożone zagadnienie. Jobbik jest obecnie drugą siłą polityczną na Węgrzech, po Fideszu i przed socjalistami. Obecnie, jesteśmy najmocniejszą alternatywą dla rządu, więc naszym celem nie może być nic innego niż zastąpienie Orbana u władzy. Ale w odróżnieniu od lewicy, chcemy zwyciężyć dzięki naszemu programowi, organizacji i poparciu społecznemu, a nie dzięki CIA. Tragedia nacjonalistów ukraińskich polega na tym, że pozwolili dać się zmanipulować Amerykanom. Przelewają krew swoją innych w konflikcie z Rosjanami, a w rzeczywistości są wykorzystywani. Nie chcemy popełnić tego błędu. Gdybym miał wybierać między ochroną kraju a dojściem do władzy, bez wahania wybrałbym to pierwsze.

Przewodził Pan paramilitarnej Gwardii Węgierskiej, która została rozwiązana przez władze. Czy Gwardia znów zmobilizuje się w wypadku sytuacji rewolucyjnej?

Gwardia jest dziś w trudnej sytuacji prawnej… Rząd ściga ją, gdzie tylko może. Członkowie Gwardii żyją w stanie ciągłego zagrożenia, jeśli nie ukrywają swoich przekonań i przynależności. Tym niemniej, Gwardia Węgierska wciąż istnieje i ma nadzieję, że przyszłe rządy rozwiążą jej sytuację prawną i pozwolą działać legalnie.

Tymczasem w Rosji cześć “patriotycznych” polityków i publicystów twierdzi, że nacjonaliści w Europie Wschodniej to agenci USA przy użyciu których Amerykanie przeprowadzają przewroty. Co Pan o tym sądzi?

W wielu wypadkach jest to niestety prawda. Ale Jobbik jest organizacją wyjątkową. Nie sprzedajemy się, ani USA ani nikomu innemu – także Rosji. W dużej mierze zgadzam się z Rosjanami, nie dlatego, że popierają Jobbik, lecz dlatego, że moim zdaniem mają rację. To, co robię wynika z moich przekonań i mam nadzieję, że ludzie to widzą. Może dlatego rośniemy w siłę.

Z jakimi problemami zmagają się obecnie Węgrzy i jak Jobbik chce im zaradzić?

Problemów jest wiele, niemal we wszystkich dziedzinach. To trudne pytanie. Należałoby raczej spytać, czy jest coś, z czym rząd nie musi sobie poradzić. Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Problemów jest mnóstwo: niski przyrost naturalny, masowa emigracja młodych za granicę, bezrobocie, zniszczenie krajowego przemysłu przez przepisy unijne, trudności z integracją Cyganów, słaba opieka zdrowotna i wiele innych.

Wobec Orbana Jobbik występuje z konkretnymi postulatami programowymi. Także Władymir Putin czasami musi wysłuchać rosyjskich nacjonalistów i tradycjonalistycznych konserwatystów. Ale rosyjskie organizacje nacjonalistyczne często dotykają represje – od odmowy tworzenia i rejestracji partii do stawiania działaczom zarzutów kryminalnych. Czy podobne problemy dziś lub w przeszłości dotknęły węgierskich nacjonalistów?

Nacjonalistyczne organizacje na Węgrzech cały czas mają problemy. To, że staliśmy się silni zakrawa na cud. Ale mimo tego, że dzięki tysiącom wyborców jesteśmy od lat obecni w parlamencie, cały czas odczuwam, że służby – węgierskie i zagraniczne – działają przeciwko nam. Przyzywyczaiłem się do tego, że chociaż jestem przywódcą partii obecnej w parlamencie, moje życie przypomina życie nielegalnego buntownika. Można sobie wyobrazić, jak wygląda sytuacja mniejszych organizacji. Tym niemniej, nie można nas złamać a wśród węgierskich organizacji nacjonalistycznych mamy najlepszą sytuację.

Jeśli na ukraińskim Zakarpaciu dojdzie do wydarzeń podobnych do tych z Donbasu, czy Jobbik planuje podjąć działania na rzecz ochrony mieszkających tam Węgrów? A jeśli nie dojdzie do powstania i jego tłumienia przez kijowską juntę, jakimi metodami chcecie osiągnąć autonomię dla regionu?

Mam wielką nadzieję, że nie dojdzie do powtórki z Donbasu. Jobbik oczywiście wspiera autonomię, ponieważ tylko ona gwarantuje przestrzeganie praw zamieszkującej region mniejszości węgierskiej. Osiągniecie celu nie jest jednak łatwe, gdyż przywódcy UE zachowują się, jakby mniejszość węgierska nie istniała.

