W Turyngii po 24 latach nieprzerwanej władzy CDU premierem krajowego rządu został Bodo Ramelow z partii Lewica – ugrupowania uważanego za politycznego spadkobiercę Socjalistycznej Partii Jedności Niemieckiej (SED), rządzącej niegdyś w NRD. Rząd Ramelowa powstał dzięki zawiązaniu na szczeblu krajowym koalicji Lewicy i SPD.
Lewica ma swoich deputowanych w Sejmie Związkowym (Bundestagu) oraz parlamentach dziesięciu (na szesnaście) krajów niemieckich. Współrządzi w Brandenburgii, również w koalicji z SPD. Wyróżnia ją zwłaszcza program polityki zagranicznej. Ugrupowanie to domaga się rozwiązania NATO, likwidacji amerykańskich baz wojskowych w Europie, zakończenia niepotrzebnego konfliktu dyplomatycznego z Rosją oraz krytykuje ostro Izrael.
Zarówno prezydent Joachim Gauck, jak i kanclerz Angela Merkel wzywali do stosowania wobec Lewicy ostracyzmu na scenie politycznej, ponieważ partia ta „nie rozliczyła się z przeszłości, nie potępiła NRD jako państwa bezprawia i nie przeprosiła za krzywdy wyrządzone przez SED społeczeństwu”. Według ocen niemieckich komentatorów zwycięstwo w Turyngii wzmocni jednak jej pozycję przetargową wobec ugrupowań głównego nurtu i w związku z tym pozwoli przełamać dotychczasową izolację. „Turyngia to eksperyment, który zmienić może scenę polityczną w Niemczech.” – napisał tygodnik „Der Spiegel”.
– Nie mam wątpliwości, że po następnych wyborach parlamentarnych w 2017 r. skończy się ostracyzm socjaldemokratów i Zielonych wobec Lewicy. – powiedział polskim dziennikarzom profesor Klaus Schröder, politolog.
(Na podst. rp.pl oprac. A.D.)









Jeden komentarz