3 stycznia Igor Striełkow skomentował publicznie śmierć Aleksandra Biednowa „Batmana”, jednego z wyróżniających się dowódców sił zbrojnych Noworosji, zabitego na polecenie obecnych władz Ługańskiej Republiki Ludowej.
– Nie próbowałem walczyć o władzę w Noworosji i zrezygnowałem ze stanowiska między innymi po to, by unikać podobnych sytuacji. I wzywam, by mnie w tej kwestii naśladować. – powiedział Striełkow. Media zinterpretowały jego słowa jako wezwanie rosyjskich ochotników do wycofania się z donbaskich republik ludowych, ponieważ są już one skazane na upadek. Pesymistyczną ocenę ich sytuacji w bezpośredni sposób wyraził natomiast Aleksandr Borodaj, były premier Donieckiej Republiki Ludowej, usunięty ze stanowiska (podobnie jak Striełkow) pod naciskiem Moskwy, który także odniósł się do śmierci „Batmana”.
– Noworosji nie ma. My oczywiście stosujemy tę nazwę, ale to falstart. Szczerze mówiąc, Noworosja pozostała w sferze idei, która się nie ziściła. – stwierdził Borodaj.
Źródło: forsal.pl
Komentarz Redakcji: Według ocen miarodajnych przedstawicieli sił powstańczych Noworosji, Moskwa celowo podkopuje potencjał obronny republik ludowych, by po ich doszczętnym ograbieniu porzucić je w zrujnowanym stanie na pastwę rządu w Kijowie i w ten sposób wygasić konflikt zbrojny w Donbasie. Nie przekreśla to autentyczności wielkiego donbaskiego powstania z ubiegłego roku. Oznacza natomiast, że Kreml pod pozorem pomocy przejął kontrolę nad owocami wywalczonego przez powstańców (także tych przybyłych z samej Rosji) zwycięstwa i zniszczył niezależność republik ludowych, by móc je wykorzystać jako narzędzie dyplomatycznej rozgrywki z Kijowem i Zachodem – które zostanie odrzucone, gdy nie będzie już potrzebne. Na razie jednak historia Noworosji jeszcze się nie zakończyła. (A.D.)









20 komentarzy