Podczas zeszłotygodniowego szczytu w Pekinie prezydent Xi Jinping oraz przywódcy Wspólnoty Państw Ameryki Łacińskiej i Karaibów (CELAC) zapowiedzieli wzmocnienie międzykontynentalnych relacji handlowych. Założona w 2011 roku z inicjatywy Hugona Chaveza organizacja wszystkich państw amerykańskich za wyjątkiem USA i Kanady ma w ciągu dekady podwoić wolumen wymiany handlowej z Chinami, w wyniku czego ma on osiągnąć pułap 500 miliardów dolarów rocznie. Włodarze Państwa Środka zadeklarowali również podwojenie chińskich inwestycji na półkuli zachodniej. Jeszcze przed rozpoczęciem szczytu prezydent Nicholas Maduro ujawnił, że inwestycje Chin na terytorium Wenezueli wzrosną o kolejne 20 miliardów dolarów, zaś Ekwador uzyskał kredyt w wysokości 7,5 miliarda dolarów. Jednak największym przedsięwzięciem chińskiego biznesu w regionie jest rozpoczęta w grudniu budowa Kanału Nikaraguańskiego, który w zamyśle ma stanowić konkurencję dla Kanału Panamskiego. Koszt inwestycji opiewa na kwotę 50 miliardów dolarów. O skali chińskiego zaangażowania może świadczyć fakt, że już w 2009 roku to właśnie azjatyckie mocarstwo stało się głównym partnerem handlowym Brazylii.
Zacieśnienie transpacyficznej współpracy ma przynieść obu stronom wymierne korzyści. Chińczycy uzyskają większy dostęp do amerykańskich surowców mineralnych i płodów rolnych, a także zapewnią rynki zbytu dla swojego przemysłu. W konsekwencji nie tylko wzmocnią własną gospodarkę, ale również osłabią polityczne wpływy Waszyngtonu w Ameryce Łacińskiej. Państwa amerykańskie skorzystają przede wszystkim na łatwo dostępnym wsparciu finansowym. W przeciwieństwie do Międzynarodowego Funduszu Walutowego czy USA, Chińczycy nie wymagają od kredytobiorców wprowadzania neoliberalnych reform czy spełnienia warunków o charakterze ideologicznym, co pozwala im realizować własne koncepcje ustrojowe bez ingerencji „Wielkiego Brata”. Wygląda na to, że Stany Zjednoczone nie tylko nie zrealizują szumnych zapowiedzi Baracka Obamy o ekspansji gospodarczej na teren Azji, ale zaczną tracić wpływy w tradycyjnie podporządkowanej sobie Ameryce Łacińskiej.









4 komentarze