Dziś około południa, w budynku Prokuratury Wojskowej w Poznaniu, po odczytaniu oświadczenia w sprawie domniemanych nadużyć prokuratury wojskowej w śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej, pułkownik Mikołaj Przybył strzelił sobie w głowę. Z ciężkimi obrażeniami twarzoczaszki został przewieziony do szpitala, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Oświadczenie, które odczytał wcześniej Zastępca Wojskowego Prokuratora Okręgowego w Poznaniu ds. Przestępczości Zorganizowanej prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk. Mikołaj Przybył, dostarcza wskazówek co do przyczyn tego dramatycznego gestu.
Pułkownik wskazał w swym wystąpieniu na niedopuszczalność ferowania wyroków w sprawie prokuratorskiego śledztwa przez media (wymienił z nazwy TVN24), których oszczercza kampania miałaby być próbą wywarcia nacisku o charakterze politycznym, prowadzącego do likwidacji prokuratur wojskowych, zajmujących się przede wszystkim -z dużą skutecznością, jak podkreślił płk. Przybył- ściganiem przestępstw gospodarczych i korupcji, w wyniku których, na setki milionów złotych, okradane jest Wojsko Polskie a Żołnierz Polski otrzymuje sprzęt wadliwy lub niesprawny, co bezpośrednio zagraża jego życiu.
Prokurator wojskowy wyjaśnił też charakter postępowania w sprawie przecieków, do jakich dochodziło podczas śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej; dziennikarze mieliby zdobywać niejawne informacje dotyczące postępowania za sprawą agentów wywiadu amerykańskiego (wymieniono z nazwy CIA), celem, jak ujął to płk. Przybył, (…) wzajemnego konfliktowania Polaków. Zwłaszcza w perspektywie nadchodzących w 2011 r. wyborów parlamentarnych i przewidywanej walki politycznej.
Komentarz Redakcji: Jesteśmy pewni, że całej sprawie, a zwłaszcza przytoczonym przez nas wątkom zawartym w oświadczeniu płk. Przybyła (które, nie mamy wątpliwości, było nam dane poznać wyłącznie ze względu na jego dramatyczny czyn), mówiąc kolokwialnie „ukręci się łeb”. Negatywna, polityczna rola mediów i wywierane przez nie naciski, pozyskiwanie i przekazywanie informacji niejawnych przez amerykańskich agentów, Wojsko Polskie okradane na setki milionów złotych przez „lewe” przetargi; wreszcie skandaliczne zachowanie dziennikarskich hien (widoczne na filmie, który już znalazł się w Sieci), rzucających się z kamerami by sfilmować przesiąknięty krwią Polski mundur -to wszystko utonie w infantylnej paplaninie, zostanie skutecznie rozmyte i zapomniane. Mamy jednak nadzieję, że będą tacy, którzy zrozumieją, zapamiętają, wyciągną wnioski i starannie, w ciszy, przygotują zemstę. (M.P.)







