Zdecydowana większość Białorusinów (80%) nie ma zamiaru brać udziału w żadnych akcjach protestacyjnych. Takiej odpowiedzi udzieliło białoruskie społeczeństwo na nieco tendencyjne pytanie ośrodka NISEPI, w którym sondowano możliwość wybuchu protestów społecznych w razie „sfałszowania wyborów prezydenckich”. Większość respondentów (52%) chciałoby jednak radykalnych zmian w polityce wewnętrznej i zagranicznej kraju, które Białorusi rozumieją jako zwiększenie roli państwa w społeczeństwie.
Do tego wszystkiego obywatele Białorusi nie chcą powtórzenia w ich kraju scenariusza wydarzeń z sąsiedniej Ukrainy. Aż 55,5% badanych zgodziło się z niedawną wypowiedzią prezydenta Aleksandra Łukaszenki, który stwierdził, że „naród w republikach postsowieckich już się najadł demokracji; teraz odbywa się proces odwrotny i naród popiera proces (budowy) silnego państwa, które nie powinno doprowadzać do chaosu, a tym bardziej wojny domowej, szczególnie po wydarzeniach na Ukrainie”. Sondaż wykazał także 40-procentowe poparcie wyborcze dla prezydenta Łukaszenki. Tymczasem liderzy opozycji mogą w najlepszym przypadku liczyć na poparcie 3,5% wyborców. Taki wynik osiągnął w badaniu szef kampanii „Mów Prawdę!” Uładzimir Niaklajeu.
(na podst. pb.pl oprac. B.W.)









3 komentarze