W europarlamencie Jobbik był partią założycielską Sojuszu Europejskich Ruchów Narodowych. Na jakiej ideologii opiera się Sojusz? Czy możliwe jest rozbudowanie go poza Parlament Europejski i poza granice Europy? Czy nacjonaliści różnych krajów mogą przezwyciężyć różnice i zjednoczyć się w imię wspólnych celów takich jak walka z globalizmem, liberalizmem i innymi zagrożeniami dla narodów i tradycyjnych wartości?

Uważamy, że to konieczne. Nacjonaliści, dla których ważne są nie tylko wartości narodowe, lecz także uniwersalne wartości tradycyjne, nie mogą ze sobą walczyć. Największym wrogiem jest liberalizm dążący do całkowitej eliminacji wartości tradycyjnych i wspólnot. My Węgrzy z niemal każdym krajem sąsiednim mamy konflikty lub poważne spory, ale mimo tego, jesteśmy w stanie współpracować i szanować drugą stronę. Ten, kto nie umie uszanować uczuć narodowych innych, wykazuje płytkie zrozumienie własnych.

Jobbik podziela pogląd o turańskim pochodzeniu Węgrów i aktywnie promuje idee turanizmu i panturkizmu. Czy istnieje ryzyko, że panturkizm stanie się przekaźnikiem islamskiego ekstremizmu, jako, że ludy tureckie to głównie muzułmanie, czy może będzie świecką alternatywą dla islamizmu? Czy panturkizm to projekt geopolityczny porównywalny z niemieckim paneuropeizmem i rosyjskim eurazjatyzmem?

Powstrzymanie wzmocnienia Turcji jest niemożliwe, podobnie jak w wypadku Rosji. Dla mnie było to zawsze oczywiste. Chcę, żeby Turcja i Rosja mogły rozwinąć dobre relacje dwustronne, rozwiązać spory. Węgry również powinny rozwijać bliską współpracę z tymi krajami.

Relacje węgiersko-tureckie historycznie przypominają stosunki Węgrów i Rosjan. Walczyliśmy przeciw sobie, ale teraz możliwa jest między nami współpraca. Kontakty z Turcją dodatkowo wzmacnia turanizm u obu narodów i pokrewieństwo kulturowe i antropologiczne. Oczywiście jest ono podważane przez wiele osób, ale dla mnie to kwestia przede wszystkim emocjonalnej tożsamości, a nie nauki. Wzmocnienie relacji z Turcją uznaję za priorytet. Udowodnimy, że możliwa jest pokojowa i przyjazna współpraca kraju chrześcijańskiego i muzułmańskiego. Co więcej, dobre relacje Węgier i Rosji mogą być znakiem pojednanie kultury zachodniego chrześcijaństwa i prawosławia.

Nowa konstytucja Węgier wyeliminowała z nazwy kraju słowo „republika”. Co Pan i Jobbik sądzą o perspektywach ewentualnego przywrócenia monarchii na Węgrzech?

Jestem stuprocentowym monarchistą. Węgry były królestwem przez 1000 lat, to dla nas naturalna forma państwa. Oczywiście, nie znaczy to, że widzę możliwość przywrócenia monarchii w najbliższej przyszłości. Prawdopodobnie ta sprawa nie zostanie podniesiona za mojego życia. Ale ja i moje otoczenie przywiązujemy wielką wagę do tradycji monarchicznej.

Jakiej przyszłości w Europie chciałby Pan dla Węgier?

Węgry zajmują bardzo ważne geopolitycznie miejsce, gdyż znajdują się na skrzyżowaniu Zachodu i Wschodu. To może być przekleństwo lub błogosławieństwo. Pracujemy nad tym, by stało się to błogosławieństwem dla Węgier, jako silnego i niezależnego kraju, który jedną rękę wyciągnie na Zachód, drugą na Wschód. My Węgrzy należymy do Wschodu i Zachodu, rozumiemy obie strony. Dziś nadzieje wiążę raczej ze Wschodem, nie dlatego, że nienawidzę Zachodu, ale dlatego, że Zachód stał się niegodny siebie.

Czego życzy Pan nacjonalistom rosyjskim i naszym czytelnikom?

Nalegam by nie zadowalali się prostymi odpowiedziami na proste pytania, zaangażowali się w mentalną i duchową pracę nad sobą, byli otwarci i nigdy się nie poddawali.

Źródło: rusimperia.info
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl

Vona_Gabor

3 komentarze

Leave a Reply