Rosja nie powinna się obawiać ewentualnych starć zbrojnych. Natomiast wręcz przeciwnie, powinna zwiększyć swą obecność militarną w państwach sąsiednich. Taką opinię wyraził Wsiewołod Czaplin, przewodniczący wydziału do spraw kontaktów między Cerkwią a społeczeństwem Patriarchatu Moskiewskiego. Stwierdził on ponadto, iż wojskowa pomoc powinna zostać udzielona wszystkim tym, którzy obawiają się u siebie w kraju scenariusza „kolorowej rewolucji”, nawet w wypadku groźby realnej konfrontacji. Armia powinna w końcu mieć prawdziwą robotę – rzekł duchowny. Jednocześnie wysunął on koncepcję wysyłania do wojska fanów „wojen wirtualnych”. Wedle jego słów: Chomiki sieciowe winny zostać wysłane do jednostek operacyjnych. Ci którzy przeżyją, staną się prawdziwymi mężczyznami. Stwierdził, że ludziom tym trzeba dać do zrozumienia, iż życie nie kończy się na Internecie, a otaczająca ich prawdziwa rzeczywistość jest wystarczająco skomplikowana i trzeba w niej aktywnie uczestniczyć.
(na podst. rus.delfi.ee, kresy24.pl oprac. W.D.)
Komentarz Redakcji: Słowa rosyjskiego kapłana brzmią ostro, lecz niewątpliwie pobrzmiewa w nich sporo słuszności. Co prawda, koncepcja tworzenia karnych batalionów z „internetowych wojowników” może się wydać nazbyt drastyczna (nie wspominając o nikłej wartości bojowej takich formacji…), lecz nie ulega wątpliwości, iż sama służba wojskowa stanowi dobre lekarstwo na bolączki trapiące przeróżne wirtualne środowiska (i niejako cały świat współczesny) jak chociażby zamiłowanie do bezsensownych dyskusji i sporów w sieci, połączone z jednoczesnym dystansowaniem się od problemów świata prawdziwego. Warto tu przypomnieć, iż w wielu tradycyjnych społecznościach służba wojskowa uznawana była za pewien rite de passage, a uprawnienia obywatela wprost wynikały z jego obowiązku obrony ojczyzny (vide miasta-państwa antycznej Grecji). (W.D.)








8 komentarzy